Chlebowski bardzo się pomylił

Dawid Tokarz
opublikowano: 06-10-2009, 00:00

Wysocy rangą politycy PO zapłacili posadami za niejasne związki z hazardem. Z tą branżą łączy ich znacznie więcej.

Odsłaniamy kolejne kulisy tzw. afery hazardowej

Wysocy rangą politycy PO zapłacili posadami za niejasne związki z hazardem. Z tą branżą łączy ich znacznie więcej.

Mamy nowe informacje w sprawie afery hazardowej. Okazuje się, że jeden z jej bohaterów, Zbigniew Chlebowski, już przy nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych w 2003 r. przekonywał do rozwiązań korzystnych dla tych sektorów hazardu, w które zaangażowani są Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek, biznesmeni rozpracowywani przez CBA. Chodzi głównie o próby zmniejszenia 45-procentowego podatku płaconego przez właścicieli kasyn i salonów.

W kwietniu 2003 r. Zbigniew Chlebowski mówił na plenarnym posiedzeniu Sejmu: "Senat nie zechciał pochylić się nad tym, co jest dzisiaj najistotniejszym problemem polskiego rynku gier, mianowicie nad systemem podatkowym dotyczącym legalnie już działających salonów i kasyn. Chodzi przecież o rynek, który przeżywa ogromne problemy, m.in. związane ze zbyt drastycznym, 45-procentowym podatkiem".

Trzy miesiące wcześniej twierdził nawet, że "dalsze obowiązywanie takiego stanu rzeczy spowoduje upadek większości ośrodków". Jego słowom przeczą fakty. Od 2003 r. liczba kasyn wzrosła bowiem z 24 do 27, a salonów gier ze 150 do aż ponad 250. I to mimo wciąż obowiązującego 45-procentowego podatku…

Co więcej, choć Zbigniew Chlebowski zaprzecza, to jednak w branży właśnie jego wskazuje się najczęściej jako posła, który zgłosił kontrowersyjną poprawkę obniżającą podatek od automatów niskohazardowych z zapisanych w rządowym projekcie 200 EUR do 50 EUR na miesiąc.

Trefny przetarg

Nowe informacje znaleźliśmy też w stenogramach rozmów Sobiesiaka i Koska. Wynika z nich, że biznesmeni chcieli, by oprócz opisanej przez media sprawy ustawy hazardowej, Zbigniew Chlebowski interweniował w Ministerstwie Finansów (MF) także w sprawie przetargu na otwarcie salonu gier w Warszawie. W przetargu brała udział Filmotechnika, której udziałowcem i wiceprezesem jest Jan Kosek.

W kwietniu 2008 r. "PB" opisał, że firma Koska zdobyła tę intratną lokalizację w przetargu pełnym błędów i nieprzejrzystych kryteriów. W MF przeprowadzono wewnętrzną kontrolę, która potwierdziła nieprawidłowości i dwa miesiące później Jacek Kapica, wiceminister finansów, uchylił decyzję komisji przetargowej.

Tymczasem 29 września 2008 r., w podsłuchanej przez CBA rozmowie, Sobiesiak mówi do Koska: "Powiem oczywiście [Chlebowskiemu — przyp. red.] o twojej sprawie, k... no bo to jest ewidentna... Robi komisję bydlak [w domyśle Kapica — przyp. red.], a później nie…".

O to, czy Chlebowski spełnił życzenia biznesmenów i przekonywał Kapicę także do zmiany decyzji w sprawie przetargu, chcieliśmy zapytać zainteresowanych. Poseł PO nie odbierał jednak telefonu, a do wiceministra finansów nie udało nam się dotrzeć.

Swoi w Totalizatorze

Jednym z wątków rozmów ujawnionych przez "Rzeczpospolitą" jest próba umieszczenia w zarządzie Totalizatora Sportowego (TS) córki Ryszarda Sobiesiaka. Warto wiedzieć, że od lutego 2008 r. do czerwca 2009 r. w radzie nadzorczej państwowego giganta zasiadał Jerzy Kubara, dolnośląski wydawca prasy, bliski znajomy Zbigniewa Chlebowskiego ze Świdnicy. 30 czerwca 2009 r. jego miejsce w radzie przejęła Monika Rolnik, dyrektor generalna w resorcie Mirosława Drzewieckiego.

To nie wszystko. W państwowej spółce huczy od plotek, że to minister sportu miał stać za zmianami na stanowisku szefa oddziału TS w Łodzi. W maju 2009 r. zastępcą dyrektora placówki, a kilka dni temu jej dyrektorem został Jarosław Wojcieszek, członek PO w regionie łódzkim, którego wiceprzewodniczącym jest Mirosław Drzewiecki. Chcieliśmy o to zapytać byłego już ministra sportu, ale na wczorajszej konferencji prasowej nie chciał odpowiedzieć na żadne pytanie.

— Nic mi na ten temat nie wiadomo — tak sugestie o roli Drzewieckiego komentuje sam Wojcieszek.

Piotr Gawron, rzecznik TS, zaprzecza naszym informacjom i zapewnia, że polityk PO dostał wysoką funkcję w Totalizatorze Sportowym, bo był najlepszy z kilku kandydatów w konkursie. Według niego to przypadek, że konkurs odbył się tuż po tym, jak Wojcieszek przestał być wiceprezydentem Łodzi z ramienia PO.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane