Cholesterol – alarm dla zdrowia

  • Materiał partnera
opublikowano: 18-12-2018, 16:32

Nie widać go, nie daje objawów, nie boli, ale dla menedżerów, którzy są w grupie ryzyka, daje sygnał - zmień wszystko

Czterdziestolatek trafia do szpitala. Wydaje mu się, że to nic groźnego, po prostu nagle źle się poczuł. Ku jego zdziwieniu, lekarze diagnozują zawał serca. W tym przypadku pomoc przyszła szybko. Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia. 

Powolne odkładanie 

Proces, który prowadzi do tego momentu nie trwa miesiącami, lecz latami. Winny jest cholesterol, który w tym czasie odkłada się w tętnicach i to on może doprowadzić do rozwoju miażdżycy, a w efekcie do zawału serca. 

— Problem jest w tym, że podwyższony poziom cholesterolu nie boli. Niby nic się nie dzieje, a trzeba wszystko zmienić — przejść na dietę, schudnąć, być aktywnym fizycznie, wybrać się do lekarza, wykupić leki, kontrolować się — wymienia prof. dr hab. Artur Mamcarz, Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Cholesterol to substancja tłuszczowa produkowana głównie przez wątrobę. Jest obecny w większości naszych komórek — stanowi budulec błony komórkowej i bierze udział w syntezie niektórych hormonów, witaminy D oraz kwasów żółciowych. Nie moglibyśmy bez niego żyć, ale w zbyt dłużej ilości zatyka nam tętnice i może prowadzić do chorób sercowo-naczyniowych. Tak zwany zły cholesterol (LDL) odkłada się w naczyniach latami. Im dłużej żyjemy z podwyższonym cholesterolem, tym większy jego negatywny wpływ na sprawność fizyczną, pamięć, koncentrację oraz wydolność organizmu. 

— Wysokie stężenie sprzyjającej miażdżycy frakcji złego cholesterolu, jest jednym z najczęstszych czynników ryzyka chorób układu krążenia. Już na wczesnym etapie rozwoju miażdżycy może dochodzić do osłabienia funkcji poznawczych (problemy z pamięcią i koncentracją), a także spadku wydolności organizmu. Niestety większość osób nie jest tego świadoma. A przecież sprawnie działająca pamięć i koncentracja są szalenie istotne dla ludzi aktywnych zawodowo. Konsekwencjami nieleczonej miażdżycy mogą być także zaburzenia erekcji, uszkodzenie nerek, czy wątroby — dodaje ekspert. 

Grupa ryzyka 

Naukowcy udowodnili, że wraz ze wzrostem poziomu stresu wzrasta poziom szkodliwego cholesterolu. Dlatego menedżerowie znajdują się w grupie ryzyka. Jednak stres w pracy nie jest dla nich jedynym zagrożeniem. Mają większą szansę zachorowania, bo… są ambitni, aktywni i produktywni. Brzmi kuriozalnie? 

W latach 50. XX wieku dwójka amerykańskich kardiologów, Meyer Friedman i Ray Rosenman przeprowadziła trwające aż 8,5 roku badanie, mające na celu określenie związku między zachowaniem w pracy, a ryzykiem wystąpienia chorób serca. Lekarze zauważyli, że siedzenia w poczekalni ich gabinetów bardzo szybko się zużywają. Tapicer, który zajmował się naprawą obić, zwrócił uwagę na fakt, że wyglądają one tak, jakby pacjenci ciągle siedzieli tylko na krawędzi i nerwowo trzymali się poręczy. 

Na podstawie swoich badań Friedman i Rosenman opisali rodzaj osobowości — typ A, sprzyjający rozwojowi chorób serca i naczyń krwionośnych. Typem A są osoby ambitne, lubiące rywalizację, impulsywne, niecierpliwe, które często biorą na siebie więcej, niż mogą udźwignąć. Są bardzo produktywne, nienawidzą opóźnień i braku konkretów. Brzmi znajomo? 

Prof. Artur Mamcarz dodaje, że lista czynników, które zwiększają ryzyko chorób serca, takich jak zawał i udar, jest długa— wysokie ciśnienie, podwyższone stężenie cholesterolu, cukrzyca, stres, otyłość, palenie papierosów, brak ruchu, zła dieta, niedostateczna ilość snu, bezdech senny, depresja, brak wsparcia rodziny, brak pracy, smog, a nawet… próchnica. Często jeden wywołuje kolejny. Taka reakcja łańcuchowa dotyczy również menedżerów, którzy żyją w stresie i nie zawsze znajdują czas na wypoczynek. 

Naturalne lekarstwo 

Profesor zastrzega, że wcale nie trzeba rezygnować ze wszystkich przyjemności, a czasem można trochę pogrzeszyć np. kulinarnie, zjadając coś, co raczej nie jest na liście zaleceń lekarza. Wystarczyłoby tylko więcej się ruszać.

 — Wysiłek fizyczny jest lekiem, który mógłby zbilansować całe zło. Niestety ruch nie jest mocną stroną Polaków. Według niektórych danych, jedynie 16 proc. kobiet i 21 proc. mężczyzn realizuje minimalną, zalecaną aktywność fizyczną — informuje. 

Oprócz aktywności fizycznej, w walce z podwyższonym cholesterolem pomocna jest też siła natury. Rośliny mają moc! Brzmi jak hasło reklamowe, tymczasem stoją za tym wieloletnie badania i pozytywne opinie autorytetów medycznych. Zapewne większość osób słyszała o paradoksie francuskim, czyli dobroczynnym działaniu czerwonego wina. Niedawno badacze znaleźli kolejne skuteczne, ale — dobra wiadomość — mniej uzależniające substancje. Należy do nich między innymi ekstrakt z miąższu bergamoty, pomarańczy rosnącej jedynie we włoskiej Kalabrii. Włosi tego rejonu mogą więc cieszyć się nie tylko 320 dniami słonecznymi w ciągu roku, ale też szansą na zdrowsze życie. 

Do tej pory zalety skórki bergamoty doceniał przede wszystkim przemysł kosmetyczny— wykorzystywał ją w produkcji olejków eterycznych i perfum. Ostatnie badania pokazały, że jeszcze cenniejszy jest jej miąższ. Zawiera bowiem wysokie stężenie unikalnej kompozycji polifenoli — o właściwościach antyoksydacyjnych, wspierających naturalne mechanizmy obronne komórek człowieka. W efekcie wyciąg ma niezwykle skuteczny i pozytywny wpływ na gospodarkę lipidową i węglowodanową, a także korzystnie oddziałuje na śródbłonek naczyniowy. Z pomocą ekstraktu można zredukować poziom tzw. złego cholesterolu nawet o 40 proc., a substancja ma najsilniejsze działanie spośród wszystkich przebadanych przez naukowców związków naturalnych. 

Na korzyść włoskiej bergamoty w walce z wysokim cholesterolem przemawia niejedna publikacja naukowa. Jej skuteczność potwierdziły m. in. badania opublikowane przez International Journal of Cardiology. W badaniu, jednej z grup pacjentów podawano kombinację popularnego leku na cholesterol i wyciągu z bergamoty. Udowodniono, że takie połączenie pozwala znacząco zwiększyć skuteczność leczenia, bez zwiększania dawki leku. 

Ze względu na pochodzenie naturalne ekstraktu, jest to rozwiązanie bardzo bezpieczne. W badaniach potwierdzono bardzo dobrą tolerancję. O wysokim profilu bezpieczeństwa świadczy także fakt, ze preparat jest przebadany nawet u osób z tzw. nietolerancją statyn. Nic więc dziwnego, że do zwolenników bergamoty dołączyli również polscy lekarze. Eksperci z Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego opublikowali stanowisko, w który wskazują kilka grup, dla których stosowanie kompozycji polifenoli z bergamoty będzie szczególnie korzystne. Są to osoby, które nie kwalifikują się jeszcze do leczenia, z cholesterolem podwyższonym o 20-40 proc. i pacjentom, którzy nie akceptują terapii satynami. 

Chcesz wiedzieć więcej, wejdź na stronę bergamota.pl. A jeśli masz obawy, że należysz do 61 proc. dorosłych Polaków, którzy mają problem ze zbyt wysokim stężeniem cholesterolu, skonsultuj się z lekarzem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MATERIAŁ PARTNERA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu