Chryzantemy na ścianie

Agnieszka Janas
opublikowano: 09-02-2009, 00:00

James Greenfield dba o to, aby moda z metką Kenzo znalazła się w luksusowych butikach świata. Marka ruszyła na podbój Polski.

Nikt nie wie, ile lat ma Kenzo Takada. Jedni mówią, że siedemdziesiąt. Inni — i jest ich znacznie więcej — twierdzą, że po przyjeździe do Paryża Takada odjął sobie kilka lat. Dlatego uważają, że liczy on osiemdziesiąt wiosen. Od kilku lat korzysta z uroków życia na zasłużonej emeryturze. Maluje obrazy, czyta, chodzi na spacery po Paryżu. A jak zatęskni, to odwiedza firmę, którą założył w tym mieście — Dom Mody Kenzo.

Japończyk szanuje swoich następców: Antonio Marrasa, dyrektora artystycznego, i Jamesa Greenfielda, prezesa. Nie bierze udziału w bieżącej działalności firmy. Jego odwiedziny przyjmowane są z dużą radością, jaka przystoi obcowaniu z legendą paryskiej mody.

W rękach partnerów

O sukces handlowy francuskiej marki Kenzo od ponad czterech lat dba James Greenfield.

Spotykamy się w nowo otwartym butiku tej marki w Warszawie. Jest urządzony w stylu, który trzy lata temu zaprojektował Antonio Marrasa. Wystrój sklepu przypomina buduar lub elegancką garderobę z epoki fin de sie`cle’u, z czasów, gdy Europa pierwszy raz zachwyciła się sztuką Japonii. Ściany salonu dekorują płaskorzeźby chryzantem i kwiatów wiśni. We wnętrzu nie brakuje szafek, szklanych półek i wygodnych miejsc do siedzenia.

— Rozwój sieci sklepów opiera się w większości na franczyzie. Szukamy w interesujących dla nas krajach firm i osób, które opierając się na wzorcach z Francji, poprowadzą własne butiki Kenzo. W każdym państwie współpracujemy z 1-2 spółkami — opowiada prezes James Greenfield.

Podkreśla, że kluczem do sukcesu jest znalezienie odpowiedniej formy współpracy, partnera oraz lokalizacji dla salonów. Wszystko to nie miałoby znaczenia, gdyby nie produkt, który znajdzie się w sklepie.

— Moda to trudny biznes. Trzeba trafić z ofertą do klientów w odpowiednim czasie i w miejscu. Artykuły sprzedawane w butikach muszą być takie same na całym świecie, ale jednocześnie dopasowane do gustów, rozmiarów, a nawet religii i obyczajów danego społeczeństwa. Dlatego partnerzy mają duży udział w sukcesie marki — podkreśla James Greenfield.

Pierwszy butik Kenzo w Polsce ruszył pod koniec ubiegłego roku w Warszawie. Czy kryzys to dobry moment, aby otwierać podwoje luksusowych sklepów?

— Kryzys pozwala zająć strategiczną pozycję na rynku, wynająć najlepsze lokalizacje, przygotować pracowników. Kiedy skończą się trudne czasy, firmy, które zainwestowały w rozwój, odniosą sukces. Branża towarów luksusowych przetrwała niejedno załamanie gospodarcze. Zawsze będą bogaci ludzie, dlatego znane i cenione marki wychodzą obronną ręką — uważa prezes firmy Kenzo.

Rola Antonia

Zdaniem Jamesa Greenfielda klienci nie potrzebują połowy rzeczy, które kupują. Pieniądze wydają dlatego, że sprawia im to przyjemność albo pozwala podkreślić własną pozycję. O to, by bogacze kupowali w butiku Kenzo, dba Antonio Marras. Ekscentryczny Sardyńczyk jest światowej sławy projektantem. Ma też własną markę mody.

Projekty ubrań i dodatków dla Kenzo powstają w siedzibie firmy, w sercu Paryża, w Palais Royale, gdzie urządzono show room i pracownie projektantów. Antonio Marras wyznacza obowiązujący trendy, tworzy cechy charakterystyczne każdej kolekcji, komponuje barwy, wzory, wybiera materiały. Jednak nie zdoła sam zaprojektować wszystkich części kolekcji. Nad powstaniem ubrań do kilku linii pracuje od 30 do 40 projektantów.

— Wzory na tkaninach, hafty czy dekoracje są wyznacznikiem stylu Kenzo. Projektują je zatrudnieni w tym celu artyści. Podróżują po świecie w poszukiwaniu inspiracji — dodaje James Greenfield.

Hafty, aplikacje i tkaniny, często będące rękodziełem artystycznym, pochodzą z Indii, Chin, a także z renomowanych fabryk francuskich i włoskich. Odzież i galanteria powstaje w wybranych fabrykach na całym świecie.

Kilka razy do roku firma przygotowuje pokazy. To olbrzymi koszt i wysiłek organizacyjny, ale od ich sukcesu zależy pozycja marki w świecie mody i powodzenie finansowe. Dlatego każdorazowo Antonio Marras sam projektuje ubrania na wybiegi, komponuje stroje i kolejność pokazu.

— Po pokazach następuje czas zakupów. Nasi partnerzy i osoby odpowiedzialne za markę wybierają w show roomie ubrania do swoich sklepów, co pozwala zachować tożsamość marki na całym świecie — mówi James Greenfield. n

Kenzo Takada, jako jeden z pierwszych Japończyków, założył w Paryżu w 1964 r. własną firmę Jungle Jap. Przywrócił świetność paryskiej modzie, spychanej wtedy z wybiegów przez projekty z Włoch, Wielkiej Brytanii i Ameryki. Dzięki niemu wróciło zainteresowanie wschodnimi wzorami, tkaninami i krojem odzieży. W 1988 r. stworzył markę Kenzo Perfums. Był współautorem takich pachnących przebojów, jak: Kenzo de Kenzo, Parfum d’Été, Jungle Elephant, L’Eau par Kenzo, Jungle pour Homme, oraz Flower by Kenzo. Wykreował także Kenzoki, linię ekskluzywnych kosmetyków o działaniu relaksacyjnym, inspirowanych buddyzmem

Chryzantema ma szczególnie symboliczne znaczenie w Japonii. Złocista, o szesnastu płatkach, jest herbem cesarzy tego kraju. Według dawnych wierzeń japońskich obmycie się w rosie zebranej z kwiatów chryzantem zapewniało zdrowie i długowieczność.

Kimono oznacza "coś do noszenia na sobie". Ubiór nie zmienia się od tysiąca lat. Ma prosty krój w kształcie litery T, który przypomina szlafrok, długie i bardzo szerokie rękawy, w okolicach nadgarstka dochodzące do pół metra. Kobiety niezamężne powinny nosić rękawy sięgające niemal podłogi. Tradycyjne kimona wykonuje się ręcznie. Do ich szycia wykorzystuje się ręcznie wykonaną całą belę tkaniny o ściśle określonych rozmiarach. Wkładanie kimona jest tak trudne (całość stroju składa się z co najmniej 12 części), że zamawia się specjalnych garderobianych. Mają oni licencje na takie usługi.

40

projektantów Tylu pracowników liczą pracownie projektowe Domu Mody Kenzo.

1

salon Tyle sklepów ma Kenzo w Polsce.

300

butików

Tyle placówek tworzy sieć Kenzo na całym świecie.

Agnieszka Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane