Chwila oddechu na rynkach

Kamil Zatoński
opublikowano: 08-09-2011, 00:00

To był dzień dobrych informacji z największych gospodarek. Ale przy każdej jest jakieś "ale".

Indeksy giełdowe w Azji, Europie i USA wczoraj rosły. Niestety, powiew optymizmu nie wzruszył złotego

To był dzień dobrych informacji z największych gospodarek. Ale przy każdej jest jakieś "ale".

Złoto potaniało, indeksy giełd europejskich rosły średnio o 2-3 proc., od zwyżek zaczęła się też sesja na Wall Street — tak inwestorzy przyjęli serię pozytywnych informacji z Niemiec, Włoch i USA.

Handicap Merkel

Zaczęło się od decyzji niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który uznał wczoraj, że udział rządu Angeli Merkel w pomocy finansowej dla Grecji nie jest niezgodny z prawem. Decyzja trybunału to mocny argument dla niemieckiej kanclerz, która w Bundestagu musi zdobyć poparcie komisji ds. budżetu dla kolejnej tury pomocy dla najsłabszych państw strefy euro, jaka ma być udzielona z Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej. Dobrych wieści zza zachodniej granicy było więcej. Produkcja przemysłowa w Niemczech niespodziewanie wzrosła w lipcu aż o 4 proc. w porównaniu z czerwcem (to najwyższa dynamika od marca 2010 r.) i o 10,1 proc., licząc rok do roku.

Zaskoczeniem była też poprawka zwiększająca o 8,5 mld, do 54 mld EUR, wartość planu, który ma doprowadzić do zrównoważenia finansów publicznych Włoch. Więcej pieniędzy trafi do włoskiego budżetu m.in. dzięki wprowadzeniu dodatkowego, 3-procentowego podatku od dochodów najlepiej zarabiających, a także zwiększeniu z 20 do 21 proc. stawki VAT.

Głosowanie nad programem we włoskim senacie zaplanowano na wczorajszy wieczór.

Baraże Obamy

Z kolei dziś w amerykańskim Kongresie ma przemawiać prezydent Barack Obama. Według amerykańskich mediów, ma on zaproponować wart 300 mld USD pakiet wspierający tworzenie miejsc pracy. Zakłada on obniżenie niektórych podatków, zwiększenie nakładów na infrastrukturę oraz bezpośrednie dotacje dla samorządów. Koszty tych działań miałyby zostać zbilansowane z wyższych wpływów podatkowych w kolejnych latach. W jaki sposób — o tym prezydent ma opowiedzieć dopiero za tydzień, kiedy przedstawi pakiet cięć wydatków i zwiększenia dochodów, nazywany "długoterminowym" w odróżnieniu od "krótkoterminowego", który koncentruje się na ożywieniu rynku pracy.

Plany Baracka Obamy mogą się spotkać z ostrą krytyką Republikanów w Kongresie, którzy przestrzegają przed konsekwencjami, jakie pakiet będzie miał dla i tak już gigantycznego deficytu budżetowego USA. Przypominają, że podobny w treści, tyle że prawie trzykrotnie większy, pakiet stymulacyjny wdrożono dwa lata temu — bez widocznych efektów. Przedstawiciele Białego Domu odpierali wczoraj te zarzuty, ale nie chcieli ujawnić szczegółów przemówienia prezydenta. Tajemniczo mówili jedynie, że pojawią się nowe propozycje, o których wcześniej się nie dyskutowało.

To jednak wystarczyło, by poprawić nastroje inwestorów.

— Wszystkie te doniesienia łącznie wpłynęły na zwiększenie apetytu na ryzyko. Daleko oczywiście do przełomu, bo przy każdym z tych wydarzeń pojawia się jakieś "ale". Na przykład decyzja niemieckiego trybunału jest pozytywna dla kanclerz Angeli Merkel, ale trzeba zwrócić uwagę, że jednocześnie obliguje ją do każdorazowych konsultacji działań pomocowych z komisją ds. budżetu Bundestagu. Tymczasem poparcie dla rządu jest w nim coraz słabsze — komentuje Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Zwraca uwagę, że optymizmu na rynkach nie wystarczyło jednak, by spowodować umocnienie złotego. Wczoraj kurs euro, dolara i franka był tylko nieznacznie niższy niż we wtorek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy