Chwilowy przystanek z możliwością kontynuacji poniedziałkowego impulsu

  • Marek Rogalski
08-01-2013, 11:02

Po poniedziałkowym osłabieniu się dolara względem głównych walut, najbardziej prawdopodobny scenariusz na wtorek to konsolidacja notowań i oczekiwanie na istotniejsze impulsy – część inwestorów może się już pozycjonować pod czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego.

Dzisiejsze dane ze strefy euro (sprzedaż detaliczna i bezrobocie za listopad, oraz grudniowe wskaźniki nastrojów), jakie poznamy o godz. 11:00, mogą zostać zignorowane. Podobnie jak dane nt. listopadowych zamówień w niemieckim przemyśle o godz. 12:00. W godzinach wieczornych i nocnych euro zostało wsparte przez informacje o planach powrotu Irlandii na rynek długu po kilkuletniej przerwie (plany samodzielnych emisji), a także zapowiedzi zakupów obligacji emitowanych przez ESM (Europejski Mechanizm Stabilizacyjny) przez Japonię. Warte uwagi były też nocne dane z Australii – niemniej pomimo wzrostu deficytu handlowego w listopadzie do najwyższego poziomu od marca 2008 r. – nie widać zbyt nerwowej reakcji w notowaniach AUD. Zwraca się uwagę, iż dane za grudzień mogą być już wyraźnie lepsze, gdyż w listopadzie o 5 proc. wzrósł eksport do Chin, a aż o 15 proc. zwiększyła się sprzedaż kluczowych rud żelaza.

Pierwsze dane makroekonomiczne ze strefy euro pojawiły się już rano i mogły być powodem nieznacznej przeceny EUR/USD (chociaż nie udało się wrócić poniżej 1,31, co jest dość dobrym prognostykiem, jeżeli zakładamy możliwość kontynuacji zwyżki). Opublikowany o godz. 8:00 słabszy bilans handlowy w Niemczech za listopad (14,6 mld EUR) mógł być pewnym zaskoczeniem, chociaż jest to w większym stopniu wynik spadku dynamiki importu (o 3,7 proc. m/m wobec 2,5 proc. m/m zwyżki w październiku), niż eksportu (-3,4 proc. m/m). Ujemnie nie zaskoczyły natomiast dane z Francji (godz. 8:45), chociaż tradycyjnie już nie ma tu zbytnio powodów do radości – w przeciwieństwie do Berlina, Paryż cały czas notuje strukturalny deficyt – tym razem w wysokości 4,3 mld EUR. O godz. 11:00 poznamy jeszcze dane nt. detalicznej sprzedaży (oczek. 0,3 proc. m/m i -2,7 proc. r/r) za listopad, oraz stopę bezrobocia za ten sam okres (szacowany jest wzrost do 11,8 proc. z 11,7 proc.). O tej samej porze Komisja Europejska opublikuje też swoje wskaźniki nastrojów gospodarczych za grudzień i tutaj spodziewana jest nieznaczna poprawa. Szacuje się, że główny indykator wzrósł do 86,3 pkt. z 85,7 pkt. Jeżeli oczekiwania się potwierdzą, to może to pomóc wspólnej walucie. Innymi słowy – rynek będzie bardziej zwracał uwagę na pozytywy, niż negatywy. Zwłaszcza, że nie oczekuje się, aby w czwartek Europejski Bank Centralny zdecydował się na jakiekolwiek zmiany w poziomie stóp procentowych, a inwestorzy będą też oczekiwać od Mario Draghiego nieco większego optymizmu, co do perspektyw gospodarczych na drugą połowę 2013 r. Chociaż, to czy go rzeczywiście zobaczą, nie można być pewnym. Dlatego też w drugiej połowie tygodnia istnieje ryzyko odwrócenia się rysującego się od wczoraj trendu na EUR/USD. Zwłaszcza, że dodatkowo w piątek mamy głosowanie w Grecji nad pakietem ustaw podatkowych, kluczowych z punktu widzenia wypłat transz pomocy finansowej. Na koniec warto na chwilę odnieść się do opublikowanych w ostatnim czasie informacji nt. Irlandii. To, że kraj ten jako pierwszy z grupy PIIGS, która otrzymała pomoc finansową, może powrócić na rynek finansowy (na powrót emitować dług, który będą kupować inwestorzy) nie jest żadnym zaskoczeniem dla tych, którzy uważnie śledzą rynki finansowe. Tym samym wczorajsze wieczorne informacje, były tylko krótkoterminowym pretekstem do wygenerowania ruchu na EUR/USD. Analogicznie jest z planami zakupów obligacji emitowanych przez ESM w wydaniu japońskiego rządu – czy to w jakiś sposób rozwiązuje strukturalne problemy z europejskim długiem? Można też odnieść wrażenie, iż decyzja ta wynika zwyczajnie z atrakcyjności papierów emitowanych przez Europejski Mechanizm Stabilizacyjny.

Na wykresie EUR/USD widać, że strefa 1,3080-1,3100 ma szanse stać się solidnym, krótkoterminowym wsparciem. Szanse na pobicie nocnego szczytu na 1,3139 są dość duże. Rynek może mieć jednak spore trudności ze sforsowaniem oporu na 1,3160-70 wyznaczanego przez dolne ograniczenie konsolidacji z końcówki grudnia. Duże znaczenie będą mieć też okolice 1,3145-50. Innymi słowy, dzisiaj handel nie będzie łatwy i upłynie raczej pod znakiem konsolidacji, co może skutkować próbą płytkiej korekty w dniu jutrzejszym. Może się jednak okazać, że w czwartek przed konferencją prasową szefa ECB zobaczymy jeszcze nowy, lokalny szczyt.


Kolejne informacje, jakie napływały z Japonii przyczyniły się do kontynuacji zapoczątkowanego wczoraj umocnienia się jena – na co zwracaliśmy uwagę w poniedziałkowym raporcie pisząc o możliwym zwrocie w średnim terminie. Pretekstem do ruchu są kolejne informacje o możliwym spadku presji nowego japońskiego rządu na Bank Japonii, które pojawiają się w japońskiej prasie. Ciekawe opinie, jakoby japońscy oficjele obawiali się zbyt szybkiego tempa spadku (!) wartości jena, można znaleźć natomiast w amerykańskich odpowiednikach. Niemniej umocnienie jena może być w krótkim okresie ograniczone przez oczekiwania, co do publikacji kolejnego pakietu stymulacyjnego dla gospodarki, co ma mieć miejsce w najbliższy piątek. Innymi słowy, na parach powiązanych z JPY zaczynamy budować średnioterminowe sygnały odwrócenia, ale większą dynamikę ruchu najpewniej zobaczymy dopiero w przyszłym tygodniu.

Na wykresie USDJPY widać, iż idealną konfiguracją byłby powrót w okolice 88,20-40, co dałoby możliwość ustanowienia podwójnego szczytu i tym samym głębszego spadku w przyszłym tygodniu – średnioterminowym celem mogą być okolice 84,20. W krótkiej perspektywie mocnego wsparcia należy upatrywać w strefie 86,70-87,30.


Słabsze dane nt. deficytu handlowego w Australii za listopad (poziom -2,64 mld AUD to najgorszy wynik od marca 2008 r.) nie wpłynęły znacząco na notowania AUD/USD, który od kilku dni pozostaje w konsolidacji. Wczoraj po południu zwracałem uwagę, iż zaskakująco mniejszy deficyt mógłby stać się pretekstem do wybicia w górę do 1,0560-80, ale tak się nie stało. Nie oznacza to jednak, iż teraz należy zrezygnować z koncepcji wzrostów na tej parze w tym tygodniu ze względu na słabsze dane. Powód? Nie są interpretowane na rynku zbyt negatywnie, gdyż zwraca się uwagę na aż 15 proc. wzrost eksportu rudy żelaza do Chin, co powinno się już wyraźnie zaznaczyć w grudniowych odczytach. Układ techniczny na AUD/USD nie wyklucza koncepcji wyjścia górą. Niemniej w takiej sytuacji wsparcie należy podnieść do 1,0470-80. Spadek poniżej tego poziomu zaneguje możliwość pozytywnego scenariusza.





© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Chwilowy przystanek z możliwością kontynuacji poniedziałkowego impulsu