Ciąg dalszy wyprzedaży w LOT

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 10-08-2011, 00:00

Walne zdecyduje o leasingu zwrotnym biurowca i sprzedaży udziałów w dwóch spółkach.

Walne zdecyduje o leasingu zwrotnym biurowca i sprzedaży udziałów w dwóch spółkach.

30 sierpnia walne LOT-u, na którym karty rozdaje skarb państwa, zajmie się kwestią sprzedaży aktywów. Chodzi o leasing zwrotny nieruchomości przy 17 Stycznia 43, czyli biurowca LOT-u. Pod młotek mają też pójść spółki świadczące usługi lotniskowe w Katowicach i we Wrocławiu: GTL-LOT i WRO-LOT. Akcjonariusze wybiorą też przewodniczącego rady nadzorczej. Z tej funkcji pod koniec czerwca zrezygnował Jacek Krawczyk.

— Zarówno kwestie związane z własnością budynku, jak i te dotyczące ewentualnej sprzedaży spółek, są tajemnicą handlową PLL LOT — ucina biuro prasowe przewoźnika.

O tym, że LOT chce sprzedać biurowiec, a potem go wynajmować (leasing zwrotny), wiadomo już od roku. Ponieważ nie udało się sprzedać wycenianego na 100-120 mln zł budynku, pomóc ma spółka dwóch państwowych firm: LOT-u i PZU.

— Jednorazowy zastrzyk gotówki jest widocznie dla LOT-u ważniejszy niż ewentualna różnica w kosztach związana z wynajmem biura. Ale ten budynek tylko częściowo był finansowany z własnych pieniędzy, więc trzeba będzie spłacić kredyt. Niemniej budynek powoli będzie do LOT-u wracać. Oczywiście przy założeniu, że sytuacja finansowa firmy się poprawi — podkreśla Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki.

Grosz do grosza

Spółki świadczące usługi lotniskowe specjaliści wyceniają na 10-15 mln zł każda.

— GTL-LOT i WRO-LOT miały 2-2,5 mln zł zysku netto. Potencjalnymi kupcami mogą być ich udziałowcy — operatorzy lotnisk w Katowicach i we Wrocławiu. Ale lepiej byłoby połączyć te spółki z firmami, które świadczą usługi lotniskowe w innych miastach i wrzucić na giełdę — podpowiada anonimowo ekspert branży lotniczej.

LOT bardzo potrzebuje gotówki na obsługę bieżących operacji. Po pierwszym półroczu firma miała 123,3 mln zł zysku netto (rok temu 151,5 mln zł straty), ale na działalności podstawowej strata sięgnęła 119,6 mln zł (rok temu o było o 32 mln zł gorzej). Zysk był możliwy dzięki sprzedaży LOT Catering (Regionalnemu Funduszowi Gospodarczemu — spółce kontrolowanej przez skarb państwa) i LOT Services (przejął je LOT Cargo). Na razie nie udało się sprzedać LOT AMS, czyli Bazy Technicznej, której wartość szacowana jest na 250 mln zł. Marcin Piróg, prezes LOT-u, zapowiedział, że niepotrzebne nieruchomości w Warszawie firma sprzeda do końca roku.

Bez zabezpieczeń

Prezes LOT uważa, że wyniki mogłyby być dużo lepsze, gdyby ropa była tańsza. Przewoźnik wydaje jedną czwartą przychodów na zakup paliwa, a w tym roku wydał już o 100 mln zł więcej niż planował.

— Firma powinna skorzystać z hedgingu — mówi osoba, która zna LOT na wylot.

Niełatwo podjąć tę decyzję, bo w 2009 r. okazało się, że zawierane przez LOT umowy hedgingowe kosztowały ją 500 mln zł (gwarantowały dostawy ropy po 140 USD za baryłkę, a ceny spadły do 50 USD). Z 52 mln USD do spłaty długu hedgingowego zostało jeszcze 40 mln USD przez cztery lata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu