Ciasne mecze

Jacek Zalewski
opublikowano: 04-08-2006, 00:00

XV Międzynarodowy Turniej Tenisowy Orange Prokom Open (OPO) na kortach Sopockiego Klubu Tenisowego dotarł do ćwierćfinałów.

Przywołane w tytule tzw. ciasne mecze, czyli tight matches, to kategoria dramatycznych spotkań o bardzo wyrównanym przebiegu, w których zawodnik pokonany „już był w ogródku” zwycięstwa. Właśnie takie gry najbardziej rozpalają publiczność. Trafiają się i na OPO, przy czym im wyżej w turniejowej drabince — tym ich więcej. Ciasnota na ceglanym korcie kontrastuje z naturalnym w Sopocie luzem towarzyskim wokół niego.

Nazwa i ranga imprezy ewoluowała. W roku 1992 firma Prokom wyasygnowała 25 tys. USD na nagrody w turnieju kobiet, który stopniowo rósł w siłę i od roku 1999 objęty został kalendarzem WTA (Women’s Tennis Association). Później Prokom zyskał partnerstwo PTK Centertel, co umożliwiło organizowanie także męskiego turnieju ATP (Association of Tennis Professionals). Podwójny turniej Idea Prokom Open (IPO) w latach 2001-04 był szczytem potęgi sopockiej imprezy. Rok temu prezes Ryszard Krauze — inicjator i szef turnieju — dokonał jednak analizy sponsorskich możliwości i z bólem serca zrezygnował z zapraszania tenisistek, przedkładając wyżej interesy akcjonariuszy Prokomu.

Pula nagród w Sopocie wynosi 425 250 EUR (od 59 200 za zwycięstwo singla do 4180 za sam udział w pierwszej rundzie). Przyjmuje się, że budżet imprezy tenisowej tego formatu jest dwukrotnością puli nagród. Organizatorzy OPO danych nie ogłaszają, ale w opinii kortowych wyjadaczy ów wskaźnik w Sopocie przekracza światowe standardy. W każdym razie prezes Krauze wystąpił już do ATP o przedłużenie licencji męskiego turnieju na pięć kolejnych lat.

Smak tenisowego miodu w Sopocie psuje łyżka dziegciu, jaką jest nędza polskiego tenisa męskiego. W turnieju indywidualnym szczytem jego możliwości nadal okazuje się przejście pierwszej rundy. Nadzieje kibiców wiązały się z deblem, ale czas przeszły jest tu nieprzypadkowy — ubiegłoroczni zwycięzcy Sopotu oraz półfinaliści Australian Open 2006, Mariusz Fyrstenberg z Marcinem Matkowskim, tym razem odpadli już w pierwszej rundzie z Czechami, i to bynajmniej nie w ciasnym meczu...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy