Cicha noc, czyli jak sobie radzić z trudnymi emocjami w czasie świąt

opublikowano: 18-12-2020, 14:45

Boże Narodzenie A.D. 2020 będzie inne niż wszystkie. Dla części z nas samotne, bo nie odwiedzimy bliskich. Niektórzy, paradoksalnie, spędzą święta w sposób, o którym marzyli od dawna: bez pospiesznych wizyt u kolejnych krewnych. O emocjach, które mogą nam wtedy towarzyszyć i sposobach radzenia sobie z nimi, mówi dr n. med. Tomasz Gondek, specjalista psychiatra.

Liczą się emocje
Liczą się emocje
Pozostając z dala od bliskich, możemy jednak nie ograniczać się jedynie do rozmowy telefonicznej czy połączenia wideo. Jeśli w każde święta graliśmy np. z dziadkami w szachy, być może będziemy mogli zagrać tym razem przez internet. Nie zapewni nam to bliskości fizycznej, jednak pozwoli znów dzielić te same emocje.
archiwum prywatne

Podobno badania prowadzone przez 75 lat na Uniwersytecie Harvarda wykazały, że kluczem do poczucia szczęścia są relacje łączące nas z innymi ludźmi. Jak o nie dbać, gdy obecnie spotkania twarzą twarz są często niemożliwe lub znacznie ograniczone?

To prawda, jest to badanie o niezwykle długim okresie obserwacji. Objęło całe życie uczestników, co pozwoliło na wyciągnięcie interesujących wniosków. Okazało się, że bliskie relacje z innymi są nie tylko najważniejszym czynnikiem wpływającym na przeżywanie szczęścia w życiu, ale wpływają także korzystnie na stan naszego zdrowia. Bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem jest dla nas naturalny, gdy możemy nie tylko słyszeć i widzieć tę osobę, ale także móc ją objąć czy spędzić z nią czas w bliskiej odległości. Bliskości fizycznej, niestety, nie może zapewnić nam w czasie obowiązujących ograniczeń współczesna technologia, zatem kontakt na odległość będzie – siłą rzeczy – niepełny. Pozostając z dala od bliskich, możemy jednak nie ograniczać się jedynie do rozmowy telefonicznej czy połączenia wideo. Warto przypomnieć sobie, w jaki sposób spędzaliśmy z nimi czas w czasie świąt i postarać się wykorzystać dostępną technologię, by kontakt był. Jeśli w każde święta graliśmy np. z dziadkami w szachy, być może będziemy mogli zagrać tym razem przez internet. Nie zapewni nam to bliskości fizycznej, jednak pozwoli znów dzielić te same emocje.

Właśnie, lada chwila święta, które z powodu zaleceń wiele osób spędzi inaczej niż zwykle: w mniejszym gronie, nie odwiedzając np. starszych, schorowanych rodziców. Jak uporać się z trudnymi emocjami, które może zrodzić ta sytuacja?

Pandemia COVID-19 ograniczyła nasze życie w ogromnym stopniu. Obawiamy się o zdrowie bliskich, zwłaszcza będących w starszym wieku lub chorujących przewlekle, i ograniczamy bezpośredni kontakt z nimi już od wielu miesięcy. Święta zawsze były jednak szczególnym czasem, w którym podróżowaliśmy niekiedy w dalekie zakątki Polski, by móc tradycyjne spędzić ten czas w gronie rodziny. Epidemia odebrała nam wiosną możliwość spędzenia w dotychczasowy sposób świąt Wielkiej Nocy, ale mieliśmy nadzieję, że do grudnia sytuacja ulegnie poprawie. Niestety, stało się inaczej i ryzyko kontaktu z koronawirusem jest dziś znacznie większe niż jeszcze kilka miesięcy temu. Z tego powodu pojawiają się zalecenia rządzących, by ograniczyć do co najwyżej pięciu liczbę osób przyjeżdżających w tym okresie do jednego gospodarstwa domowego. Jednocześnie pojawiają się także idące dalej zalecenia, jak np. apel premiera Mateusza Morawieckiego, by pozostać w czasie świąt w domu, a po nich poddać się jeszcze dobrowolnej kwarantannie. Ograniczenia te u wielu osób będą budziły silne emocje, może pojawić się poczucie napięcia i gniewu, gdy odebrane zostaje nam to, co często w życiu najważniejsze – kontakt z bliskimi. Musimy jednak pamiętać, że emocji tych nie będziemy odczuwać tylko my, bo obostrzenia dotykają wszystkich. Taka świadomość pozwala często znaleźć w otoczeniu poczucie zrozumienia i pomaga uporać się z negatywnymi emocjami. Warto przypominać sobie o tym, że wszystkie trudności mają przecież na celu uchronienie przed chorobą tych, na których najbardziej nam zależy i w obecnej sytuacji brak bezpośredniego kontaktu będzie często wyrazem troski. Oczywiście, sytuacje są różne i niekiedy bezpośredni kontakt z bliskimi, którzy nie są w stanie radzić sobie samodzielnie, będzie jednak niezbędny.

Spójrzmy na problem z innej strony: pandemia weryfikuje także jakość naszych relacji. Może być tak, że niektórzy spędzą święta w sposób, o którym marzyli od dawna: bez pospiesznych wizyt u kolejnych krewnych, spotkań z osobami, których nie lubią. Może obecna sytuacja to paradoksalnie szansa, by wyrwać się z uwierających schematów rodzinnych i zadbać o swoje potrzeby?

Rzeczywiście, nie każdy człowiek odczuwa potrzebę spotkań w większym gronie w okresie świąt, są także osoby, które potrzebują tego kontaktu, jednak wiąże się to dla nich z dużym kosztem emocjonalnym. Wszystko zależy od naszych cech osobowości, od przeszłych doświadczeń i ewentualnych trudności wewnątrz rodziny, które niekiedy są długotrwałe. Część z nas nie obchodzi świąt i czas ten spędzi podobnie, jak inne dni wolne w roku. Święta spędzane w dużym gronie wiążą się także zawsze z ogromem pracy włożonej w przygotowanie się do nich. Nie rzadko zdarza się, że świąteczna krzątanina: generalne porządki i gotowanie, spoczywa na jednej czy dwóch osobach. Często są to ludzie, którzy mają duże poczucie odpowiedzialności za bliskich bądź nie chcą zawieść ich oczekiwań i w czasie świąt mogą wziąć na siebie wiele obowiązków, którym trudno sprostać. Dla nich skromniejsze i spędzone w węższym gronie święta będą być może odpoczynkiem, którego brakowało od dawna.

Czy przerwa w rodzinnych spotkaniach może być okazją do trwałego zdjęcia masek, które niekiedy zakładamy, by spełnić oczekiwania innych? Nie musimy np. udawać pobożniejszych, niż jesteśmy w rzeczywistości?

W ciągu naszego życia wchodzimy w różne role społeczne: jako dzieci, małżonkowie, rodzice, jako uczniowie i pracownicy, sąsiedzi, członkowie społeczności. W każdej z tych ról możemy prezentować się nieco inaczej, co wynika z naszych przekonań dotyczących funkcjonowania w konkretnym środowisku oraz z oczekiwań otoczenia i naszego stosunku do nich. Pozostawanie w czasie świąt w odosobnieniu sprawić może, że oczekiwania ze strony bliskich nie będą wpływały na nas w takim stopniu, jak zazwyczaj. Może zatem zmienić się sposób naszego funkcjonowania w niektórych życiowych sytuacjach i być może święta spędzane w inny sposób pozwolą nam dowiedzieć się czegoś więcej o nas samych.

Poglądy na pandemię bywają skrajnie różne nawet w obrębie jednej rodzinny. Jedni przestrzegają zaleceń, słuchają naukowców, inni przekonują, że zagrożenie jest wyolbrzymiane, a epidemia to mistyfikacja. Wyobraźmy sobie, że wszystkie te osoby spotykają się przy świątecznym stole. Jak zachować spokój i nie zepsuć atmosfery, gdy dyskusja staje się zbyt gorąca?

Trudno dojść do porozumienia, gdy przekonania na temat pandemii tak fundamentalnie się różnią. Nie w każdej dyskusji kompromis będzie zresztą rezultatem, który chcielibyśmy osiągnąć. Przykładowo: osobie pracującej w szpitalu, która opiekuje się chorymi na COVID-19 o ciężkim przebiegu i ma na co dzień kontakt z umierającymi, nie będzie łatwo porozumieć się z kimś, kto żywi przekonanie, że na oddziałach covidowych leżą zdrowi statyści. Kompromis w tej sytuacji musiałby polegać prawdopodobnie na absurdalnym wniosku, że być może połowa pacjentów rzeczywiście choruje, a druga połowa składa się z aktorów. Dlatego, gdy nie jesteśmy w stanie przekonać do swoich racji drugiej osoby, mimo posiłkowania się danymi naukowymi, uznajmy, że w tej kwestii się nie zgodzimy i poszukajmy innych obszarów rozmowy. Takich, w których porozumienie jest możliwe. Ważne jest to, by dostrzec moment, w którym napięcie zaczyna narastać i postarać się wtedy o zmianę kierunku dyskusji. Tak, by pozwolić na wygaszenie narastającego nieporozumienia. Nie odwiedzamy przecież bliskich w czasie świąt, by się kłócić.

Za nami już dziewięć miesięcy koegzystencji z koronawirusem SARS-CoV-2. Naukowcy alarmują, że pokłosiem tej sytuacji jest zjawisko pandemicznego ostrego zaburzenia stresowego, którego objawy przypominają zespół stresu pourazowego. Obserwuje pan to zjawisko w swojej praktyce? Jak duża może być skala problemu w najbliższych miesiącach, latach?

Mamy już dowody wskazujące na to, że pandemia COVID-19 nie pozostaje bez wpływu na nasz dobrostan psychiczny. Dostępne publikacje wskazują na zwiększoną częstość występowania zaburzeń lękowych i zaburzeń snu, pojawiają się także alarmujące dane dotyczące problemów związanych z uzależnieniem od alkoholu i innych substancji psychoaktywnych. W swojej pracy obserwuje także rosnący problem uzależnień behawioralnych, w tym nadmiernego korzystania z sieci, a także więcej problemów dotyczących zaburzeń nastroju i zaburzeń związanych ze stresem. Pojawiła się w ostatnich miesiącach koncepcja pandemicznego stresu pourazowego, opisująca objawy będące reakcją na obecne obciążenie silnymi i przewlekłymi stresorami. Wyróżniamy wśród nich specyficzne dla obecnej rzeczywistości czynniki dwojakiego rodzaju: związane ze zdrowiem w czasie pandemii oraz związane z konsekwencjami środków podjętych w celu przeciwdziałania jej skutkom. Czynnikami tymi będą kwarantanna i niepewność wyniku testów, doświadczenie ciężkiego przebiegu choroby osobiście lub u kogoś bliskiego czy nawet śmierć z tego powodu w naszym otoczeniu. Także konieczność stałej opieki nad chorującym członkiem rodziny i lęk związany z dużym ryzykiem kontaktu z koronawirusem w miejscach publicznych, jak również izolacja i samotność, a nawet konieczność pracy z domu przy niekiedy niewystarczających warunkach, czy potrzeba łączenia pracy z jednoczesną opieką nad dziećmi. Niektóre z tych czynników będą miały traumatyczny wymiar, inne będą cechowały się bardziej powszednim charakterem, ale jednak wciąż z potencjałem do sprawiania znacznych życiowych problemów. Kontakt ze stresorem o traumatycznym nasileniu nie będzie stanowił różnicy między możliwym podejrzeniem zespołu stresu pourazowego, a podejrzeniem zaburzeń adaptacyjnych z powodu trudności, z którymi nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Obecna rzeczywistość przyniosła nam obciążenia, na które nie byliśmy przygotowani ani na poziomie jednostkowym, ani na poziomie całego społeczeństwa. Nie potrafimy zaadaptować się do tych warunków i prawdopodobnie przyniesie to dalsze negatywne konsekwencje dla naszego zdrowia psychicznego w przyszłości. W najbliższych miesiącach będą już dostępne wyniki współprowadzonego przez nas w Polsce międzynarodowego badania „Estimating the Effects of COVID-19 Outbreak on Mental Health”, które powinno rzucić więcej światła na rozmiary tych problemów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane