Cięcia grantów zaszkodzą Polsce

Małgorzta Grzegorczyk
opublikowano: 10-01-2011, 00:00

Więcej obostrzeń, mniej pieniędzy dla firm — do tego dąży resort finansów. Kolejne starcie za dwa tygodnie.

Ciąg dalszy konfliktu MF z resortem gospodarki

Więcej obostrzeń, mniej pieniędzy dla firm — do tego dąży resort finansów. Kolejne starcie za dwa tygodnie.

Ciąg dalszy walki o nowy program wspierania inwestycji o dużym znaczeniu dla gospodarki, o którym "PB" pisał trzy tygodnie temu. Prezydenci Wrocławia, Poznania, Katowic, Lublina i Gdańska wysłali wtedy do premiera Donalda Tuska list z prośbą o pomoc w walce z Ministerstwem Finansów (MF). Resort zaproponował obostrzenia do projektu Ministerstwa Gospodarki (MG). Ich wprowadzenie grozi całkowitym wstrzymaniem inwestycji w centra nowoczesnych usług w Polsce.

— Teraz będzie kolejny etap batalii: 24 stycznia międzyresortowy zespół ds. inwestycji zagranicznych odniesie się do propozycji Ministerstwa Finansów — twierdzi źródło "PB".

Te propozycje idą bardzo daleko (patrz ramka) i szczególnie uderzają w sektor nowoczesnych usług, w którym już dziś pracuje 60 tys. osób, a w ciągu kilku lat może być dwukrotnie więcej. No, chyba że rząd bardzo się postara, by tak nie było…

Robią, co mogą

MF chce bezwzględnie zakazać łączenia pomocy publicznej, czyli grantów rządowych, unijnych oraz zwolnień podatkowych w specjalnych strefach ekonomicznych.

— Wiele analiz wskazuje, że w ostatnich latach obserwujemy trend, zgodnie z którym wysoko wyspecjalizowane centra kompetencyjne są lokowane w krajach takich, jak Słowacja, Czechy czy Węgry, gdzie, zdaniem wielu analityków, jest więcej kierunkowo wykształconych młodych ludzi. Istotna jest konkurencja krajów sąsiednich w zachęcaniu do realizowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Kraje te oferują często większe zachęty pomocy publicznej, wykorzystując zarówno fundusze UE, jak i granty krajowe — mówi Michał Turczyk z Deloitte.

Psują klimat

W Polsce rządowe granty na centra usług rzadko przekraczają 10 proc. wartości inwestycji. Zdaniem przedstawiciela Deloitte, nasz kraj w wielu przypadkach wygrywał kluczowe projekty największych międzynarodowych koncernów dzięki bezpośredniemu zaangażowaniu rządu w negocjacje.

— Jakkolwiek granty rządowe nie były znaczące wartościowo, to firmy zagraniczne szczególnie ceniły sobie dobry klimat inwestycyjny oraz wizerunek pewnego i solidnego partnera. Zapowiedzi znaczącego ograniczenia dotacji rządowych dla sektora BPO są szczególnie niepokojące — mówi Michał Turczyk.

Żądań ciąg dalszy

MF chce iść dużo dalej i nie przyznawać grantów firmom, które inwestują w aglomeracjach. Dodatkowo wartość inwestycji powinna znacząco przekraczać wysokość grantu (inwestycje w centra usług nie są drogie), a firmy mają udowodnić, że ich projekt jest innowacyjny. Specjaliści alarmują.

— Brak zachęt zatamuje napływ inwestycji już teraz, w zamian za iluzoryczne oszczędności za rok czy dwa lata. Nasze analizy dotychczasowych projektów wskazują, że dotacja rządowa zwracała się budżetowi z samych tylko wpływów z PIT już po roku, maksymalnie dwóch. Tymczasem udzielenie pomocy publicznej wymusza na inwestorze utrzymanie stworzonych miejsc pracy przez co najmniej pięć lat — podkreśla Łukasz Karpiesiuk z Baker McKenzie.

— Najciekawsze projekty innowacyjne takich firm, jak IBM, HP czy McKinsey, przyszły do Polski po tym, jak firmy na pierwszy ogień rzuciły standardowe zadania i przy ich realizacji Polacy pokazali, że potrafią więcej i lepiej. Jeśli inwestor nie dostanie wsparcia w standardowych projektach, nie będzie rozważał tej lokalizacji w przyszłości — ostrzega Paweł Panczyj z Ernst Young.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzta Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu