Cięcia w budżecie, czyli jak w Hollywood

DI, JKW
opublikowano: 04-02-2009, 00:00

Happy end. Tak się skończyły — zdaniem premiera — wczorajsze prace nad cięciami w budżecie, który ma z głowy 19,7 mld zł.

Happy end. Tak się skończyły — zdaniem premiera — wczorajsze prace nad cięciami w budżecie, który ma z głowy 19,7 mld zł.

Mogę mówić o happy endzie — oznajmił wczoraj premier Donald Tusk po spotkaniu ze swoimi ministrami. Rząd zajmował się dopinaniem planu oszczędności w budżecie.

— Projekt jest właściwie domknięty. Oczywiście były emocje. W niektórych resortach ta praca wymagała szczególnej determinacji. Wszyscy się wywiązali jednak ze swoich zobowiązań — zapewniał szef rządu.

Więcej światła rzucił na wieczornej konferencji Jacek Rostowski, minister finansów. Jego zdaniem, ministrowie znaleźli 10 mld zł oszczędności. Najwięcej stracili wojewodowie oraz resort obrony. Tutaj znaleziono po 1,9 mld zł. Po kieszeni dostał resort spraw wewnętrznych. Minister Schetyna oddał 1,2 mld zł. Straciły też resorty edukacyjne: resort szkolnictwa wyższego oszczędza 872 mln zł, a edukacji 556 mln zł. Do cięć zmuszony został również Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) i wojewodowie.

— Oszczędności ZUS, choć tylko w wydatkach administracyjnych, wyniosą 455 mln zł. W budżetach urzędów wojewódzkich udało się znaleźć 1,89 mld zł — wyliczał minister Michał Boni.

Na tym nie koniec ograniczania wydatków z budżetu. Część finansowania inwestycji infrastrukturalnych przejmie Krajowy Fundusz Drogowy (KFD). To do niego będzie należało wyłożenie 9,7 mld zł.

— Zmiany ustawy o KFD pozwolą na to, by Bank Gospodarstwa Krajowego zaciągał na rzecz tego Funduszu kredyty w międzynarodowych instytucjach finansowych, np. w Europejskim Banku Inwestycyjnym, żeby można było emitować obligacje, w tym obligacje infrastrukturalne. To model, który jest stosowany w wielu krajach unijnych — tłumaczy Michał Boni.

Dzięki temu państwo będzie mogło zapożyczać się, nie zwiększając deficytu. Minister Rostowski podkreślał, że Polska nie może sobie pozwolić na pogłębienie różnicy między dochodami a wydatkami budżetu centralnego.

— Polska w tym roku i tak będzie musiała wyemitować obligacje skarbowe na kwotę 155 mld zł. To ogromna suma. Jakikolwiek ruch, które podważyłyby naszą wiarygodność, odbiłby się wyższymi kosztami obsługi — mówi Jacek Rostowski.

Minister finansów zaznaczył jednocześnie, że możliwa jest poprawka budżetu państwa.

— Jeśli okaże się, że te oszczędności, które określiliśmy, będą konieczne, w połowie roku będziemy nowelizowali budżet. Jeżeli jednak sytuacja okaże się mniej groźna, wówczas będzie nam lżej w drugiej połowie roku — mówi minister.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu