Cięcie stóp to za mało, by przekonać do akcji

Jakub Ozdowski
opublikowano: 09-10-2008, 00:00

Mocny trend spadkowy na warszawskiej GPW przybiera na sile. Tym razem przecena WIG20 nie była bardzo głęboka, ale wysokie obroty świadczą o kompletnym braku zaufania inwestorów do rynku akcji. Spadki na GPW byłyby pewnie bardziej dramatyczne, gdyby nie skoordynowana akcja banków centralnych tuż przed godziną 13.00.

Przed środową sesją na GPW dobrych informacji było jak na lekarstwo. W oczy natomiast bardzo szybko rzucała się fatalna sesja za oceanem (SP najniżej od ponad 5 lat). Zgodnie z prognozami, WIG20 wystartował na minusie. Ale tylko nieliczni spodziewali się, że blue chipy rozpoczną sesję aż 4-procentowym zjazdem. WIG20 z hukiem przełamał 2,1 tys. pkt.

Podaż osłabła już po pierwszej godzinie handlu. WIG20 małymi krokami odrabiał straty. Do wybuchu euforii doszło po decyzji banków centralnych o cięciu stóp. W jednej chwili WIG20 wystrzelił na plus. Jednak optymizmu wystarczyło zaledwie na półtorej godziny. Indeks największych spółek dopiero na finiszu nieśmiało próbował odrabiać straty. Dobił go fixing, który ściągnął WIG20 o blisko 2 proc. Główny warszawski indeks kończył sesję, tracąc 1,29 proc.

Środowa sesja na GPW była rajem dla daytraderów. Takiej huśtawki nastrojów inwestorzy nie widzieli już od bardzo dawna. Na światowych giełdach mocno taniały surowce, m.in. ropa naftowa oraz miedź. Wśród blue chipów oprócz spółek energetycznych i surowcowych mocne wahania kursów nie ominęły sektora bankowego. Na fali gwałtownie taniejącej miedzi, której cena w trakcie sesji w Londynie spadła do 5,3 tys. USD za tonę (najmniej od ponad dwóch lat), przecenie uległ KGHM. Koncern miedziowy staniał o 3,1 proc. Mimo spadku cen ropy na NYMEX nawet do około 86 USD za baryłkę, tylko PKN Orlen staniał o 2,3 proc. Lotos zyskał 2,1 proc.

Sprawców gwałtownej przeceny WIG20 na finiszu należy szukać wśród największych polskich banków. Najmocniej zleciał kurs Pekao, który oddał aż 3,6 proc. (wcześniej jego akcje drożały nawet 2 proc.). Do straty głównego warszawskiego indeksu dołożył się również  państwowy PKO BP, który ostatecznie staniał o 3,1 proc. (przed fixingiem był nad kreską). Bardzo mocno wzrosły obroty, które na całym rynku przekroczyły 2,16 mld zł. Ostatni raz były one tak wysokie, gdy wygasały wrześniowe serie kontraktów oraz opcji.

Jakub Ozdowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jakub Ozdowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy