Ciepło płynie z gruntu

  • Anna Pronińska
opublikowano: 02-08-2013, 00:00

Wentylację z odzyskiem ciepła najchętniej instalują duże sklepy. Eksperci wierzą, że technologia zyska na popularności

Kolektory słoneczne czy pompy ciepła są w Polsce już dobrze znane i popularne. Teraz jednak rozgłos zyskuje inna technologia pozwalająca na zastosowanie odnawialnych źródeł energii. To gruntowy wymiennik ciepła (GWC), urządzenie uzupełniające system wentylacyjny oparty na rekuperatorze. Wykorzystywane jest do ogrzewania zimą i chłodzenia latem powietrza wprowadzanego do budynku. Urządzenie korzysta z energii zgromadzonej w ziemi, gdzie na głębokości około 1,5-1,8 metra panuje stała temperatura.

Zobacz więcej

PROSTO I EKOLOGICZNIE: GWC to zazwyczaj rura biegnąca pod ziemią zakończona czerpnią powietrza z wbudowanym filtrem, dzięki któremu do wentylowanego pomieszczenia dostaje się oczyszczone powietrze. [FOT. ARC]

Niższe rachunki

Na polski rynek dekadę temu GWC pierwsza wprowadzała niemiecka firma Rehau, która urządzenie produkuje i dystrybuuje.

— W Polsce rośnie popularność instalacji mechanicznej wentylacji wraz z odzyskiem ciepła. Każdemu inwestorowi zależy, by płacić mniejsze rachunki. Inwestorzy mają świadomość ekologiczną i nieobce jest im budownictwo energooszczędne. Firma Rehau była dostawcą GWC do takich obiektów, jak np. szpital, market, biurowiec, hala produkcyjna, muzeum, sala gimnastyczna, kino i przedszkole — mówi Jakub Koczorowski, menedżer Grupy Produktów Odnawialne Źródła Energii w Rehau. Uważa, że analizując potencjalne oszczędności dzięki zastosowaniu GWC, do każdej inwestycji trzeba podejść indywidualnie.

— GWC opłaca się w każdym rodzaju budynku, małym i dużym. Mamy sporo inwestycji i ich przekrój jest ogromny, już od 150 mkw. do kilku tysięcy metrów kwadratowych powierzchni handlowych. GWC ogranicza zużycie energii w okresie zimowym, a latem daje efekt naturalnej klimatyzacji — mówi Jakub Koczorowski. Zdaniem Marka Kupca, wiceprezesa Klima– Therm, firmy sprzedającej urządzenia wentylacyjne mogące współpracować z GWC, produkt będzie coraz bardziej popularny dzięki uzyskiwanym dzięki niemu oszczędnościom.

— Wielu klientów indywidualnych wykorzystuje GWC przy swoich domach poniżej 300 mkw. powierzchni. Jednak każde nowe rozwiązanie jest na początku drogie. Na razie firmy rzadko używają GWC dla swoich siedzib. Częściej obserwuję to u klientów indywidualnych — mówi Marek Kupiec.

Jakub Koczorowski szacuje, że obecnie w Polsce w segmencie nowych budynków mieszkalnych 10-15 proc. powstaje z układem mechanicznej wentylacji, a z tego część posiada GWC. Koszt instalacji zależy od skali i może wynieść od 10 tys. zł dla domku jednorodzinnego do 1 mln zł dla sklepu o powierzchni 5 tys. mkw., gdzie w ciąg godziny przepływa rurami nawet 30 tys. m sześc. powietrza. Średni okres zwrotu z inwestycji to 6-10 lat.

— Na kwestię stosowania GWC trzeba spojrzeć szerzej niż tylko pod kątem tego, czy się opłaca, czy nie. Trzeba zastanowić się, jaki jest cel montowania takiego elementu. Może być ekonomiczny, bo zmniejszymy rachunki za ogrzewanie i chłodzenie. Przykładowo latem GWC ma służyć chłodzeniu i osuszaniu, ale pewnie instalując go, nie uda się zrezygnować z tradycyjnej klimatyzacji, choć można ją wymienić na mniejszą, co też daje oszczędności. Zimą natomiast rekuperator czerpie powietrze i je podgrzewa. GWC najczęściej pozwala nie stosować dodatkowego podgrzewania przez grzałkę elektryczną w rekuperatorze — mówi Tomasz Trusewicz, dyrektor Stowarzyszenia Polska Wentylacja (SPW).

Komu GWC, komu?

Rehau w Polsce instalował GWC m.in. dla marketów Tesco czy Biedronki, stacji BP czy salonu Skody. Tomasz Kotruchow, prezes Fonko, produkującego pompy ciepła i handlującego systemami m.in. klimatyzacyjnymi, uważa, że przy GWC pole do redukcji kosztów jest małe. — GWC jest powszechnym rozwiązaniem systemowym w dużych marketach, np. w Biedronce. Tam jest duża powierzchnia i GWC się broni. Im większa siedziba firmy, tym szansa, że będzie się opłacać. Przy małych domach, poniżej 200-300 mkw., mamy do czynienia z przeinwestowaniem — uważa Tomasz Kotruchow.

Dyrektor SPW przyznaje, że instalacja nie jest tania i na razie w Polsce nie jest też popularna, głównie ze względu na małą popularność wentylacji mechanicznej w budownictwie jednorodzinnym.

— Technologia znana jest od kilkudziesięciu lat, ale w ostatnich kilku zaczyna wchodzić na nasz rynek. Z reguły jednak do domków jednorodzinnych. Firmy nie stosują tego dla swoich siedzib, bo z reguły je wynajmują, a właścicielowi obiektu nie opłaca się instalowanie GWC, gdyż koszty eksploatacji ponoszą najczęściej najemcy — mówi Tomasz Trusewicz. Podkreśla, że z ekologicznego punktu widzenia GWC pozwala zmniejszać koszty ogrzewania i chłodzenia bez zużycia energii.

— Dla ekologii GWC oznacza oszczędności energii, ale też znaczną poprawę parametrów komfortu przebywania w pomieszczeniu, które jest stale wentylowane dzięki wykorzystywaniu ciepła ziemi. W takim pomieszczeniuoddychamy powietrzem bez bakterii i drobnoustrojów, czystym i przefiltrowanym — mówi Jakub Koczorowski. Jednak zdaniem Tomasz Kotruchowa, GWC jest rozwiązaniem kontrowersyjnym.

— Zaletą GWC jest to, że pozyskujemy darmowe ciepło z gruntu, które zimą służy do podgrzania zimnego powietrza, a latem do jego schłodzenia. Kłopot jest jednak taki, że GWC powinien zostać zrobiony zgodnie z zapotrzebowaniem na ciepło. Niestety to bardzo droga instalacja i często okazuje się, że zyski z zastosowania są przejadane przez koszty inwestycyjne — uważa Tomasz Kotruchow. Uważa, że instalowanie GWC powinno być zrobione dobrze lub wcale.

— To rura zakopana w ziemi, więc całe powietrze, którym mieszkańcy będą oddychać, jest przeciągane przez ziemię. Musimy zadbać, by nie uległo skażeniu — mówi Tomasz Kotruchow.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu