Clinton zarabia na przemówieniach

23-02-2007, 19:10

Prawie 40 milionów dolarów zarobił były prezydent Bill Clinton, wygłaszając przemówienia w ciągu ostatnich sześciu lat, gdy nie urzęduje już w Białym Domu. Z funduszy tych skorzysta najprawdopodobniej jego żona Hillary w swojej kampanii prezydenckiej.

Prawie 40 milionów dolarów zarobił były prezydent Bill Clinton, wygłaszając przemówienia w ciągu ostatnich sześciu lat, gdy nie urzęduje już w Białym Domu. Z funduszy tych skorzysta najprawdopodobniej jego żona Hillary w swojej kampanii prezydenckiej.

Jak podał piątkowy "Washington Post", powołując się na oświadczenia finansowe byłej Pierwszej Damy i wywiady ze sponsorami wystąpień jej męża, w samym tylko zeszłym roku Clinton otrzymał za przemówienia łącznie 9-10 milionów dolarów.

Były prezydent wygłaszał w ub.r. przemówienia niemal codziennie - było ich dokładnie 352 - ale tylko dochody z 20 procent z nich zainkasował na własne, prywatne konto. Resztę mów wygłaszał bez pobierania honorarium, albo przeznaczał je na swoją fundację charytatywną, z której finansowane są takie akcje jak walka z AIDS.

Pojedyncze honoraria przekraczają niekiedy jego roczną pensję z okresu, gdy był prezydentem (200.000 dolarów). Za dwa przemówienia wygłoszone w Kanadzie otrzymał na przykład 475.000 dolarów. Za jedno we Włoszech - 350 tysięcy dolarów.

Większość przemówień Clinton wygłasza w USA, ale wiele także za granicą. Za przemówienie wygłoszone raz w Polsce zainkasował ponad 183.000 dolarów.

Stawki te nie odbiegają w zasadzie od honorariów wypłacanych za wystąpienia publiczne także innym byłym prezydentom. Nieżyjący już Ronald Reagan dostał, na przykład, 2 miliony dolarów za kilka przemówień wygłoszonych w Japonii w 1989 r., wkrótce po odejściu z urzędu.

Clinton jest jednak szczególnie często zapraszany ze względu na swoje walory oratorskie, charyzmę i ogromną popularność, równą gwiazdom show-biznesu.

Państwo Clinton wzbogacili się głównie na przemówieniach Billa. Zanim wprowadzili się do Białego Domu, byli stosunkowo niezamożni jak na standardy amerykańskich polityków. Po zakończeniu drugiej kadencji Clintona w 2001 r. byli w długach wskutek rachunków wypłacanych adwokatom w sprawie Whitewater i oskarżeń w związku z "Monicagate".

Oczekuje się, że Hillary Clinton, senator z Nowego Jorku, będzie obficie czerpać z nagromadzonych przez jej małżonka dochodów w swej kampanii wyborczej. Będzie tylko musiała zrezygnować w tym celu z publicznych funduszy na kampanię.

Tomasz Zalewski

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Clinton zarabia na przemówieniach