Co tkwi za sporem o stopy procentowe?

Stanisław Albinowski
05-04-2002, 00:00

Konflikt między Radą Ministrów a Radą Polityki Pieniężnej jest realny, natomiast jego oficjalne uzasadnienie — pozorne. Koronny zarzut ze strony rządowej brzmi, że odmowa radykalnej obniżki stóp procentowych hamuje potencjalny wzrost PKB, a tym samym utrudnia wydobycie gospodarki z obecnej sytuacji stagnacyjno-kryzysowej i utrwala wysokie bezrobocie. Teza ta jest jednak sprzeczna z polską rzeczywistością, a równocześnie — choć na pewno wbrew intencji rządu — przecenia znaczenie RPP i jej wpływ na przebieg procesów w realnej sferze gospodarki.

Gdyby omawiana teza była prawdziwa, to wzrost stóp procentowych powinien powodować spadek dynamiki PKB, i odwrotnie — skutkiem obniżenia stóp powinno być przyspieszenie tempa wzrostu. Oczywiście, chodzi tu nie o zależność funkcyjną, lecz statystyczną, której miernikiem jest współczynnik korelacji. Z samego założenia wynika, że w tym wypadku wartość współczynnika powinna być ujemna.

Wykres poniżej przedstawia przebieg tych zmiennych w ujęciu kwartalnym w ciągu siedmiu lat 1995-2001. Już na pierwszy rzut oka widać, że w znacznych przedziałach czasowych zmiany obu wielkości są jednokierunkowe. Wrażenie nasze potwierdza rachunek: współczynnik korelacji wynosi tu 0,71 — ale ze znakiem dodatnim! Już ten jeden fakt podważa zasadność rządowego argumentu. Stymulujący wobec PKB wpływ obniżki stóp procentowych nie występuje ani w czasie równoległym, ani z opóźnieniem półrocznym. Obliczenie dotyczy stóp nominalnych, ale właśnie one są dla przedsiębiorcy wielkościami rzeczywistymi.

Rezultat weryfikacji statystycznej otwiera analizę merytoryczną problemu. Pytanie brzmi: dlaczego potanienie pieniądza nie zwiększa skłonności do inwestowania z kredytu i nie uruchamia efektów mnożnikowych, inicjujących proces wzrostu gospodarczego? Jest to temat na dużą książkę. W tym miejscu — tylko kilka sygnalnych uwag. Przede wszystkim zauważmy, że 1/4 polskiej produkcji leży w gestii firm zagranicznych. Udział tych firm w inwestycjach krajowych wzrósł w 2000 r. do 30 proc. Nakłady te są niezależne od polityki pieniężnej NBP, gdyż nie finansują ich banki w Polsce.

Z badań ankietowych NBP wynika, że w 3/5 wszystkich przedsiębiorstw w Polsce podstawowym (w około 93 proc.) źródłem finansowania inwestycji są środki własne. Tylko 17 proc. przedsiębiorstw finansuje planowane nakłady w większości z kredytów złotowych, a 9 proc. — z dewizowych. Wiele przedsiębiorstw w ogóle nie podejmuje nowych inwestycji, a 8 proc. rezygnuje z inwestycji już rozpoczętych, co jest zrozumiałe w świetle faktu, iż zdolności produkcyjne polskiego przemysłu wykorzystywane są obecnie tylko w 75 proc., podczas gdy poziom optymalny wynosi 85 procent.

Bardzo niska skłonność do inwestowania wynika z istnienia barier rozwojowych w realnej (a nie pieniężnej) sferze gospodarki. „Mały popyt, recesja” — oto bariera główna, na którą w I kwartale 2002 r. wskazało 42 proc. przedsiębiorstw — w porównaniu z 29 procentami sprzed 1,5 roku. Zmniejszyło się natomiast znaczenie takich czynników jak wysokie stopy procentowe, inflacja oraz — duża konkurencja!

Wniosek jest jasny: gdy nie widać szans na wzrost popytu, inwestycje tkwią w dołku, a PKB — w stagnacji. Od niższych stóp popytu nie przybędzie. Za silną i wszechstronną presją na stopy muszą więc kryć się przyczyny inne niż merytoryczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Albinowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Co tkwi za sporem o stopy procentowe?