Co z cenami ropy po huraganie

Maciej Bitner Wealth Solutions
opublikowano: 30-08-2012, 00:00

SUROWCE

Ropa — najsilniej przeceniony w drugim kwartale tego roku surowiec — znowu powróciła do zwyżek. 5-procentowy wzrost od początku roku może jednak nie ostać się długo, gdyż na rynku dominują w tej chwili bardzo krótkoterminowe czynniki.

We wtorek Iran ogłosił, że będzie militarnie wspierał chwiejący się reżim w Syrii. Interwencja Iranu mogłaby szybko położyć kres rewolucji, gdyż żołnierze perscy w przeciwieństwie do Syryjczyków nie musieliby strzelać do własnych obywateli. Zachód raczej jednak na to nie pozwoli — wyraźnie wskazuje na to wypowiedź prezydenta Francji, który wezwał syryjskich buntowników do utworzenia rządu tymczasowego. Niewykluczony jest więc wariant libijski. O ile Syria nie jest znaczącym graczem na rynku ropy naftowej, o tyle Iran ma wciąż spore możliwości odwetowe w zakresie blokowania dostaw i niszczenia platform wydobywczych znajdujących się na terytorium sąsiednich krajów. Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie z udziałem Iranu mógłby spowodować wzrost cen ropy o 15-20 USD za baryłkę.

Bez poważnych zawirowań geopolitycznych trudno oczekiwać kontynuacji zwyżek cen ropy. Bardziej prawdopodobne jest korekta do około 100 USD za baryłkę.

Bliskowschodni huragan jest więc potencjalnie znacznie groźniejszy niż Isaac, który buszuje teraz nad Luizjaną. Tropikalny cyklon nie ma aż takiej siły niszczącej jak Gustav czy Ike (o Katrinie nie wspominając) i wygląda na to, że jedynym jego skutkiem dla rynku ropy będzie czasowe wstrzymanie wydobycia na niektórych platformach, co nie potrwa dłużej niż tydzień.

Inwestorzy, którzy od początku sierpnia kupują kontrakty na ropę, nie liczą jednak wcale na huragan. Najważniejszy światowy surowiec energetyczny należy do grupy ryzykownych aktywów silnie powiązanych ze światowym wzrostem gospodarczym. Zamiast kupować akcje, które mocno już od początku roku zdrożały (amerykański S&P500 o 14 proc., niemiecki DAX aż o 19 proc.), przerzucili się na ropę naftową. Czy słusznie?

W krótkiej perspektywie na pewno tak. W odróżnieniujednak od giełd podaż i popyt na surowce dostosowuje się do rosnących cen. Produkcja w krajach OPEC oraz w USA już jest bardzo wysoka, w drugiej połowie roku prawdopodobnie wróci na rynek ropa z Sudanu (Sudan Południowy zawarł wreszcie układ z Północnym), wzrośnie też wydobycie w Jemenie i w Brazylii. Wobec anemicznego wzrostu światowej gospodarki, spowolnienia w Chinach, które odpowiadają za około połowę wzrostu popytu na ropę w najbliższych latach, trudno więc liczyć na istotny wzrost zużycia czarnego złota przy tak wysokiej jego cenie.

Bez poważniejszych zawirowań geopolitycznych trudno oczekiwać kontynuacji zwyżek cen ropy. Moim zdaniem, bardziej prawdopodobne są korekta i spadek cen ropy Brent do poziomu nieco powyżej 100 USD za baryłkę. Ropa amerykańska (WTI) ciągle będzie znacząco tańsza, ale różnica cenowa między nimi powinna się zmniejszać. Z jednej strony pracuje rurociąg Seaway transportujący nadwyżki ze środka kontynentu amerykańskiego na wybrzeże, co zmniejsza potrzeby importowe Amerykanów, z drugiej zaś zakończone zostaną wkrótce prace konserwacyjne na platformach wiertniczych na Morzu Północnym, co przyczyni się do wzrostu podaży ropy Brent.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Bitner Wealth Solutions

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Co z cenami ropy po huraganie