Comarch: Inwestor? Tak, ale wyłącznie dla Interii

22-12-2003, 23:26

Zdania nie zmienię, spółki nie sprzedam – mówi Janusz Filipiak, prezes Comarchu, którego nieustannie kuszą potencjalni kupcy. Inwestorów przyciągają dobre wyniki, spełnianie obietnic oraz coraz silniejsza marka produktów. Prezes krakowskiego integratora informatycznego chętnie natomiast wpuści inwestora do portalu Interia.

Comarch, którego kurs wzrósł w tym roku o 78 proc., nie spoczywa na laurach. W 2004 r. spółka planuje dalszy wzrost przychodów. Ale nie za wszelką cenę.

— W 2004 r. powinniśmy urosnąć o 20 proc., jednak nie będziemy naciskać, gdyż zbyt szybki rozwój też może być dla firmy niebezpieczny — mówi Janusz Filipiak, prezes Comarchu.

Potrzebna konsolidacja

W 2003 r. Comarch prognozuje około 240 mln zł przychodów na poziomie grupy i 4 mln zł skonsolidowanego zysku. Jednostkowo spółka powinna mieć około 180 mln zł wpływów i wynik netto na poziomie 11-12 mln zł. W 2004 r. przychody na poziomie jednostkowym wzrosną dzięki konsolidacji grupy.

— Chcemy zakończyć proces konsolidacji w lipcu, żeby w przyszłym roku mieć jedną firmę o przychodach 250 mln zł — zapowiada szef Comarchu.

Poziom przychodów staje się bardziej istotny dla firmy, gdyż z jednej strony stara się ona brać udział w dużych przetargach w Polsce i mocniej naciska na eksport, a z drugiej — po wejściu do Unii konkurencja szybko wzrośnie. Duże firmy chcą robić interesy raczej z dużymi usługodawcami. Na razie w wielkich przetargach Comarch nie odnosi zwycięstw. Ale nierzadko bywa o krok od wygranej (np. w przetargu na ewidencję pojazdów CEPiK miał drugą ofertę). Znacznie lepiej wychodzi krakowskiej spółce eksportowa sprzedaż. Comarch ma biura lub spółki zależne m.in. w USA, Niemczech, Rosji, Finlandii.

— Będziemy rozwijać sieć naszych oddziałów zagranicznych. Kontrakty przez nie zawierane na razie nie są zbyt duże, ale ważne, bo otwierają drzwi do zagranicznych rynków — mówi Janusz Filipiak.

Największy kontrakt, na ponad 20 mln zł, Comarch podpisał na Ukrainie.

Żadnych ruchów

Spółka zatrudnia już w całej grupie 1,2 tys. osób. Koncentruje się na czterech sektorach: telekomunikacyjnym, bankowo-finansowym, usługach i sektorze publicznym. W ofercie większość produktów to aplikacje stworzone w Krakowie. Stąd Comarch jest — zdaniem analityków — jednym z ciekawszych graczy do przejęcia przez jeden z dużych zagranicznych koncernów. O poszukiwaniach firm do kupienia na polskim rynku mówi się zresztą coraz więcej.

— Ostatnio widać wzmożony ruch, ale Comarch nie jest na sprzedaż. Nie szukam kupca na akcje i na pewno nie zmienię zdania w przyszłym roku — mówi Janusz Filipiak.

Comarch dostał kilka propozycji rozmów od inwestorów, ale za każdym razem odmawiał, nie rozpoczynając nawet wstępnych negocjacji.

— W przyszłym roku nie przewidujemy też żadnych ruchów kapitałowych, emisji akcji, obligacji czy innych papierów — dodaje szef Comarchu.

Inwestor dla Interii

Inaczej może być w przypadku notowanej na GPW Interii, portalu internetowym, w którym Comarch jest wiodącym akcjonariuszem.

— Szukamy dla Interii różnych dróg rozwoju, nie wykluczając pozyskania inwestora. Można to potraktować jako zaproszenie do negocjacji. Spółce przydałby się dopływ kapitału, ale jeśli go nie będzie, nie oznacza to dla niej kłopotów — mówi Janusz Filipiak.

Nie oznacza to również, że Comarch chce na siłę wyjść z Interii. Nie ma takiej potrzeby.

— Interia uruchomiła w 2003 r. usługę dodzwanianego dostępu do internetu, rozwój usług szerokopasmowych jest zaś kapitałochłonny. Dlatego przydałby się silny partner i dokapitalizowanie spółki — tłumaczy prezes Comarchu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Comarch: Inwestor? Tak, ale wyłącznie dla Interii