Coraz łatwiej uczyć się z ekranu

Wojciech Chmielarz
23-01-2008, 00:00

Firmy i osoby prywatne przekonały się do e-szkoleń. Ich organizatorzy z kolei poszerzają i uzupełniają wachlarz możliwości.

Postęp technologiczny wspomaga rozwój szkoleń internetowych

Firmy i osoby prywatne przekonały się do e-szkoleń. Ich organizatorzy z kolei poszerzają i uzupełniają wachlarz możliwości.

Dostawcy szkoleń e-learningowych nie narzekają na miniony rok.

— W roku 2005 o e-szkoleniach wszyscy mówili i o nie pytali — jednak mało kto z nich korzystał. Rok później temat był mniej modny, za to pojawiły się konkrety, a w 2007 r. nastąpił realny wzrost. W naszym przypadku nawet o 40 proc. zarówno pod względem liczby szkoleń, jak i ich udziału w przychodach firmy — mówi Urszula Krajewska, dyrektor edukacji w spółce BizTech Konsulting.

Wyniki BizTechu są typowe dla całej branży.

— Rynek rośnie w tempie około 35 proc. rocznie, tendencja ta utrzymuje się już od kilku lat. Świadczy to o tym, że zapotrzebowanie na szkolenia w Polsce odpowiada trendom międzynarodowym — mówi Rafał Komorowski, kierownik ds. projektów e-learningowych w spółce Altkom Akademia.

Pomaga Unia

Skąd się wzięły te wzrosty? Powodów jest przynajmniej kilka.

— Analizując wydarzenia minionego roku, można wskazać cztery czynniki pozwalające snuć prognozy na przyszłość. Po pierwsze e-learning wreszcie przestał być nowością i stał się standardem przekazywania wiedzy. Po drugie, „dotarł pod strzechy”. Już nie tylko firmy, lecz także indywidualni użytkownicy korzystają ze szkoleń elektronicznych. Po trzecie, e-learning wyewoluował w kierunku nauczania mieszanego, łączącego tradycyjne metody edukacyjne, jak szkolenia czy seminaria, z e-szkoleniem. Wreszcie po czwarte, pojawiła się potrzeba zapewnienia nauczania rozproszonego — na żądanie — mówi Marlena Plebańska, dyrektor ds. rozwoju rozwiązań e-Learning w Asseco Business Solutions, pion biznesowy Incenti.

Swoje też zrobiła pomoc Unii Europejskiej.

— Jednym z powodów rosnącego zainteresowania e-learningiem jest zalecenie wykorzystywania nowych form kształcenia pracowników, w tym e-learningowych oraz szkoleń mieszanych, w ramach unijnego Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki — finansowanego z funduszy unijnych — tłumaczy Urszula Krajewska.

Przykład z Zachodu podziałał na polskie władze. 25 września 2007 r., po blisko roku konsultacji społecznych, minister nauki i szkolnictwa wyższego podpisał rozporządzenie w sprawie warunków, jakie należy spełnić, aby prowadzić zajęcia dydaktyczne na studiach z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Firmy z branży cieszą się, ale zwracają uwagę na wady ministerialnego rozwiązania.

— Niestety, przyjęty ostatecznie projekt rozporządzenia nie bierze pod uwagę obecnego stanu rozwoju e-learningu w Polsce i nie wspiera niektórych dobrych praktyk stosowanych w edukacji elektronicznej — zauważa Rafał Komorowski.

Pigułki wiedzy

W 2007 r. popularność zdobyły też nowe produkty.

— Oferta firm e-learningowych jest zróżnicowana, jednak większość z nich podąża za panującymi w branży trendami, jak np. profilowanie szkoleń do potrzeb klienta czy tzw. pigułki wiedzy. Są to zyskujące coraz większą popularność miniszkolenia, przygotowane tak, aby w ciągu 15 minut zrozumieć podstawowe zagadnienie przedstawione w pigułce. Taka forma przekazu wiedzy bardzo dobrze sprawdza się w szkoleniach adaptacyjnych czy produktowych — mówi Rafał Komorowski.

Drugim wyraźnym trendem jest rosnąca popularność szkoleń mieszanych. Polegają one na połączeniu metod tradycyjnego nauczania z tym elektronicznym.

— Ewolucja e-learningu w kierunku nauczania mieszanego jest wynikiem podwyższania standardów rynkowych — inwestowanie w kadrę pracowniczą stało się elementem ścieżek rozwoju pracowników we współczesnych przedsiębiorstwach. Poza tym korzystanie z nowoczesnych metod edukacji wpisuje się w obecną sytuację, kiedy pracodawcy oraz pracownikowi zależy na tym, aby czas na szkolenie wykorzystywać jak najefektywniej — twierdzi Marlena Plebańska.

W nauczaniu mieszanym zmienia się rola prowadzącego kurs. O ile przedtem był on raczej moderatorem i dbał o stronę techniczną szkolenia, o tyle teraz musi pełnić rolę pełnokrwistego nauczyciela. Wiąże się to z bezpośrednim i żywym kontaktem z kursantami. Innym ważnym trendem, na który zwracają uwagę dostawcy, jest rosnąca interaktywność zajęć. Pojawiają się szkolenia z fabułą, które przypominają trochę gry komputerowe. Można więc powiedzieć, że e-learning zbliża się do jednego z ideałów edukacyjnych, czyli nauczania przez zabawę.

Wojciech Chmielarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Coraz łatwiej uczyć się z ekranu