Coraz więcej u nas czeskich pieniędzy

Grzegorz Nawacki
30-07-2009, 15:26

Na początku lat 90. założyciele Penty dorabiali jako tłumacze polskich firm w Chinach. Teraz je przejmują.

Penta Investments ma do wydania 500 mln EUR. Zapowiada przejęcie 2-3 polskich firm i konsolidację branż przez spółki portfelowe.

Czesko-słowacki fundusz private equity, właściciel m.in. Żabki i Okien Rąbień, dobrze czuje się nad Wisłą.

— Polska to bardzo obiecujący rynek, a nasze dotychczasowe doświadczenia utwierdzają nas w przekonaniu, że warto tu inwestować. Jesteśmy bardzo zadowoleni z pięciu naszych inwestycji, jedynie Mobilking nie spełnił naszych wysokich wymagań. Na inwestycje mamy 250 mln EUR gotówki i drugie tyle kredytów bankowych. W tym roku przejmiemy przynajmniej dwie-trzy firmy, a spółki, które mamy w portfelu, planujemy konsolidować w swoich branżach — mówi Marek Dospiva, partner i jeden z założycieli Penta Investments.

Nie chce ujawnić, które sektory są na celowniku.

Lotniczy problem

O grupie było ostatnio głośno. Jedna z ich spółek: Aero Vodochody, stara się kupić państwowy PZL Świdnik. "Rzeczpospolita" opisała, że Penta zatrudnia Alojza Lorenca, byłego szefa czechosłowackiej służby bezpieczeństwa, i sugerowała powiązania Penty ze służbami.

— To czarny PR naszego włoskiego rywala w przetargu, który nie mógł pogodzić się z tym, że nasza oferta okazała się znacznie lepsza. Nigdy nie ukrywaliśmy, że pan Lorenc jest naszym pracownikiem, ale jest on odpowiedzialny za IT i jego współpraca z Pentą nie dotyczy projektów i procedur inwestycyjnych. Sprawa ta nie ma związku z toczącym się obecnie przetargiem na PZL Świdnik. Powoływanie się na nią w tym momencie jest przejawem stosowania nieuczciwych praktyk — mówi Marek Dospiva.

Agencja Rozwoju Przemysłu kilka dni temu zmieniła zdanie — będzie negocjować nie tylko z Pentą, ale również z włoską Agustą Westland, która podniosła cenę w ofercie.

— Jesteśmy przekonani, że Aero może zaoferować lepsze warunki i wyższą cenę. Podanie kryteriów wyboru w dalszym procesie negocjacyjnym zapewni warunki przejrzystego współzawodnictwa i zakończy serię mylnych informacji. Mamy doświadczenie w rozwoju firm sektora lotniczego: gdy w 2007 r. przejmowaliśmy Aero Vodochody, firma miała 30 mln EUR straty, a w 2008 r. 7 mln EUR zysku. Powtórzymy to w Świdniku — mówi Marek Dospiva.

Tekstylne początki

Według niego za Pentą nie stoją żadne "tajemne siły".

— Na początku lat 90. studiowałem razem z kolegą w Chinach. Dorabialiśmy jako tłumacze dla polskich firm, które robiły tam biznes. Dostrzegliśmy potencjał w handlu tekstyliami. Pożyczyłem od ojca niewielką sumę pieniędzy i handlowaliśmy między Chinami a Europą Środkową. W ten sposób zarobiliśmy pierwszy milion koron, czyli kilkadziesiąt tysięcy euro. To, co zarobiliśmy, zainwestowaliśmy na rynku opcji i dzięki odbiciu na rynku z kilkudziesięciu tysięcy zarobiliśmy w 1993 r. 1 mln EUR. Dołączyło do nas trzech kolegów i założyliśmy firmę brokerską. Kupowaliśmy pakiety w spółkach, restrukturyzowaliśmy i sprzedawaliśmy z kilkusetprocentowym zyskiem. Nigdy nie korzystaliśmy z kapitału innych osób. Penta inwestuje pieniądze pięciu partnerów założycieli, którymi są Marek Dospiva, Jaroslav Hascak, Martin Kusik, Jozef Oravkin, Jozef Spirko — zapewnia Marek Dospiva.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Coraz więcej u nas czeskich pieniędzy