Coś więcej niż tylko moda

Mirosław Konkel
opublikowano: 14-03-2008, 00:00

Tempo zmian w gospodarce i technice jest tak duże, że ciągła edukacja staje się koniecznością.

Tempo zmian w gospodarce i technice jest tak duże, że ciągła edukacja staje się koniecznością.

„Puls Biznesu”: Pracodawcy obniżają wymagania wobec kwalifikacji kandydatów. Czy hasło kształcenia przez całe życie nadal ma sens?

Aleksander Drzewiecki, prezes House of Skills: Przypomnijmy sobie początek obecnej dekady. Firmy zwalniały nawet zasłużonych menedżerów. Im więcej któryś z nich zarabiał, tym mniej był pewny posady. Teraz, w okresie koniunktury, nie myślimy o tamtej sytuacji, a przecież może się ona powtórzyć. Jak przewidują ekonomiści, w 2010 r. nastąpi zwolnienie wzrostu gospodarczego do 2 lub 2,5 proc. O pracę będzie znacznie trudniej. Wygrają ci, którzy już dzisiaj chcą się uczyć. Kiedy przyjdzie kryzys, na zdobywanie wiedzy może być za późno.

Znam ludzi, którzy parę lat temu byli bezrobotni, choć mogli się poszczycić kilkoma fakultetami.

Nie wystarczy skończyć studia, choćby doktoranckie. Trzeba mieć wykształcenie odpowiadające potrzebom rynku pracy. Tymczasem w Polsce jest nadprodukcja pedagogów czy geografów, a brakuje absolwentów kierunków technicznych, na przykład inżynierów. Dużym błędem było zamykanie szkół zawodowych na początku lat 90. i rezygnacja z matematyki jako przedmiotu obowiązkowego na maturze.

Czego się uczyć, jeśli nie chcemy któregoś dnia znaleźć się za burtą?

We współczesnym świecie odchodzi się od job security w stronę employment security. Innymi słowy, nie chodzi o to, żeby liczyć na pewność zatrudnienia, lecz raczej trzeba się wyposażyć w taki zestaw kompetencji, który w razie zwolnienia pozwoli szybko zdobyć nową pracę. Radzę zdobywać kwalifikacje rzadkie na rynku pracy. Jeśli wiemy i umiemy to, co wszyscy, łatwo nas zastąpią młodsi specjaliści, których oczekiwania finansowe bywają skromniejsze.

Czyli nie należy kształcić wszystkich we wszystkim?

Indywidualizacja to nowy nurt w edukacji menedżerskiej. Nietrudno to wytłumaczyć. Szefowie coraz częściej stają przed nietypowymi problemami, a te rozwiązuje się w niestandardowy sposób. Dlatego zyskuje popularność na przykład mentoring czy coaching. Poza tym menedżerowie przeszli już najróżniejsze kursy i szkolenia. Zdążyli doskonale poznać i opanować w praktyce wiedzę i umiejętności rozwijane przez programy masowe. Teraz szukają rozwiązań innowacyjnych i szytych na miarę.

Co jest ostatnio w szkoleniach na topie?

Programy licencyjne, certyfikowane, w tym międzynarodowe. Rezygnuje się z pojedynczych szkoleń na rzecz tak zwanych akademii menedżera lub akademii zarządzania. Takie cykle kursów i warsztatów trwają zwykle rok lub dwa lata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu