Czytasz dzięki

COVID postrachem, ale i motorem biznesu

Łukasz Korycki
opublikowano: 13-10-2020, 22:00

W okresie zmagania się z kryzysem COVID polscy przedsiębiorcy potrafią szybko wyciągać wnioski, przystosować się do nowej sytuacji na rynku, znajdować szanse dla siebie. Stąd wynika optymizm na przyszłość.

Zgłoś firmę do konkursu "Polska Firma - Międzynarodowy Czempion" >>

Tegoroczna debata zorganizowana w ramach konkursu PwC i „Pulsu
Biznesu” różniła się od wszystkich poprzednich. Jej uczestnicy dostosowali się
do wymogów reżimu sanitarnego. Część z nich wzięła zdalny udział w dyskusji, a
pozostali przerzucali się opiniami spoza ochronnych maseczek.
Zobacz więcej

NOWA RZECZYWISTOŚĆ:

Tegoroczna debata zorganizowana w ramach konkursu PwC i „Pulsu Biznesu” różniła się od wszystkich poprzednich. Jej uczestnicy dostosowali się do wymogów reżimu sanitarnego. Część z nich wzięła zdalny udział w dyskusji, a pozostali przerzucali się opiniami spoza ochronnych maseczek. WM

W I półroczu 2020 eksport z Polski zmniejszył się o 6 proc. rdr, a wg prognoz KIG w całym 2020 r. ten spadek wyniesie 5 proc. Najbardziej pandemia dała się we znaki branżom: motoryzacyjnej, drzewnej, RTV/ AGD. W kwietniu i maju br. spadki w eksporcie tych branż przekroczyły 20 proc. W warunkach pandemii dobrze radziły sobie branże: spożywcza (zanotowała w I półroczu 6 proc. wzrostu sprzedaży rdr), dostawców napojów, produktów tytoniowych i chemii gospodarczej.

W krajach UE pandemia największe szkody wyrządziła w branżach: motoryzacyjnej, handlu detalicznego (z wyjątkiem artykułów spożywczych), rozrywki, mediów i usług. Natomiast miała dobry wpływ na branże spożywczą, telekomunikacyjną oraz IT. Polski eksport do Niemiec spadł o 6 proc., a do pozostałych krajów UE średnio o 12 proc. Jednocześnie wzrósł eksport do USA, gdy w tym samym czasie eksport Niemiec do USA spadł o 21 proc. Eksport z Polski wzrósł także do krajów afrykańskich i do Ameryki Płd. Natomiast wg Eurostatu eksport z Niemiec spadł o 13 proc., z Francji o 21 proc., z Włoch o 14 proc., z Rumunii o 16 proc., a ze Słowacji o 15 proc.

— W porównaniu do innych krajów polskie firmy radzą sobie całkiem nieźle w okresie pandemii. To, co najbardziej im pomogło w zmaganiu się z kryzysem, to relatywnie wysoka dywersyfikacja działalności, a co za tym idzie — zdolność do dynamicznej zmiany priorytetów biznesowych i wykorzystania nowych możliwości — stwierdził Michał Mastalerz, partner PwC Polska, członek zarządu ds. klientów i rynku, na rozpoczęcie debaty „Pulsu Biznesu” „Polska firma — międzynarodowy czempion”, która odbyła się w warszawskiej siedzibie PwC w czwartek 8 października br.

Inwestycje na plusie

Decyzje polskich inwestorów zostały w dobie COVID czasowo wstrzymane. Udało się zrealizować jedynie pięć projektów, czyli zaledwie 10 proc. z tego, co zaplanowano. PAIH wspiera przedsiębiorców głównie w zakresie realizowanego przez nich eksportu produktów i usług.

— Jeśli chodzi o inwestycje zagraniczne w Polsce to dzieje się dużo. Mimo pandemii odnotowujemy satysfakcjonujące wyniki. W I półroczu 2020 r. inwestycje zagraniczne w Polsce wzrosły kwotowo o 1,1 mld euro rdr. Sytuacja na koniec roku będzie dobra, jednak ze względu na pandemię możemy spodziewać się przesunięcia decyzji inwestycyjnych na kolejne kwartały — podała Grażyna Ciurzyńska, p.o. prezes PAIH.

Przybywa inwestycji dokonywanych w Polsce przez polskich inwestorów.

— Współpracujemy z Polską Strefą Inwestycji. Aż 75 proc. projektów realizowanych w tej kooperacji jest przez inwestorów polskich, nie tylko dużych, ale głównie średnich i małych. Ponad połowa wszystkich nakładów inwestycyjnych w Polsce pochodzi od inwestorów zagranicznych — dodała Ciurzyńska.

Wyzyskanie szans

Mocną stroną polskich biznesmenów jest to, że oferują głównie produkty proste, które potrafią wytworzyć nawet w kryzysie. Pod tym względem górują nad zachodnimi konkurentami, którzy produkują to, co wcześniej zaplanowali, a bez planu, w sytuacji niepewności, wstrzymują produkcję.

— Mniejsze sformalizowanie powoduje, że to polscy przedsiębiorcy wchodzą na nowe rynki, np. do Singapuru, Arabii Saudyjskiej, nieraz w miejsce dostawców zachodnich — zauważył Janusz Władyczak, prezes KUKE.

Ich zaletą jest też determinacja, wola dalszego prowadzenia biznesu i znalezienie nowych możliwości, gdy dotychczasowe są poblokowane.

— W czerwcu 2020 r., wkrótce po wprowadzeniu restrykcji, PAIH został zasypany pytaniami o sytuację na rynkach zagranicznych i o możliwości eksportowe. Dużo firm średniej wielkości szukało szans na ekspansję i we współpracy z PAIH oraz KUKE takiej ekspansji dokonało, m.in. w USA, Singapurze czy Gruzji — mówiła Grażyna Ciurzyńska.

Pandemia nie zaszkodziła branży farmaceutycznej, a nawet jej sprzyja, szczególnie w obszarach rozwoju produktów covidowych. Celon Pharma jest przykładem firmy farmaceutycznej, której właściwy portfel produktów pozwolił na wzrost eksportu w I półroczu o 176 proc.

— Odwrotnie sytuacja przedstawia się w łańcuchu dostaw. Początkowo pandemia spowodowała zakłócenia w dostawach niektórych produktów farmaceutycznych/ medycznych. Na szczęście tym razem trend ten nie okazał się trwały — ocenił Jacek Glinka, wiceprezes Celon Pharma.

Przez ostatnie dekady rządy europejskie zmuszały producentów farmaceutycznych do obniżania cen. Pozytywna odpowiedź oznaczała silne uzależnienie branży od dostaw z Azji.

— Nawet 80–90 proc. dostaw wielu surowców dla farmacji pochodzi z Azji. Gdyby azjatyccy kooperanci wstrzymali dostawy do Europy — a takie ryzyko istniało na początku pandemii — to nasi lekarze nie mieliby czym leczyć pacjentów — stwierdził Jacek Glinka i postulował, by zastanowić się nad możliwościami wyeliminowania tego groźnego ryzyka, np. przez system rekompensat za przenoszenie produkcji z Azji (głównie Chin i Indii) do Polski i Europy.

— Gdy decyduje cena, wtedy zapadają decyzje, które długofalowo są ryzykowne, a nawet błędne. Dopiero po jakimś czasie wyraźnie widać, że uzależnienie się farmacji od importu z Azji jest pułapką — komentował Janusz Władyczak.

Okręty flagowe

Zamknięcie gospodarek i granic nie zatrzymało KGHM.

KGHM to znany i ceniony na świecie dostawca. Prowadzimy działalność zdywersyfikowaną na wielu poziomach (w tym asortymentu produktów i portfela odbiorców), a także pod względem obecności na światowych rynkach. I to okazało się skuteczną receptą na kryzys. Po wynikach za I półrocze nie widać negatywnego wpływu COVID-19 na KGHM. W czasie gdy zamknięty był rynek chiński, zwiększaliśmy sprzedaż w Europie, a gdy była zamknięta Europa, ponownie możliwa była sprzedaż do Chin — tłumaczyła Joanna Pietrasik, dyrektor naczelna ds. handlu i logistyki KGHM.

W br. spółce udało skierować dostawy na nowe rynki, np. w Azji Południowo- Wschodniej, której rynek przyjął nie tylko miedź, ale i ołów. Również sektor bankowy w Polsce, oceniany w Europie jako wyjątkowo stabilny, nie załamał się w dobie pandemii. Banki spokojnie stawiły czoła wyzwaniu, choć nie sposób było je wymierzyć. Pokazały, że potrafią nie tylko dzielić zyski ze swoimi klientami biznesowymi w dobie koniunktury, ale też kontynuować z nimi współpracę w sytuacji kryzysowej.

— W kwietniu 2020 r. PKO BP wspólnie z KIR stworzyły system do wnioskowania o subwencje z tarczy finansowej PFR, który został następnie udostępniony uczestnikom rynku. Nasz bank zorganizował też emisje obligacji PFR, które pozwoliły na sfinansowanie programu. Wspiera też eksporterów zarówno ofertą finansową, jak i wiedzą analityczną — przyznał Maks Kraczkowski, wiceprezes PKO Bank Polski.

— Gospodarka przeszła przyspieszoną cyfrową rewolucję. Przed COVID-19 nikt nie przypuszczał, że świat tak szybko transformuje do komunikacji bez interakcji międzyludzkich. Dziś kontakty ludzi w praktyce odbywają się głównie z użyciem kamer, ekranów i łączy. PKO BP jest liderem sektora bankowego pod względem zaawansowania w transformacji cyfrowej, byliśmy i jesteśmy w pełni gotowi na nowe wyzwania — podkreślił Maks Kraczkowski.

Wszystkie kanały

W czasie zamknięcia gospodarki najbardziej ucierpiały firmy, dla których podstawą biznesu jest sprzedaż w wielkich sklepach. Zamknięcie sklepów odcięło im strumień przychodów, a koszty pozostały, bo trzeba było płacić za wynajęte, choć nieczynne powierzchnie handlowe.

Dotychczas e-commerce dostarczał LPP zaledwie kilkanaście procent przychodów, a główny strumień płynął ze sklepów stacjonarnych. Choć spółka prowadzi biznes na dużą skalę, to pozostaje firmą rodzinną i jako taka zachowała zwinność oraz zapasy gotówkowe zgromadzone na wypadek nadejścia kryzysu — teraz okazały się one pomocą.

— Tego, czego zrealizowanie planowaliśmy w zakresie e-commerce w ciągu kilku najbliższych lat, zmuszeni byliśmy dokonać w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Jednak proces ten miał swoje ograniczenia. W kanale e-commerce mogliśmy sprzedać tyle, ile logistyka była w stanie obsłużyć. W ślad za tym rozpoczęliśmy więc usprawnianie naszej sieci dystrybucji. Kryzys przyspieszył nasze decyzje o przejściu na model omnichannel — mówił Przemysław Mitraszewski, pełnomocnik zarządu LPP.

Pandemia zmieniła handlowy pejzaż w dużych miastach — bardzo straciły galerie i duże sklepy, ale zaczęły zyskiwać małe punkty handlowe.

— Dochodzi do przedefiniowania rynku, który wydawał się stabilny, co dla wielu najemców powierzchni w galeriach w obecnych warunkach może być niebezpieczne — zwrócił uwagę Przemysław Mitraszewski.

Trend antygaleryjny, załamanie się handlowych wysp i enklaw skutkuje odżyciem lokalnego, punktowego handlu w miastach, co dla dużych aglomeracji wydaje się ożywcze.

— Jednak wycofywanie się oddziałów bankowych z lokali przy znanych ulicach w wielkich miastach jest raczej pochodną rewolucji cyfrowej — zaznaczył Janusz Władyczak.

Michał Mastalerz, partner PwC, zwrócił uwagę na rosnącą rolę danych.

— Firmy na podstawie analizy coraz większej ilości danych mogą zarówno aktywizować klientów, jak i podejmować decyzje o otwieraniu, zamykaniu czy zmianach swoich sklepów stacjonarnych, punktów usługowych czy oddziałów banków — ocenił.

Możliwości i bariery

Eksport polskiej branży rolno-spożywczej dynamicznie rośnie, ale w krajach arabskich zaczyna się zderzać z ambicją, by uniezależnić się od importu żywności.

— W Ameryce Płd., np. w Chile i Kolumbii żywność z Polski jest ceniona za wysoką jakość i utożsamiana z najlepszymi produktami europejskimi — wskazała Grażyna Ciurzyńska.

W USA dużym popytem cieszą się drewniane drzwi i okna z Polski, wyprodukowane zgodnie ze specyficznymi wymaganiami amerykańskiego odbiorcy. Na brak zainteresowania nie narzekają tam polscy specjaliści od wykańczania mieszkań. Jeden z polskich producentów narzędzi budowlanych sprzedaje je w ponad 300 sklepach w USA. Polska jako pierwszy w Europie i drugi na świecie producent mebli zdobywa kolejne zagraniczne rynki. Również kosmetyki z Polski znajdują zagranicznych nabywców.

— Szanse dla polskiego biznesu wynikają z przerwanych się łańcuchów dostaw. W USA, na skutek wojny handlowej, dostawy z Chin zaczynają maleć. Szacuje się, że do 2023 r. eksport z Chin do USA spadnie o ponad 128 mld USD i to otwiera pole działania także polskim dostawcom — wskazała Grażyna Ciurzyńska.

UE podpisała z Singapurem umowę o wolnym handlu, co oznacza dla polskiego biznesu nowe możliwości w zakresie np. eksportu żywności, bankowości i ubezpieczeń. Podczas gdy jedne branże znajdują dla siebie nowe obszary do działania, drugie zderzają się z barierami. Pandemia najwięcej szkód wyrządziła motoryzacji. Obecna słabość branży wynika nie tylko z załamania popytu, ale też z gruntownych zmian, w jakie ona wchodzi m.in. z powodu ekologii. W ślad za kłopotami motoryzacji dekoniunktura uderza też w szeroką sieć jej poddostawców.

— Na Zachodzie branża budowlana zmaga się z dekoniunkturą. Projekty są zawieszane lub odkładane na nieokreśloną przyszłość, co pośrednio uderza też w polskich poddostawców, np. latem br. spadek produkcji budowlanej w Wlk. Brytanii wyniósł aż 45 proc. — poinformował Janusz Władyczak.

W Polsce wiosną br. branża budowlana zwolniła, ale zaraz potem powróciła do frontu robót. Kłopoty gospodarcze bardziej niż w branżach uwidoczniły się geograficznie. Są one w dużym stopniu uwarunkowane politycznie.

— Do wczoraj Armenia i Azerbejdżan były stabilnymi importerami i naraz w ciągu kilku dni stały się rynkami zupełnie nieprzewidywalnymi. Z analiz prowadzonych w Uniwersytecie Stanford wynika, że przybywa krajowych i regionalnych rynków, które są ryzykowne — zwrócił uwagę Janusz Władyczak.

Wsparcie i przyszłość

Do branż borykających się z kryzysem wyraźnie należy najem powierzchni biurowych.

— To jeden z przykładów branż, które na pewno zderzą się z wieloma wyzwaniami w kolejnych latach. Również branże turystyczno-hotelowa i usługowa przeżywają zapaść. Transformacja biznesu w celu wzmacniania efektywności operacyjnej i kosztowej, lepszego wykorzystania nowych technologii, a także zmiana modeli biznesowych będą spędzać sen z powiek wielu firmom — mówił Michał Mastalerz.

Przestawienie się na pracę zdalną i komunikację przez łącza poskutkowało silnym ograniczeniem organizacji spotkań, konferencji. Cierpią na tym hotele, ale także branża lotnicza. Z drugiej strony powstały szanse dla biznesu teleinformatycznego. Również banki coraz bardziej zmieniają orientację i przestawiają się na działanie w sposób zdalny, przez internet.

— Polski biznes jest w kilku obszarach beneficjentem działań stymulujących gospodarkę również w innych krajach. Bezprecedensowo duży impuls fiskalny w Niemczech (m.in. półroczne obniżki VAT /2h2020/, ale także bezpośrednia stymulacja fiskalna) połączony z relatywnie łagodną krzywą epidemiczną spowodował, że popyt na głównym rynku eksportowym Polski zaczął relatywnie szybko odżywać — analizował Maks Kraczkowski.

Uczestnicy debaty na razie nie zauważają protekcjonizmu na rynkach zagranicznych, ale gdyby sytuacja kryzysowa się przedłużała, może się on pojawić.

— Na sytuację polskich firm negatywnie może wpływać fakt, że w wielu krajach dostępne jest dużo wolnego pieniądza, co — przy ujemnych stopach procentowych sprawia, że ich konkurenci mają korzystniejsze warunki finansowania swojego biznesu — podkreśliła Joanna Pietrasik.

Stosunkowo dobre, jak na warunki bezprecedensowego kryzysu, samopoczucie polskich firm wynika w znacznej części z dużej emisji państwowego kapitału.

— Być może, gdy kosztowne projekty wsparcia zaczną wygasać, niektóre kraje rozpoczną proces faworyzowania biznesu lokalnego kosztem swobodnej konkurencji w ramach UE — przewidywał Maks Kraczkowski.

Uczestnicy debaty zgadzali się, że sytuacja w gospodarce jest trudna do przewidzenia w horyzoncie dalszym niż trzy miesiące.

Szukamy czempionów

Eksportujesz? Inwestujesz za granicą? Zadebiutowałeś na globalnym rynku? Prowadzisz e-eksport? Działasz w odległych i egzotycznych państwach? Zgłoś firmę do konkursu Polska Firma — Międzynarodowy Czempion. Poznaj nowe kategorie, przeczytaj regulamin i wypełnij formularz na stronie czempioni.pb.pl. Nabór trwa do 21 października, udział jest bezpłatny.

Debatę prowadził Łukasz Korycki. Opracował Krzysztof Polak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Korycki

Polecane