CP Energia w trzy lata wyda na sieć gazową 300 mln zł

Anna Bytniewska
opublikowano: 08-02-2007, 00:00

Jak handlować z Gazpromem, nie drażniąc rekinów? Takie doświadczenia zbiera dostawca gazu. Mały, ale z dużymi ambicjami.

Jak handlować z Gazpromem, nie drażniąc rekinów? Takie doświadczenia zbiera dostawca gazu. Mały, ale z dużymi ambicjami.

Przykład CP Energii, spółki rozprowadzającej gaz, pokazuje, że można robić interesy zarówno z Gazpromem, jak i z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG), o których można wiele powiedzieć, ale nie to, że żyją ze sobą w przyjaźni. Obaj giganci są dostawcami paliwa, a dzięki temu polska spółka stopniowo zwiększa wolumen sprzedaży.

Nie drażnić giganta

CP Energia chce rozwijać sieć opartą na LNG (skroplony gaz ziemny). Kupuje go na razie przede wszystkim od PGNiG, ale w przyszłości 50 proc. jej zaopatrzenia ma pochodzić ze źródeł będących pod kontrolą spółki. Na to jednak potrzeba pieniędzy. Stąd też niedawne zapowiedzi firmy, że jeszcze przed wakacjami trafi na giełdę. W pierwszym etapie potrzeba jej kilkadziesiąt milionów złotych.

Nie wiadomo jeszcze, jaki pakiet akcji CP Energii trafi na parkiet. Obecnie 50 proc. akcji należy do giełdowego Capital Partners, a 50 proc. do PL Energii, firmy Piotra Buszki, byłego prezesa CP Energii.

— Właściciele są zainteresowani dalszym rozwojem spółki i nie noszą się z zamiarem sprzedaży akcji. Wartość emisji podamy po przygotowaniu prospektu — twierdzi Marcin Buczkowski, prezes CP Energii.

Dokument ma być gotowy w marcu.

CP Energia zamierza przez trzy lata inwestować rocznie 100 mln zł w rozbudowę sieci gazowej. Już może się pochwalić 100 km gazociągów, a niebawem — 170 km.

— Nie jesteśmy konkurentem dla PGNiG. Poszukujemy odbiorców, którzy nie są atrakcyjni dla tak dużej firmy. Ale działalność na rynku nie jest łatwa. Czas oczekiwania na zgodę operatora, czyli Gaz Systemu, na podłączenie do krajowej sieci przesyłu gazu wynosi nawet 18 miesięcy — mówi Marcin Buczkowski.

CP Energia ma na to jednak sposób.

— Wykorzystujemy LNG jako rozwiązanie pomostowe. Instalujemy przy naszym gazociągu urządzenie do regazyfikacji i dowozimy do niego gaz skroplony. Po uzyskaniu zgody na podłączenie do krajowego systemu rozpoczynamy sprzedaż gazu sieciowego, a instalację do regazyfikacji przenosimy w inne miejsce — wyjaśnia Marcin Buczkowski.

Odważny krok

CP Energia kupuje LNG od spółki zależnej PGNiG — Krio w Odolanowie. W 2006 r. sprzedała ona 13 mln m sześc. gazu. Od niedawna 1,3 mln m sześc. błękitnego paliwa importuje z Rosji od należącej do niej rosyjskiej spółki Kriogaz. Szkopuł w tym, że może to robić jedynie za pośrednictwem Gazpromu.

— Zakładamy, że w 2007 r. wolumen naszej sprzedaży wyniesie 40 mln m sześc. gazu. Według ostrożnych szacunków, w trzy lata wzrośnie on do około 100 mln m sześc. Szukamy więc dodatkowych źródeł zaopatrzenia w gaz — podkreśla Marcin Buczkowski.

Co prawda CP Energia planuje zwiększenie produkcji LNG w Kriogazie i budowę trzech nowych instalacji skraplających, ale będą one zaopatrywać głównie lokalny rynek rosyjski i krajów nadbałtyckich. Do Polski mają trafić jedynie nadwyżki.

— Budowa instalacji pochłonie kilkanaście milionów euro. Źródłem finansowania będą kredyt i środki własne. Możliwe jest również podwyższenie kapitału Kriogazu — mówi Marcin Buczkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane