Cristina Fernández de Kirchner: prezydencki duet

Marcin Zawiśliński
17-12-2007, 00:00

Z powodu sztucznych poprawek wyglądu przeciwnicy zwą ją Lady Botox. Zwolennicy — królową Cristiną. Cristina Fernández de Kirchner została właśnie nowym prezydentem Argentyny.

Jeszcze wiosną 2007 roku wydawało się, że Nestor Kirchner, ówczesna głowa państwa, w cuglach pokona konkurentów w walce o reelekcję. Przez cztery lata rządów wyciągnął kraj z największej od dziesięcioleci zapaści finansowo-gospodarczej. Wytargował korzystne warunki spłaty międzynarodowych długów i zapewnił wzrost PKB dochodzący do poziomu 8-9 proc. Ale… 1 lipca szef gabinetu prezydenta, Alberto Fernández, ogłosił, że kandydatką Frontu na rzecz Zwycięstwa będzie żona szefa państwa, Cristina Fernández de Kirchner.

Ta słynąca z urody i gigantycznej kolekcji ubrań i butów absolwentka prawa i nauk społecznych działa na latynoskiej scenie politycznej od przeszło trzech dekad. Zawsze była związana z Partią Sprawiedliwości. Często porównuje się ją do Evity Peron czy też nazywa latynoską Hillary Clinton. Z tą pierwszą łączy ją aktywność polityczna u boku męża prezydenta (była jego rzeczniczką) i popularność wśród mas. Podobnie jak Evita Juana Perona, wspierała kampanię męża (w 2003 roku).

Podobieństwa do eks-pierwszej damy Ameryki? Wykształcenie prawnicze, szerokie, międzynarodowe kontakty i fotel senatora — Argentynka od 1995 roku reprezentowała najpierw prowincję Santa Cruz, a od 2005 najbogatszą i najbardziej prestiżową — Buenos Aires. Obie połowice prezydentów nie ukrywały też politycznych ambicji przywódczych. Cristina właśnie zaczyna je realizować. Pani Clinton z nadzieją czeka na nominację Partii Demokratycznej.

Start Cristiny Fernández — wróciła do panieńskiego nazwiska — w tegorocznych wyborach prezydenckich był pewną niespodzianką, ale nie całkowitym zaskoczeniem. Nestor Kirchner cieszy się ogromną popularnością wśród ludzi, ale jego żona — jeszcze większą. Jej odważny styl wystąpień publicznych podzielił w opiniach argentyńską klasę polityczną, ale doceniły go biedniejsze warstwy społeczne. Prezydent, z grupą doradców, postanowił to wykorzystać. Usunął się w cień, by władzę przejęła, będąca na fali wznoszącej, jego żona. On zaś liczy na powrót na szczyt w 2011, a może nawet w 2015 roku. Pozwala na to argentyńska konstytucja: funkcję szefa państwa można sprawować dwie kadencje. Pierwszą, jako druga kobieta na tym stanowisku w historii Argentyny — po Isabelle Peron, trzeciej żonie Juana Perona — rozpoczęła właśnie pani Fernández.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Zawiśliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Cristina Fernández de Kirchner: prezydencki duet