Cyfryzacja nadchodzi z importu

Krzysztof Surgowt
opublikowano: 12-06-2008, 00:00

Nie posiadając dekodera Cyfrowego Polsatu, a Polsatu naziemnego nie odbierając w ogóle (mam tylko satelitę), przeżywałem w niedzielę rozterkę, która powtórzy się również dziś wieczorem. Oto mecze Polski z Niemcami czy z Austrią nie są dla mnie dostępne na żadnym polskim kanale telewizyjnym.

Na szczęście mecz niedzielny — z czwartkowym poradzę sobie podobnie — znalazłem w niemieckim kanale publicznym ZDF, w standardzie HD i niekodowany. To była prawdziwa uczta dla oczu i uszu. Po porażce 0:2 moje smutne refleksje dotyczyły nie tylko gry piłkarzy, ale przede wszystkim tego, iż korzystając z paneuropejskiej transmisji satelitarnej, mogę oglądać w znakomitej jakości to, za co w Polsce muszę płacić abonament. Nie ulega wątpliwości, że w świecie High Definition niedługo może w Polsce wystąpić efekt podobny do tego, z jakim mieliśmy do czynienia we wczesnych latach dziewięćdziesiątych w obszarze transmisji satelitarnych. Wtedy 3 miliony polskich gospodarstw domowych odbierało programy z Astry, chociaż na tym satelicie nie było żadnej polskiej stacji, z wyjątkiem Radia RMF.

Podobnie będzie za chwilę z cyfrowym HD. W telewizji naziemnej zmieści się najwyżej jeden taki kanał. Na płatnych platformach satelitarnych HD zostanie zakodowane, ale poszerzy się satelitarna przestrzeń, w której HD nie będzie kodowane. I tylko dzięki temu większość Polaków zapewne obejrzy EURO 2012 w standardzie wysokiej rozdzielczości. W tej sprawie, podobnie jak w przypadku autostrad, na państwo polskie raczej nie ma co liczyć.

Krzysztof Surgowt

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Surgowt

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu