Czarna czerń

AGNIESZKA RODOWICZ
23-11-2017, 22:00

Maria Marcinkowska (na zdjęciu z lewej) i Katarzyna Chojnacka poznały się pięć lat temu na łódzkim Fashion Week. Żadna nie miała nic wspólnego z modą, choć lubiły się niesztampowo ubierać. Dziś są właścicielkami prężnie rozwijającej się firmy odzieżowej Reinkreacja.

Katarzyna Chojnacka studiowała kulturoznawstwo. Potem pracowała w różnych instytucjach jako specjalistka do spraw marketingu. Maria Marcinkowska po studiach prawniczych podjęła pracę jako analityczka danych w międzynarodowej firmie. W pewnym momencie obie miały dość korporacji. I wtedy spotkały się na łódzkich pokazach mody.

Elunią wokół Łodzi

— Każda z nas lubiła modę, ciuchy, sama coś wycinała, szyła, robiła własne kompozycje — wyjaśnia Katarzyna Chojnacka. — Wpadłyśmy na pomysł, by stworzyć markę modową — mówi Maria Marcinkowska.

Wzięły kredyt konsumpcyjny — 10 tys. zł i kupiły samochód nazwany pieszczotliwie Elunią, którym jeździły w poszukiwaniu materiałów. Objechały niemal całe województwo, zanim znalazły producentów wysokiej jakości tkanin i dzianin. — Początkowo spotykałyśmy się z niechętnym nastawieniem. Bo chciałyśmy zamówić belkę czy dwie materiału. Albo „tylko” dwieście guzików — opowiada Katarzyna Chojnacka. Z czasem dostawcy zorientowali się, że projektantki z Reinkreacji kupują mniej towaru, ale lepszego jakościowo. Płacą więc równie wysokie faktury jak odbiorcy hurtowi. I nabrali do duetu szacunku. — Nie miałyśmy pojęcia o krojeniu, konstrukcji, szyciu. Krojąc pierwszy raz sukienkę, zrobiłyśmy to w przeciwną stronę, niż idzie przędza. Gdy właścicielka szwalni pytała nas, jakie chcemy wykończenie, nie wiedziałyśmy, o czym mówi — mówi Katarzyna Chojnacka.

W końcu nauczyły się nazw szwów, kroju, szycia. — Znalazłyśmy też konstruktorkę. Zaprojektowałyśmy pierwsze modele i z uszytymi strojami: kardiganami z suwakami i bluzami z kapturami pojechałyśmy na targi — opowiada Maria Marcinkowska. Był listopad 2014 r. Miały jeden wieszak i jeden rozmiar ubrań. Potem zaczęły robić dwa rozmiary: s/m i l/xl. Wreszcie doszły do pełnej rozmiarówki. — Początkowo brałyśmy najmniejsze stoiska na targach, sprzedawałyśmy po kilka rzeczy, ale bardzo się cieszyłyśmy z każdej zarobionej złotówki — mówi Maria Marcinkowska.

Ostrożnie

— Wszystkiego uczyłyśmy się same, krok po kroku. I byłyśmy bardzo zachowawcze — dodaje Katarzyna Chojnacka. Najpierw to ona zrezygnowała z pracy na etacie, założyła działalność gospodarczą, zdobyła na to 20 tys. złotych dotacji. Kupiły za to aparat fotograficzny, lampy, komputer, drukarkę, uruchomiły sklep internetowy, zapłaciły za projekt logotypu, wizytówki. Prowadziły firmę w domu. Z czasem wynajęły trzydzieści metrów w dawnej fabryce Lido. Po roku kolejne trzydzieści w tym samym miejscu. Same robiły zdjęcia, Maria Marcinkowska występowała w roli modelki, kolega fotografował. W tygodniu pracowała w korporacji, w weekendy obie jeździły na targi. I non stop pracowały nad kolejnymi projektami.

Dzięki temu szybko zaczęły zarabiać. Właściwie od razu. Rok od startu Reinkreacji również Maria Marcinkowska wypowiedziała umowę w korporacji, złożyła wniosek o dofinansowanie i założyła działalność. Kolejne 20 tys. zł przeznaczyły na nowy sklep internetowy. — Kiedy zostawiłam pracę w korporacji, Reinkreacja ruszyła do przodu. Bo obie mogłyśmy jej poświęcić całe dziesięć godzin dziennie — mówi Maria Marcinkowska.

— Napisałyśmy na stronie WWW, że pracujemy od poniedziałku do piątku do godziny 19, a w soboty do 14, bo musimy się kiedyś zregenerować, odpocząć, mieć czas dla rodziny. Ale nadal pracujemy bardzo dużo — mówi Katarzyna Chojnacka. — I ostrożnie. Kiedy wprowadzamy nowe modele, szyjemy najpierw tylko część — dodaje Maria Marcinkowska. Jeśli sprzedaż idzie dobrze, kupują kolejną belkę materiału, kroją i oddają do szwalni. Dzięki temu mają pełną kontrolę nad wydatkami. I cały czas wszystko doskonalą: kolekcję, koperty do wysyłania towaru, stronę internetową, wizytówki.

Barwa dla silnych kobiet

— Żadna kobieta nie jest idealna. Każda z nas ma jakieś małe niedoskonałości i kompleksy. Bombardowane zdjęciami pięknych, młodych, jędrnych dziewczyn jesteśmy pod ogromną presją. A nam zależy, by kobiety czuły się silne, niezależne, kobiece — mówi Maria Marcinkowska. — Ubranie ma na to wpływ — uzupełnia Katarzyna Chojnacka.

— Dlatego staramy się ukrywać niedoskonałości, a podkreślać to, co kobieta lubi w swoim ciele. Mamy zupełnie inne figury, ale dotąd pracujemy nad strojem, aż każda z nas dobrze się w nim czuje — deklaruje Maria Marcinkowska. — Konstruktorki cierpliwie nas znoszą, bo czasami nad jednym modelem pracujemy kilka miesięcy, doskonaląc formę — mówi Katarzyna Chojnacka. Reinkreacja to ubrania w stylu sportowej eleganckiej. Można je założyć do pracy, ale też na spotkanie towarzyskie czy wieczorne wyjście. Większość jest przeznaczona dla kobiet, ale wiele ma charakter unisex. Jest też krótsza linia dla mężczyzn.

— Naszym znakiem rozpoznawczym stały się od razu duże kaptury. I ubrania czarne — mówi Katarzyna Chojnacka. — To nasz ulubiony kolor. Jednocześnie piękny, elegancki i neutralny. A na dodatek wyszczuplający. I na każdą okazję. Jak powiedziała Coco Chanel, czarny to nie kolor, ale styl — dodaje Maria Marcinkowska.

Zrobiły też kolekcję z bielą, bardzo dobrze się sprzedała, ale trudno im się do tego koloru przekonać, bo same go nie noszą. Miały też ochotę na szarości. Ale nie mogły znaleźć materiałów, które spełniłyby ich oczekiwania co do odcienia i jakości. A to dla projektantek jest najważniejsze.

— Gdybym usłyszała od klientki, że ubranie się zmechaciło, byłoby mi wstyd — mówi Katarzyna Chojnacka. Dlatego bardzo długo szukały producentów dobrych czarnych tkanin. Teraz mają dwóch dostawców: jednego tkanin, drugiego dzianiny, którzy doskonale wiedzą, czego projektantki oczekują. Czarnej czerni.

— Szyjemy wyłącznie z naturalnych tkanin. Wszystkie dodatki: guziki, zamki, napy są lepszej jakości i polskiej produkcji. Od początku korzystamy też z usług jednej łódzkiej szwalni — mówi Maria Marcinkowska. — Dla wielu naszych klientek ważne jest to, że jesteśmy polską marką, szyjemy w Polsce, z polskich tkanin. Polacy coraz bardziej zwracają uwagę na to, w co się ubierają. I nie chcą kupować ubrań szytych w Chinach czy Pakistanie przez dzieci — twierdzi Katarzyna Chojnacka.

Targi, strona, showroom

— Obie jesteśmy z Łodzi i bardzo kochamy nasze miasto. Tu mamy też nasz showroom — deklaruje Katarzyna Chojnacka. — Ale co najmniej raz w miesiącu jesteśmy w Warszawie. Jeździmy też do innych miast w Polsce, ale targi wybieramy już staranniej niż kiedyś. Skupiamy się na większych, fajniejszych wydarzeniach modowych — opowiada Maria Marcinkowska.

— Jeździmy na nie większym i nowszymsamochodem, ale nadal osobiście. Żeby klienci mogli nas poznać, dowiedzieć się, kto projektuje, tworzy ubrania — dodaje Katarzyna Chojnacka. — Zdecydowanie łatwiej zdobyć klienta na targach niż przez internet. W czasie ośmiu godzin targów odwiedza nas teraz od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Mogą wszystko zobaczyć, dotknąć, przymierzyć — mówi Maria Marcinkowska.

Jej wspólniczka wyjaśnia, że poprzez targi trafiają do konkretnej grupy docelowej — ludzi, którzy chcą kupować ubrania od polskich projektantów. Od początku zdobywały też klientów przez sklep online. Coraz częściej ci, którzy kupili coś u nich na targach, potem kupują także przez internet. Zdarza się, że ktoś kupuje jedną rzecz w e-sklepie, a potem składa kolejne zamówienia. Przez internet trudno ocenić jakość tkanin, z której Reinkreacja słynie, niełatwo też na zdjęciu pokazać czarne ubrania. Na targach z kolei nie zawsze można je przymierzyć w komfortowych warunkach. Dlatego trzecim kanałem dystrybucji Reinkreacji jest showroom.

— Uwielbiamy ubierać kobiety, ale zawsze szczerze doradzamy. I do niczego nie namawiamy. Chcemy, by klientki dobrze wyglądały i dobrze się czuły w tym, co od nas kupują — deklaruje Katarzyna Chojnacka.

Kreatywność i profesjonalizm

Na początku robiły pojedyncze modele, z czasem zaczęły tworzyć kolekcje. Na sezon jesień — zima 2017/18 zaprojektowały 14 sylwetek. Są to sukienki, bluzy, spodnie, płaszcze, kurtki, cygaretki. Wszystko minimalistyczne, ale funkcjonalne, uniwersalne, znakomicie skrojone i uszyte. Z charakterystycznymi dużymi, błyszczącymi suwakami, napami, kapturami, asymetrycznymi cięciami.

Trzeci sezon z rzędu nowe kolekcje Reinkreacja pokazuje podczas kampanii reklamowych w internecie i na targach. Sesje fotograficzne powstają za granicą z udziałem profesjonalnych modelek i fotografów. Szyją krótkie serie, na przykład sto kurtek, i sprzedają je w miesiąc, dwa. Potem prezentują kolejną kolekcję. Nie wracają do starych modeli, ciągle projektują nowe.

— Mimo że żadna z nas nie skończyła szkoły artystycznej, okazało się, że jesteśmy bardzo kreatywne. A jednocześnie mocno stąpamy po ziemi. I pracujemy na okrągło — mówi Maria Marcinkowska. — Czasami przez dwa miesiące nie mamy nawet jednego dnia wolnego. Ale kochamy to, co robimy. I naszych klientów — wyznaje Katarzyna Chojnacka. A klienci odwdzięczają się lojalnością wobec marki. — Nie mogą się doczekać kolejnych kolekcji, dopytują, kiedy będzie premiera, gdzie zrobimy zdjęcia. Żyją życiem naszej marki — twierdzi Katarzyna Chojnacka.

— Z wieloma klientkami mamy wręcz koleżeńskie relacje. Kiedy przychodzą do showroomu, przynoszą nam ciastka, piją kawę, opowiadają o swoim życiu. Podobnie jest na targach. Gdy nie ma nas dłużej w Warszawie, ślą nam maile, dzwonią z pytaniami, kiedy będziemy — opowiada Maria Marcinkowska.

Reinkreacja stale się rozwija. Właścicielki non stop w nią inwestują. Niedawno miały po raz pierwszy dwa pokazy swojej kolekcji podczas targów modowych. Marzą, by kiedyś urządzić własny pokaz w industrialnych przestrzeniach Lido. Chciałyby też otworzyć szwalnię. — Gdy wprowadzamy nową kolekcję, denerwujemy się jak za pierwszym razem. Czy się spodoba, sprzeda, czy klientki ją polubią? — mówią projektantki. Bo chociaż odnoszą sukcesy, wciąż są tymi samymi bezpośrednimi dziewczynami, które chcą siebie i innych niesztampowo ubierać. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AGNIESZKA RODOWICZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Czarna czerń