Czarne chmury nad prezesem Skórą

Ewa Szczecińska
17-05-2006, 00:00

Przedłużenie kadencji zarządu KGHM miało być formalnością. Ale mogą być niespodzianki.

W Polskiej Miedzi coraz głośniej mówi się o zmianach personalnych w zarządzie. 31 maja kończy się czteroletnia kadencja zarządu. Obecne władze kierują spółką od marca i wszystko dotychczas wskazywało na to, że powołanie ich na kolejną turę miało być tylko formalnością.

Zarząd przetrwania

Zawarcie koalicji PiS z LPR i Samoobroną może spowodować zmiany tego scenariusza — tym bardziej że już dawno okrzyknięto obecne kierownictwo zarządem przetrwania.

— Dokładnie takie mamy wrażenie. Prezesi nie podejmują żadnych konkretnych decyzji. Jakby czekali, aż na czele firmy staną inne osoby — mówi Piotr Trempała ze Związku Zawodowego Pracowników Dołowych w KGHM.

Nie może pogodzić się z tym, że zarząd, podnosząc dywidendę za 2005 r. do 1,1 mld zł i wiedząc o rekordowych zyskach w pierwszym kwartale tego roku (873 mln zł), nie przyznał załodze jednorazowych premii motywacyjnych. Rozmowy na ten temat zarząd prowadził też z przedstawicielami Związku Pracowników Przemysłu Miedziowego. Odłożono je do czerwca. Niewykluczone, że już wtedy firmą nie będzie kierował prezes Krzysztof Skóra. Jego pozycja jest najbardziej zagrożona.

— Słyszymy o zmianie prezesa — mówi Leszek Hajdacki, wiceprzewodniczący Związku Pracowników Przemysłu Miedziowego.

Ekspansja wiceprezesa

Krzysztof Skóra rzeczywiście nie ma mocnej pozycji w zarządzie. Dominuje w nim pierwszy wiceprezes: Maksymilian Bylicki. To człowiek z Warszawy z bliskiego otoczenia braci Kaczyńskich.

Maksymilian Bylicki często zajmuje stanowiska w ważnych sprawach dotyczących KGHM i spółek zależnych. W rozmowach ze związkami o nagrodach dał się poznać jako twardy negocjator. Niewykluczone, że to on pokieruje zarządem. Dlaczego od razu nie został prezesem? Mianowanie człowieka z Warszawy byłoby wcześniej źle odebrane przez załogę. Próbowaliśmy uzyskać komentarz prezesa Skóry i wiceprezesa Bylickiego. Bez skutku.

Kto na celowniku

Miejsca w zarządzie mogą też stracić Ireneusz Reszczyński i Mirosław Biliński. Ten ostatni miałby po 31 maja stanąć na czele zakładu Rudna — oddziału KGHM.

Jak pisaliśmy we wczorajszym „PB”, we władzach spółki nie znajdzie miejsca Wiktor Błądek, wiceprezes reprezentujący załogę. Jako człowiek lewicy nie jest mile widziany, a ogłoszenie wyborów po 31 maja wykluczy jego ponowne ubieganie się o tę funkcję.

— Źle się czuję w tym zarządzie. Nie podjął on żadnej poważnej decyzji. Wstrzymano wszystkie inwestycje. Widać, że zarząd chce przetrwać do czerwca i tylko administruje — mówi Wiktor Błądek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Szczecińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czarne chmury nad prezesem Skórą