Czarne chmury są jeszcze daleko

Katarzyna Płaczek
10-04-2006, 00:00

To był udany tydzień. Indeksy WIG i MIDWIG kontynuowały wzrosty, ustanawiając kolejne szczyty. WIG20 też pobił rekord, zbliżając się do bariery 3 tys. pkt. Mimo to można odnieść wrażenie, że na rynku nie ma jeszcze euforii. WIG20 co prawda rośnie, ale nie tak szybko jak inne wskaźniki. Możliwe jest więc, że długo wypatrywany poziom 3000 pkt pojawi się w pierwszej kolejności na MIDWIG zamiast na indeksie WIG20. Choć istnieje teza, że to właśnie fala na małych spółkach oznacza zbliżający się koniec hossy, to jednak wydaje się, że za wcześnie, by tak mówić. Nawet jeśli widać problemy z pokonaniem psychologicznych barier podażowych.

Indeksy rosną, choć trudno doszukać się przesłanek. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że słabnie ryzyko polityczne po tym, jak Sejm odrzucił wniosek PiS o samorozwiązanie Sejmu. Teraz grozi nam pośpieszne formowanie koalicji. A z pośpiechu nic dobrego nie wychodzi. Niezależnie od tego, jaka powstanie koalicja, to nie ma ona raczej szans na sprawne rządzenie państwem. Potwierdza to inercja legislacyjna w sprawie ustaw podatkowych — ostatnie propozycje resortu finansów trudno uznać za reformy. Dla zachowania pozornego spokoju politycy na pewno nadal będą rozdawać publiczne pieniądze, ale i to nie gwarantuje przetrwania koalicji. Przy takim systemie rządzenia trudno uniknąć problemów budżetowych.

Giełdzie na razie polityka nie szkodzi. Problem w tym, że im większy kredyt zaufania, tym większe może przyjść rozczarowanie. Na razie jednak, patrząc oczami inwestora przez pryzmat trendu, należy korzystać ze wzrostu akcji małych i średnich spółek, będących efektem podawanych przez nie komunikatów giełdowych. Nie można też przekreślać dużych spółek. Sytuacja poprawiła się znacznie w piątek po pokonaniu przez WIG20 oporu na wysokości 2950 pkt. Warto jednak przypomnieć, że hossę zapoczątkowały poniekąd informacje o fuzji banków Pekao i BPH. Być może tu także czai się zagrożenie dla tego wzrostowego trendu. Kiedy porozumienie między rządem a Unicreditem zostanie medialnie skonsumowane, pozostanie już tylko otchłań dziury budżetowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Płaczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czarne chmury są jeszcze daleko