Czarny koń w grze o PGE

Agnieszka Berger
opublikowano: 26-04-2006, 00:00

Antoni Pietkiewicz, eks-wojewoda mazowiecki, może okazać się czarnym koniem w wyścigu o fotel szefa Polskiej Grupy Energetycznej.

Im bliżej do decyzji o obsadzie kluczowych stanowisk w spółkach, które w przyszłości stworzą narodowego czempiona — Polską Grupę Energetyczną (PGE), tym szybciej kręci się personalna karuzela. Na liście kandydatów ciągle pojawiają się nowe nazwiska, niektóre na chwilę. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jednym z takich kandydatów na szefa PGE był Rafał Zagórny, były poseł PO i członek prezydium sejmowej komisji skarbu, w której współpracował z Kazimierzem Marcinkiewiczem. Jego kandydatura miała być rozpatrywana w połowie marca, ale podobno jest już nieaktualna.

Zdezaktualizować się miała również kandydatura Piotra Pieli, szefa grupy energetycznej w Ernst & Young. Na giełdzie nadal krąży za to nazwisko Jacka Sochy, byłego prezesa Zamojskiej Korporacji Energetycznej. W branży mówi się, że jest on mocno popierany przez resort gospodarki, któremu doradzał przy tworzeniu programu konsolidacji energetyki.

Dobry życiorys

Ostatnio na rynku pojawił się kolejny kandydat. Jest prawdopodobne, że pod uwagę brany był od dawna, ale w branży słyszeli o tym dotychczas tylko nieliczni. Chodzi o Antoniego Pietkiewicza, pierwszego wojewodę mazowieckiegio, który z uwagi na życiorys może okazać się czarnym koniem przy obsadzie stanowiska szefa PGE. Sam zainteresowany potwierdza, że ta idea nie jest mu obca, i że ma doświadczenie w branży. W latach 1995-99 pracował w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych (PSE). Kończył na stanowisku członka zarządu spółki (za prezesury Krzysztofa Żmijewskiego), skąd trafił na urząd wojewody mazowieckiego.

Jak Antoni Pietkiewicz komentuje nieoficjalne informacje o swojej kandydaturze?

— Prowadzono ze mną rozmowy o moim powrocie do branży — na pewno na poziom zarządu, nie wiem, czy na stanowisko prezesa, ale takiej misji również byłbym gotów się podjąć.Oczywiście najpierw musiałbym zapoznać się ze szczegółami. Kluczowe byłoby dla mnie, z kim miałbym współpracować — mówi Antoni Pietkiewicz.

Branża spodziewa się, że decyzje o obsadzie najważniejszego stanowiska w PGE będą zapadały znacznie powyżej poziomu rad nadzorczych i ministrów. Z pewnością będą co najmniej konsultowane na szczeblu partyjnym. To kolejna okoliczność na korzyść Anoniego Pietkiewicza, którego słusznie kojarzy się z braćmi Kaczyńskimi.

— Przez trzy lata byłem zastępcą Lecha Kaczyńskiego w NIK, a przez rok Jarosława Kaczyńskiego w Kancelarii Prezydenta. Nigdy nie należałem do PC ani PiS, ale bardzo sobie cenię wieloletnią współpracę i kontakty towarzyskie z braćmi Kaczyńskimi — mówi Antoni Pietkiewicz.

BOT tuż przed zmianą

Zanim zapadnie decyzja w sprawie obsady zarządu PGE, dojdzie do zmiany w spółce, która w przyszłej grupie ma odegrać rolę wicelidera. Na jutro zwołano posiedzenie rady nadzorczej BOT. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w porządku obrad znalazł się punkt dotyczący zmian w składzie zarządu. Od dawna mówi się, że los szefa BOT Jerzego Łaskawca jest przesądzony. Na jego miejsce jest ponoć sześciu kandydatów. W branży dotychczas mówiło się m.in. o Romanie Walkowiaku, szefie Elektrowni Turów, który podobno jednak zapowiedział, że nie przyjmie oferty. Wymieniano także Jana Kowalczyka, byłego członka zarządu PSE.

W cieniu rozgrywek o kluczowe spółki odbywa się obsada nowych zarządów dystrybutorów energii. O fotel szefa Lubzelu, z którego usunięto Tadeusza Skrzypka, ubiega się podobno Marek Wołoch, były prezes Elektrowni Połaniec. O prezesurę w ZEORK stara się natomiast Sylwester Bania, były członek zarządu tej elektrowni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu