Czarny kwartał odzieżówki

Magdalena Brzózka
opublikowano: 16-04-2009, 00:00

Kupujemy mniej nowych ciuchów. Pierwszy kwartał dla tekstylnych spółek był fatalny. Szczyptę optymizmu daje jednak LPP.

Sprzedaż dystrybutorów i producentów spadła nawet o 30 proc.!

Kupujemy mniej nowych ciuchów. Pierwszy kwartał dla tekstylnych spółek był fatalny. Szczyptę optymizmu daje jednak LPP.

Podobno nie szata zdobi człowieka, ale jego wnętrze. Z takiego założenia wychodzi coraz więcej Polaków, którzy w obliczu kryzysu rezygnują z kupowania nowych ubrań. A to bardzo doskwiera producentom i dystrybutorom. Pierwszego kwartału tego roku zapewne nigdy nie zapomną. Był wyjątkowo kiepski, bo nie pomogły nawet przeceny, wyprzedaże i promocje.

Wskazana cierpliwość

Odzieżowe spółki jeszcze nie opublikowały finansowych raportów za pierwszy kwartał, ale zarządy już spisały go na straty i czekają na lepsze czasy. Te jednak — zdaniem większości naszych rozmówców — szybko nie nadejdą.

— Trzy pierwsze miesiące tego roku były wyjątkowo słabe dla całej branży. Szacuję, że sprzedaż w sektorze odzieżowym spadła o około 30 proc. Nie liczę na poprawę w drugim kwartale. Myślę, że jeśli nastąpi, to dopiero w drugim półroczu tego roku — mówi Marcin Juzoń, prezes Reportera.

Zarząd Monnari, który bardzo dotkliwie odczuł spowolnienie na własnej skórze (w ubiegłym roku zamiast zapowiadanych 3 mln zł zysku spółka miała 30 mln zł straty), wysnuwa bardziej pesymistyczne wnioski.

— Jeżeli w ogóle będzie jakieś odbicie, to dopiero pod koniec roku. Ale to wariant optymistyczny — zastrzega Katarzyna Latek, wiceprezes Monnari.

Podobnego zdania są przedstawiciele Vistula Group (VG), spółki, która ma niecałe dwa miesiące na oddanie Fortis Bankowi 250 mln zł długu zaciągniętego na zakup akcji jubilerskiej spółki W.Kruk.

— Pierwszy kwartał był zawsze dla branży odzieżowej dość dobry. Jednak w tym roku zanotowaliśmy kilkunastoprocentowy spadek sprzedaży w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jestem realistą i myślę, że odbicie nie nastąpi zbyt szybko. Sądzę, że kryzys to się dopiero zaczyna — mówi Jerzy Mazgaj, szef rady nadzorczej VG.

Miesiące prawdy

Analitycy sugerują, że teraz dojdzie do mocnych przetasowań.

— W minionym kwartale popyt w segmencie odzieży ze średniej i wyższej półki cenowej ostro wyhamował. Podobnie będzie w tym. Odbicie może nastąpić dopiero na początku przyszłego roku, a w tym czasie branża odzieżowa przejdzie ciężkie chwile. Dojdzie do naturalnej selekcji i na rynku zostaną najsilniejsze spółki. Inne nie wytrzymają. Jedno jest pewne: po tej burzy polski rynek odzieżowy nie będzie wyglądał tak samo jak wcześniej — mówi Bartosz Arenin, analityk PKO BP.

Jedynie odzieżowy gigant LPP myśli o przyszłości z optymizmem.

— Trudno uznać, że pierwszy kwartał był udany. Nie pomagały kryzys, słaba pogoda przy zmianie sezonów oraz to, że Wielkanoc w zeszłym roku przypadała w marcu. Mimo wszystko mam nadzieję, że kwietniowe dane o sprzedaży będą lepsze — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP.

okiem eksperta

Michał Potyra

analityk Unicredit CA IB

Kryzys zniechęca

do zakupów

Popyt konsumentów spada i nie spodziewam się zmiany tego trendu przed końcem roku. Z rynku cały czas napływają pesymistyczne wieści o zwolnieniach i wzroście bezrobocia, co nie mobilizuje do zakupów, bo konsumenci są podatni na negatywne informacje. Odzieżowe spółki, które inwestowały w momencie szczytowej koniunktury, mogą przeżywać ciężkie chwile i walczyć o utrzymanie się na rynku. Firmy, które mają zdrowy bilans i brak krótkoterminowych zobowiązań, mają łatwiej.

Branża zaczyna

obniżać ceny

Nie chcę, ale muszę — to kultowe już zdanie idealnie obrazuje zachowania spółek, które muszą ciąć sklepowe stawki.

Popyt maleje, odzieżowy świat się kurczy, a zarządy wszystkich spółek robią, co mogą, żeby przetrwać trudne czasy.

— Obniżamy ceny produktów, żeby zachęcić do zakupów. Klienci reagują elastycznie i chętniej kupują nasze ubrania — mówi Jerzy Mazgaj, szef rady nadzorczej VG.

— Dla wszystkich spółek płynność jest dzisiaj najważniejszym parametrem, może nawet ważniejszym niż zysk. Jednak wielokrotne obniżanie cen nie jest najlepszą receptą na kryzys, bo firmy, którym szczęśliwie uda się utrzymać na rynku, kiedy wrócą lepsze czasy, będą miały duży problem z powrotem do pierwotnych cen i modelu biznesowego. Dlatego postaramy się nie przesadzać z przecenami — mówi Katarzyna Latek.

Zarząd Monnari opracowuje plan działań na czas kryzysu.

— Zastanawiamy się, w którą stronę pójść i jakich użyć metod. Rozmawiamy z potencjalnymi inwestorami — mówi Katarzyna Latek.

Receptą gdańskiego koncernu LPP jest tańsza linia produktów.

— Staramy się dostarczać klientom to, czego oczekują, a w gorszych czasach zapewne oczekują wyrobów o bardzo atrakcyjnej cenie. Zapewnią one odpowiedni poziom sprzedaży i jestem przekonany, że pozwolą na utrzymanie prawidłowych parametrów stanów magazynowych na koniec sezonu — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP.

Łódzka grupa Redan w związku ze spowolnieniem likwiduje część nierentownej sieci.

— Sprzedamy własne sklepy Trolla i zostawimy jedynie franczyzowe punkty. Stawiamy na rozwój dyskontowej sieci Textilmarket, która jako jedyna z naszych trzech marek miała w pierwszym kwartale lepsze wyniki niż rok temu. Top Secret i Troll wyraźnie odczuły spadek popytu — mówi Bogusz Kruszyński, członek zarządu Redana.

32,6

mld zł Taką wartość miał według szacunków firmy badawczej PMR osiągnąć polski rynek odzieży i obuwia w 2009 r. Teraz analitycy szacują, że wynik będzie znacznie niższy.

Magdalena Brzózka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Brzózka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy