Czarny poniedziałek spółek budowlanych

Jacek Iskra
opublikowano: 24-04-2012, 00:00

Branżowy indeks WIG-Budownictwo tracił wczoraj blisko 7 proc., spadając do najniższego poziomu od 7 lat.

W ciągu ostatniego tygodnia inwestorzy przecenili spółki budowlane średnio o 18 proc. Już końcówka ubiegłego tygodnia była fatalna dla branży. To, co się wydarzyło wczoraj, można nazwać już dramatem. Prawie 20 proc. traciły wczoraj akcje Hydrobudowy Polska, kursy akcji jej głównego udziałowca Grupy PBG oraz Polimeksu- -Mostostalu spadły o — odpowiednio — 21 i 16 proc.

Na wartości straciły też mniejsze spółki, w różnym stopniu zaangażowanew sektor drogowy: Mirbud przeceniono o 14 proc., Mostostal Zabrze o 8 proc., PBO Anioła o 8 proc., a Pol- Aquę o 14 proc. Fason trzymał tylko Budimex (-3,5 proc.), ale było to za mało, by obronić subindeks WIG-Budownictwo przed drastycznym spadkiem o 8 proc.

Wskaźnik znalazł się na poziomie najniższym od siedmiu lat. W ciągu ostatnich 5 sesji wartość rynkowa PBG — do niedawna jednego z warszawskich blue chipów — spadła o ponad 30 proc., a kapitalizacja Hydrobudowy skurczyła się o ponad jedną trzecią. W poniedziałek inwestorzy rzucili do wyprzedaży akcji firm budowlanych po informacjio wniosku o upadłość firmy Hydrobudowa.

Kilka dni wcześniej sąd ogłosił upadłość likwidacyjną innej firmy zaangażowanej przy kontraktach autostradowych — Dolnośląskich Surowców Skalnych (jej akcje zostały już wykluczone z indeksu branżowego). W sądzie leży też wniosek o upadłość układową Poldimu, spółki zależnej Trakcji, która była wykonawcą odcinka autostrady A1 pod Łodzią.

— Wyprzedaż to rezultat splotu czynników o charakterze fundamentalnym i paniki. Zadłużenie spółek urosło do zbyt dużego poziomu, a spółki ponoszą straty na budowie dróg. Pojawia się realny problem ze spłatą zadłużenia. Winne takiegostanu rzeczy są Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która późno płaci za wykonane prace, wzrost cen materiałów i niskie ceny kontraktów — tłumaczy skalę przeceny spółek budowlanych Arkadiusz Chojnacki, szef działu analiz Ipopemy Securities.

W jego opinii, kiedy zaczął się boom drogowy, wiele firm bez doświadczenia stanęło do przetargów. Szef jednej z firm z branży pokusił się nawet o stwierdzenie, iż wystarczyło mieć konia z furmanką, by starać się o kontrakt drogowy.

— Dziś ktoś za te pozory oszczędności musi zapłacić — mówi analityk Ipopemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Iskra

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czarny poniedziałek spółek budowlanych