Czas by politycy też zacisnęli pasa

Adam Sofuł
opublikowano: 05-02-2009, 00:00

Nastała moda na szukanie oszczędności. Prawo i Sprawiedliwość rzuciło (a ściślej mówiąc przejęło od PO) pomysł zmniejszenia parlamentu, Platforma chce zamrozić dotacje do partii politycznych. Obie te propozycje doskonale wychodzą naprzeciw coraz powszechniejszej opinii, że politycy to darmozjady i szkoda na nich publicznych pieniędzy. Obie też nie mają z punktu widzenia budżetu większego znaczenia, mogą być co najwyżej gestem. Czasem takie gesty są potrzebne, nie należy ich jednak przeceniać.

O ograniczeniu liczebności parlamentu politycy mówią od dobrych kilku lat. Rządząca Platforma Obywatelska miała nawet na swoich sztandarach hasło likwidacji Senatu. A jednak Sejm i Senat nienaruszone przetrwały te kilkuletnie dyskusje i nic nie wskazuje na to, by miały zostać w najbliższych latach zmniejszone. Bo poważna dyskusja konstytucyjna — a taka musiałaby się przy takiej okazji odbyć, bo nie chodzi tylko o zmniejszenie kosztów, ale też o kwestie ustrojowe — obecnie wydaje się nierealna.

Nieco sensowniejszy jest pomysł zamrożenia dotacji do partii politycznych. Ten antykorupcyjny w założeniu mechanizm stał się antykonkurencyjnym. Pieniądze dostają partie, które uzyskają dobry wynik w wyborach, uzyskanie dobrego wyniku jest niemożliwe bez pieniędzy i kółko się zamyka. To także dlatego większość pieniędzy idzie na billboardy i telewizyjne reklamówki — po co zatrudniać ekspertów, którzy będą współpracowali przy pisaniu programu partii, skoro na przykład prezes PiS może to zrobić sam w kilka tygodni w Klarysewie. A na specjalistach od gospodarki pieniądze partia może przeznaczyć na specjalistów od PR. I mamy nowy teledysk i możemy podziwiać krój garniturów prezesa i nowe kreacje oraz fryzury posłanek. I to nie jest tylko przypadłość PiS — można oczekiwać, ze w najbliższych tygodniach Platforma odpowie swoim teledyskiem. Bo programów nikt nie czyta, a telewizyjnych klipów uniknąć nie sposób. Bez ogródek mówi to prezes PiS, który twierdzi, ze pomysł PO ma na celu "zablokować kontakt PiS z opinią publiczną", czyli uniemożliwić kolejne teledyski. Zamrożenie dotacji to gest na kryzys. Ale może być dobrym punktem wyjścia do dyskusji o finansowaniu partii politycznych. Bo to, że są zbyt rozrzutne już zauważyliśmy. Warto, by — skoro już muszą wydawać publiczne pieniądze — zaczęły inwestować nie tylko w opakowanie, ale też w zawartość.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane