Czas na czasownika

Mirosław Konkel
opublikowano: 17-07-2009, 00:00

Kryzys powinien przekonać firmy do elastycznych form zatrudnienia.

Nie trzeba się wiązać z pracownikiem na stałe

Kryzys powinien przekonać firmy do elastycznych form zatrudnienia.

Jak twierdzi Dariusz Lamot, szef agencji Work Express, rynek pracy tymczasowej od siedmiu lat systematycznie rośnie. Choć 2008 r. był dla branży nieco gorszy, tendencja wzrostowa — jego zdaniem — się utrzyma. Głównie z powodu spowolnienia gospodarczego.

— Korzystanie z elastycznych form zatrudnienia to dobre rozwiązanie, zwłaszcza teraz, w okresie kryzysu. Można się spodziewać, że odsetek pracowników tymczasowych będzie rósł — podkreśla prezes Lamot.

Podobnie myślą uczestnicy europejskiego sondażu "Flexible Working 2009". Aż 85 proc. ankietowanych uważa, że takie rozwiązania sprzyjają tworzeniu nowych miejsc pracy, ułatwiają zatrzymanie w firmie największych talentów i zwiększają szanse bezrobotnych na powrót do aktywności zawodowej.

Zarobki w górę

Czy rzeczywiście kryzys to dobry czas na elastyczne formy pracy? Badania nie przynoszą jednoznacznej odpowiedzi. Na przykład z danych Adecco Poland wynika, że zapotrzebowanie na tzw. czasowników ostatnio się zwiększyło — od lutego do maja o blisko 20 proc. Natomiast według analityków agencji Start People, odsetek adresowanych do takich osób ofert spad o 30 proc. w pierwszym kwartale tego roku.

Nawet jeśli popyt na "tymczasowych" maleje, to zarabiają oni nieznacznie lepiej niż parę miesięcy temu. Średnie wynagrodzenie w kwietniu wynosiło 9,30 zł za godzinę. To o 2,1 proc. więcej niż w październiku 2008 r. W tym samym okresie przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw zwiększyła się tylko o 1,6 proc. Najwięcej czasownicy zarabiają w Małopolsce (11,39 zł za godzinę), na Mazowszu (10,80 zł) i Dolnym Śląsku (10,12 zł). Najmniej — w województwach lubelskim i kujawsko-pomorskim (7,98 zł).

Anna Wicha, dyrektor generalna Adecco Poland, twierdzi, że największy wzrost zatrudnienia pracowników tymczasowych — o ponad 20 proc. — nastąpił u poddostawców branży motoryzacyjnej.

— Wpłynęły na to decyzje niemieckiego rządu, który mocno wsparł tamtejszą gospodarkę, a to spowodowało znaczne ożywienie w całym łańcuchu dostaw — wyjaśnia Anna Wicha.

Poprawę koniunktury widać też w przemyśle spożywczym (wzrost liczby ofert o 15 proc.) i w transporcie (13 proc.), a także w firmach produkujących urządzenia elektroniczne i AGD (5 proc.).

Dystans do nadrobienia

Na Zachodzie elastyczne zatrudnienie jest popularne. 81 proc. tamtejszych przedsiębiorców korzysta z czasowników, by zredukować koszty funkcjonowania firm. Zdaniem 65 proc. ankietowanych, stworzone w ten sposób miejsca pracy w innej formie nigdy by nie powstały (sondaż CIETT — Międzynarodowej Konfederacji Prywatnych Agencji Zatrudnienia).

Jak jest w Polsce? Niestety, odstajemy od międzynarodowych standardów. Do załamania gospodarczego, czyli do połowy 2008 r., codziennie pracę tymczasową wykonywało około 4 mln Europejczyków. W UE stanowili — według różnych badań — od 1,8 do 2,5 proc. wszystkich zatrudnionych (w przeliczeniu na cały etat). Prym wiodła Wielka Brytania, w której odsetek czasowników osiągnął prawie 5 proc. zatrudnionych. Na kolejnych pozycjach były: Holandia (2,5 proc.), Francja (2,4 proc) i Belgia (2,1 proc.). Polska wlokła się w ogonie (0,3 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy