Czas na hossę mniejszych spółek

Adrian Boczkowski
opublikowano: 13-08-2009, 07:38

Zdaniem analityków DI BRE, kursy maluchów będą zachowywać się w II połowie roku istotnie lepiej niż blue chipów.

Analitycy DI BRE Banku przewidzieli mocne odbicie akcji w I kwartale. Już w styczniu pisali, że WIG20 dotrze do 2100-2200 pkt. Mieli rację. Co prognozują obecnie? Przede wszystkim spodziewają się, że na rynek docierać będą coraz lepsze dane makroekonomiczne i wyniki spółek. I nie chodzi o wskaźniki wyprzedzające, które do tej pory były motorem napędowym giełdowych wzrostów, ale o "twarde" dane.

"Przy rosnącej akceptacji ryzyka będzie to prowadziło do wzrostu cen akcji" — czytamy w raporcie miesięcznym z sierpnia.

Nie wszystkie spółki będą jednak mocno rosły w siłę.

— Wraz z poprawą nastrojów na GPW, dodatnią stopą zwrotu z akcji i jednoczesnym wycofywaniem się banków z wysokiego oprocentowania lokat oczekujemy rosnących napływów pieniędzy do funduszy inwestycyjnych. To oznacza hossę na małych i średnich spółkach, których kursy powinny się zachowywać w II połowie roku istotnie lepiej niż blue chipy — uważają specjaliści brokera.

Nieuchwytne korekty

W czerwcu DI BRE Banku spodziewało się korekty WIG20 do 1700 pkt, a następnie powrotu do 2000 pkt. Tymczasem lepsze wyniki amerykańskich spółek oraz dane z rynku pracy, budownictwa i przemysłu w USA sprawiły, że inwestorzy masowo rzucili się do zakupów akcji. Skutkiem była płytsza korekta WIG20 (do 1760 pkt), a następnie dynamiczne wyjście WIG20 do blisko 2200 pkt.

"Spekulowanie na korekty w trendzie przynosi słabe efekty, a globalny sentyment nadal kreowany jest przez dane makro i spółki w USA. (…) Można postawić tezę, że jesteśmy przynajmniej w średnioterminowym trendzie wzrostowym" — napisali eksperci DI BRE Banku.
Prognozy w górę

Tym razem analitycy nie prognozują konkretnych wartości indeksów.

"Wysokie obecne wskaźniki spółek nie są dla inwestorów barierą, ponieważ kupują teraz potencjał firm, jaki mają we wzrostowej fazie cyklu koniunkturalnego (w fazie kryzysu wyniki były słabe). Spodziewana poprawa wskaźników makro i wyników spółek to także podwyższanie prognoz przez analityków. Wzrosty na giełdach amerykańskich możliwe są do tego nawet przy słabym ożywieniu tamtejszej gospodarki, bo ponad połowa zysków spółek z SP 500 pochodzi spoza USA" — zauważają eksperci.

Co czeka giełdy w dłuższym okresie? O tym w dzisiejszym papierowym wydaniu "Pulsu Biznesu".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane