Czas na nazwiska liderów

Agnieszka Berger
opublikowano: 29-05-2006, 00:00
Obserwuj w MójPB:

Do 15 czerwca minister skarbu ma zdecydować, kto będzie rządził w spółkach konsolidujących branżę. Fotele mogą stracić prezesi PSE i PKE.

Choć od przyjęcia rządowego programu konsolidacji branży energetycznej minęły już dwa miesiące, nadal nie ruszyły przekształcenia w sektorze. Powód? Wciąż nie wyznaczono liderów konsolidacji, czyli spółek, wokół których będą budowane dwie duże grupy zajmujące się produkcją i dystrybucją energii elektrycznej. Według naszych informacji uzyskanych z kręgów rządowych, liderów nie ma, bo jeszcze nie zapadły decyzje personalne dotyczące kluczowych spółek. Wyjątkiem jest BOT Górnictwo i Energetyka, w którym kilka tygodni temu odświeżono zarząd. Na fotelu prezesa zasiadł Paweł Skowroński, który wcześniej kierował SPEC, warszawskim dystrybutorem ciepła. Do zarządu wszedł też Antoni Pietkiewicz, były wojewoda mazowiecki. Obaj nowi członkowie kierownictwa BOT są jednoznacznie kojarzeni z braćmi Kaczyńskimi.

Wyrok na PKE

Do zmian w innych największych spółkach w branży — Polskich Sieciach Elektroenergetycznych (PSE) i Południowym Koncernie Energetycznym (PKE) — na razie nie doszło, ale według naszych informacji — to kwestia najbliższych tygodni. Wojciech Jasiński, minister skarbu, ma podjąć decyzje personalne do 15 czerwca.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że w sprawie Jana Kurpa, szefa PKE, wyrok już zapadł. Nie jest tylko przesądzone, kto zastąpi na stanowisku wieloletniego prezesa koncernu. W branży wymienia się nazwisko Joanny Strzelec-Łobodzińskiej, obecnej wiceprezes PKE, jednak — według naszego źródła — to jedynie „kandydatura przejściowa”. Docelowo szefem PKE, który będzie konsolidował spółki energetyczne z południa Polski, ma zostać osoba „namaszczona politycznie”. Ostatnio w tym kontekście pojawia się nazwisko Piotra Rozwadowskiego, wiceministra skarbu odpowiedzialnego za energetykę, który z końcem maja na własną prośbę żegna się z resortem (jak wiadomo nieoficjalnie, z powodu nieporozumień z Wojciechem Jasińskim).

Nazwisko odchodzącego ministra, zaliczanego do „ludzi premiera”, wymienia się też wśród kandydatów na fotel prezesa PSE zajmowany obecnie przez Stanisława Dobrzańskiego. Dymisja szefa PSE nadal nie jest ostatecznie przesądzona. Podobno dotychczas, mimo presji ze strony części polityków PiS, sprzeciwiał się jej Kazimierz Marcinkiewicz. Jednak, według naszych informacji, Stanisław Dobrzański raczej straci posadę. Na liście jego potencjalnych następców, oprócz Piotra Rozwadowskiego, o którym mówi się od niedawna, figuruje niezmiennie Jacek Socha (nie chodzi o byłego ministra skarbu), były szef Zamojskiej Korporacji Energetycznej, a od niedawna członek rady nadzorczej PSE, który doradzał ministrowi gospodarki w sprawie programu dla energetyki. Według nieoficjalnych informacji, z gry nie wypadł również Jan Kowalczyk, były członek zarządu PSE, który do ostatniej chwili konkurował z Pawłem Skowrońskim o posadę prezesa BOT. Prezes PSE prawdopodobnie będzie odpowiadał za największą konsolidację w branży, w wyniku której ma powstać Polska Grupa Energetyczna. Taki scenariusz oprotestował wprawdzie nowy szef BOT, jednak popiera go resort gospodarki.

Trzeci filar

Do obsadzenia pozostaje jeszcze jeden ważny fotel — szefa Lubzelu, lubelskiego dystrybutora prądu. Osoba, której przypadnie, prawdopodobnie będzie odpowiedzialna za zbudowanie dystrybucyjnego filaru Polskiej Grupy Energetycznej na bazie zakładów energetycznych ze wschodniej Polski. Nasze źródła podają, że jednym z kandydatów na jego prezesa jest Włodzimierz Czwórnóg, obecny członek zarządu Lubzelu odpowiedzialny za strategię i rozwój, a drugim — Mariusz Zawisza, członek zarządu warszawskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane