Czasami potrzebna jest trzecia dłoń

Albert Stawiszyński
23-06-2005, 00:00

Konflikt z kontrahentem niekiedy słono kosztuje. Warto wtedy pomyśleć o mediacji. Można z niej korzystać nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

Co to jest mediacja? To pomoc bezstronnej osoby trzeciej w rozwiązaniu konfliktu. Musi ona cieszyć się zaufaniem obu stron sporu. Coraz częściej tę metodę stosuje się w sporach gospodarczych. Jednak strony same muszą się zdecydować na wykorzystanie mediatora.

— Odpowiednie klauzule o rozstrzygnięciu przyszłego sporu tą drogą zawiera się m.in. w umowie kontrahentów. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby mediatora powołać, gdy spór już trwa — zapewnia Maciej Bobrowicz, mediator i negocjator.

Na Wisłą...

Dzięki mediacji udało się m.in. rozwiązać ubiegłoroczny spór pomiędzy związkiem Solidarność a zarządem Jedynki — wrocławskiej firmy budowlanej. Maciej Bobrowicz, który był w tym sporze mediatorem, zdradza jej kulisy.

— Zarząd wręczył wypowiedzenia 150 pracownikom, co stało się przyczyną jednodniowego strajku, ocenionego jako nielegalny. To był skomplikowany konflikt. Zajęcie budynku przez pracowników zakończyło się interwencją firmy ochroniarskiej, po czym konieczna była ochrona policji. Strony ze sobą nie rozmawiały. Pomogła dopiero mediacja. Skłóceni usiedli do stołu i po trwającym niespełna pół roku konflikcie podpisali porozumienie — twierdzi Maciej Bobrowicz.

Należy jednak podkreślić, że porozumienie zawarte w wyniku mediacji nie daje gwarancji jego realizacji. Mimo to mediacja zalet ma wiele. Jedną z nich jest ominięcie sądowych kolejek i oszczędność na kosztach postępowania.

...i na Zachodzie

Z mediacji mogą też korzystać polscy przedsiębiorcy działający za granicą. Warto jednak pamiętać, że nie we wszystkich krajach UE została ona uregulowana w prawie. Od kilku lat pilotażowy program mediacji prowadzony jest np. w niektórych sądach w Wielkiej Brytanii. W jego ramach dobre efekty osiąga się w okręgu Exeter, gdzie do mediacji kieruje się około 65 proc. spraw.

— W zależności od tego, czy strony są bardzo skłócone, czy też nie, rozmawiam z nimi osobno lub razem. W czasie spotkania uzyskuję informacje o podłożu sporu. Następnie pomagam przeanalizować różnicę między stronami, zdefiniować ich interesy, złagodzić frustrację i stworzyć atmosferę do zawarcia ugody — wyjaśnia Andrew Frayley, mediator z Exeter.

Mediacja trwa średnio 30 minut. W przypadkach skomplikowanych — kilka godzin.

W Niemczech ta metoda jest stosowana m.in. w sądzie w Getyndze (Dolna Saksonia). Efekty są zdumiewające.

— Połowa spraw, które trafiają do naszego sądu, jest kierowana do mediacji. W latach 2003-04 przeprowadzono 893 takie sprawy. Ugodą zakończyło się 781 — informuje Karl Heinrich Matthies, sędzia z Sądu Krajowego w Getyndze.

Ustawa czeka

Planowane jest wprowadzenie mediacji gospodarczej do polskiej procedury cywilnej. Jeśli tak się stanie, to wówczas sędzia będzie przekazywał sprawę w ręce mediatora.

— Jeśli ten w ciągu 30 dni nie doprowadzi do ugody, spór rozstrzygnie sąd. Odpowiedni projekt znajduje się już w Sejmie. Myślę, że wejdzie w życie po wakacjach —prognozuje Maciej Bobrowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Czasami potrzebna jest trzecia dłoń