Czytasz dzięki

Czechy: Prezydent Klaus uważa aferę Unipetrolu za poważny skandal

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 01-09-2005, 19:30

Czeski prezydent Vaclav Klaus wyraził w czwartek opinię, że skandal wokół prywatyzacji holdingu naftowego Unipetrol jest poważny, lecz podkreślił, że na razie dysponuje wiedzą na ten temat jedynie z mediów.

Czeski prezydent Vaclav Klaus wyraził w czwartek opinię, że skandal wokół prywatyzacji holdingu naftowego Unipetrol jest poważny, lecz podkreślił, że na razie dysponuje wiedzą na ten temat jedynie z mediów. 

    "Mam wrażenie, że jeśli tylko jedna dziesiąta (tych doniesień) była prawdą, byłaby to sprawa tak poważna, że wszyscy powinni się bardzo martwić" - oświadczył Klaus.

    Lider opozycyjnej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) Mirek Topolanek, następca Klausa na tym stanowisku, poinformował, że wysłał do premiera Jirziego Paroubka list, w którym domaga się poinformowania opinii publicznej o rezultatach śledztwa prowadzonego przez polskie organy wymiaru sprawiedliwości.

    W liście tym Topolanek przypomina, że w sprawie domniemanej korupcji przy prywatyzacji Unipetrolu, którego 63 procent akcji nabył w ubiegłym roku PKN Orlen za kwotę 13,05 mld koron, czeskich ministrów chce przesłuchać Prokuratura Apelacyjna w Krakowie. Według agencji CTK, mają to być minister handlu i przemysłu Milan Urban, minister finansów Bohuslav Sobotka i były premier, a obecnie szef rządzących socjaldemokratów Stanislav Gross.

    Topolanek przypomniał też, że  wiceprzewodnicząca ODS Miroslava Nemcova wezwała w środę przewodniczącego Izby Poselskiej, socjaldemokratę Lubomira Zaoralka, by zwrócił się do marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza o pomoc w wyjaśnieniu afery Unipetrolu na szczeblu parlamentarnym, jednak ten odmówił.

    We wtorek wieczorem telewizja Nova wyemitowała nagrany ukrytą kamerą reportaż, w którym dyrektor gabinetu premiera Paroubka, Zdeniek Doleżel, domagał się łapówki w wysokości 5 mln koron (ok. 750 tys. złotych) w zamian za pośredniczenie w rozmowach o dokończeniu prywatyzacji Unipetrolu, czym miała być zainteresowana czeska spółka Seta, w imieniu której lobbował Polak Jacek Spyra. Z dotychczasowych ustaleń polskich i czeskich mediów wynika, że poprzednie kierownictwo polskiego koncernu Orlen, który kupił większościowe udziały w Unipetrolu, musiało (aby wygrać przetarg prywatyzacyjny) zawrzeć niekorzystne umowy z czeską firmą Agrofert o odsprzedaży jej za zaniżone ceny udziałów w najbardziej rentownych spółkach holdingu. Właścicielem Agrofertu jest Andrej Babisz, którego jak piszą media - łączą bliskie związki ze Stanislavem Grossem.

    O udział w prywatyzacji Unipetrolu zabiegała także spółka Seta, która zamiast Agrofertu chciała być partnerem PKN Orlen. Kiedy jednak poprzednie kierownictwo polskiego koncernu podpisało umowę z firmą Andreja Babisza, Spyra zaczął się skarżyć. Rozmowę z nim nagrał i przekazał organom ścigania b. członek zarządu Orlenu, Krzysztof Kluzek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane