Czego się bać w maju: Sześć przerażeń, które pomaluśku nas zmrożą

AdS
opublikowano: 25-04-2008, 00:00

1. Majówki. Tylko ktoś niezrównoważony może się cieszyć ze spotkania z ulewą, błotem i insektami. A że będzie lało, gdy weźmiemy urlop, to pewne.

2. Grilla. Nie ma szans, by węgiel drzewny, którym utytłaliśmy się od stóp do głów, zajął się płomieniem. A szaszłyk, i owszem: płonie na popiół.

3. Urzędów. Gdy tylko przyjdzie nam cokolwiek załatwić, okaże się, że urzędnicy odbierają dzień wolny za długi weekend, kiedy i tak nic nie można było załatwić.

4. Matur. Młodzież wtedy sfrustrowana i lepiej jej w drogę nie wchodzić. A prawdziwy problem zacznie się, gdy ogłoszą wyniki!

5. Komarów. Roje zasnują błękitne majowe niebo. A są kąśliwe jak, nie przymierzając, poseł Stefan Niesiołowski.

6. Korków. Zrobiło się ciepło i na ulice wychodzą manifestacje wszelkich organizacji związkowych i politycznych: miasto stoi. Możemy wprawdzie spróbować uciec na wieś na majówkę, ale… patrz punkt 1.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AdS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu