Czemu władza znowu uważa się za nietykalną

Jacek Zalewski
17-11-2008, 00:00

Premier Donald Tusk zapowiedział, że musi się przyjrzeć działaniom CBA. Chodzi o zarzucanie przez PiS-owskiego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, sieci na obsadzonego przez PO szefa ABW, Krzysztofa Bondaryka. Gdyby premier doszedł do wniosku, że CBA trwoni czas i pieniądze — podpowiadamy zlecenie dla służby, której zadaniem jest patrzenie na ręce władzy.

"PB" od miesięcy pisze o niepłaceniu podatków przez Fundację Rozwoju, założoną i prowadzoną przez PSL. Jej działalność uboczna służy finansowaniu partii oraz kampanii wyborczych. I rzucamy grochem o ścianę, chociaż na przykład po opisaniu podejrzanych sprawek fundacji Tadeusza Rydzyka służby państwa reagują, przynajmniej deklaratywnie, natychmiast.

Zachowanie premiera i ministrów z PO politycznie nawet rozumiemy — kongres bratniego PSL, rocznica koalicyjnego rządu, opozycja mocno przywala… Powraca syndrom oblężonej twierdzy. Niestety, powtarza się także kompromitujące państwo zjawisko nietykalności trzymających władzę — wszystko jedno, czy zwą się grupą, czy koalicją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czemu władza znowu uważa się za nietykalną