Czkawka po 20. stopniu zasilania

Barbara Warpechowska
opublikowano: 18-08-2016, 22:00

Prezes URE wszczął już 1200 postępowań wobec firm, które w 2015 r. złamały ograniczenia poboru prądu. A może chodzić nawet o 4 tys. przedsiębiorstw

W sierpniu 2015 r. były rekordowe upały i niski stan wód w rzekach, co utrudniało chłodzenie elektrowni pozbawionych chłodni kominowych. Krajowemu systemowi elektroenergetycznemu groziło to niekontrolowanym blackoutem. Awaryjne wyłączenia dotknęłyby wszystkich odbiorców z konkretnego terenu, w tym gospodarstwa domowe, szpitale i transport publiczny. Aby do tego nie dopuścić, wprowadzono tzw. 20 stopień zasilania, czyli ograniczenia poboru mocy dla firm. Dotyczyły dużych odbiorców, dla których wielkość mocy określona w umowach przekroczyła 300 kW. To głównie przedsiębiorstwa produkcyjne i handlowo-usługowe. W sumie około 7000 firm.

PRIORYTET:
PRIORYTET:
W centrum zainteresowania energetyki musi być odbiorca, konsument, bo to jemu ma dostarczać w sposób bezpieczny i niezakłócony energię elektryczną — mówi Maciej Bando, prezes URE.
Grzegorz Kawecki

Będą kary

Ile z nich nie dostosowało się do zakazu? Prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE), na podstawie danych przekazanych przez dystrybutorów, wszczął już prawie 1200 postępowań administracyjnych.

Zgodnie z przepisami musi to zrobić. Co prawda rok temu ówczesny wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński mówił o potrzebie amnestii dla firm, które nie podporządkowały się obowiązkowi ograniczenia poboru, ale skończyło się na słowach. Maksymalna kara dla „nieposłusznego” odbiorcy wynosi 15 proc. przychodu osiągniętego w roku poprzednim (art. 56 ustawy Prawo energetyczne). Ustalając jednak wysokość kary, URE ma uwzględniać stopień szkodliwości czynu, stopień zawinienia, dotychczasowe zachowanie podmiotu i jego możliwości finansowe.

— Mając na uwadze wyjątkowość zeszłorocznej sytuacji, uważam za co najmniej niecelowe ustalanie kar maksymalnych. Tym bardziej, że w tych przypadkach nie możemy mówić o recydywie, powtórnym zaniechaniu czy niedbalstwie — uważa Maciej Bando, prezes URE. Urząd przewiduje kolejne postępowania w miarę weryfikacji danych przez wszystkich operatorów systemów dystrybucyjnych. Może chodzić nawet o około cztery tysiące firm.

Trzeba zmienić prawo

— Zeszłoroczne doświadczenie jasno pokazuje, że konieczne są zmiany usprawniające mechanizm wprowadzania ograniczeń. Przede wszystkim rozporządzenie Rady Ministrów wymaga zmian i dostosowania do dzisiejszych realiów — mówi szef URE. Zmiany prawne powinny zapewnić większą skuteczność działań i bardziej równomiernie i sprawiedliwie rozłożenie obciążeń związanych z wprowadzaniem ograniczeń dla odbiorców lub ich grup. Regulator widzi konieczność doprecyzowania przepisów i uzupełnienia „Planów wprowadzania ograniczeń” o regulacje, które w rzeczywisty sposób oddają potencjał redukcji zapotrzebowania przez poszczególnych odbiorców. URE zaczął także postępowanie administracyjne wobec największych operatorów systemów dystrybucyjnych, bo przedstawiane przez nich dane dotyczące poboru mocy w czasie ograniczeń były nierzetelnie.

— Zaniedbania w przekazywaniu danych przez operatorów mają charakter rażącego niedbalstwa — stwierdził szef URE. Nierzetelne informowanie o zużyciu podlega, zgodnie z Prawem energetycznym, karze. Dane przekazywane regulatorowi miały wiele braków i nieścisłości oraz były niezgodne z informacjami źródłowymi z odczytów. Weryfikacja i uściślanie trwały od jesieni ubiegłego roku. Dlatego prezes URE dopiero w połowie tego roku rozpoczął postępowanie administracyjne wobec odbiorców. Według URE praktyki operatorów systemów dystrybucyjnych potwierdzają konieczność wprowadzenia i egzekwowania rozwiązań zawartych w modelu tzw. regulacji jakościowej, zaproponowanych przez urząd jesienią 2015 r. Ma to usprawnić dystrybucję, m.in. dzięki poprawie jakości i niezawodności dostarczania energii oraz jakości obsługi odbiorców.

Czas wyciągnąć wnioski

W tym roku pogoda odbiorcom prądu sprzyja. Dzięki niższym temperaturom i wyższemu poziomowi wód nie trzeba awaryjnie wyłączać bloków w elektrowniach. Zmieniły one także terminy remontów — na czerwiec i jesień. Dlatego dla systemu czerwiec był trudny. Wzrósł import energii. Na początku roku uruchomiono Lit-Pol Link, połączenie energetyczne między Polską a Litwą.

Dla synchronizacji systemów krajów bałtyckich i sieci Europy Zachodniej powinny być co najmniej dwa takie połączenia. Dlatego w lipcu operator systemu przesyłowego na Litwie — spółka Litgrid — ogłosił zaproszenie do składania ofert na przygotowanie studium trasy nowego połączenia. Dzięki uruchomionym w czerwcu przesuwnikom fazowym pojawiła się możliwość importu energii z Niemiec. Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) zwiększyły margines bezpieczeństwa.

W pierwszej dekadzie sierpnia rezerwa mocy dostępnej dla operatorów systemu przesyłowego (OSP) wynosiła 7-9 GW. Nadal jednak nic się nie zmieniło w procedurach administracyjnych, dlatego prezes URE mówi o zmianie przepisów. Potrzebna jest analiza postępowania operatora sieci przesyłowych i środków zaradczych, by nie dopuścić do blackoutu. Z ostatniej prognozy PSE wynika, że już w 2020 r. może zabraknąć rezerw mocy w krajowych zasobach wytwórczych (ale nie uwzględniono w niej zdolności importowych).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane