Czytasz dzięki

Człowiek to istota stadna, nie znosi długich okresów odosobnienia

  • Materiał partnera
opublikowano: 19-06-2020, 15:54

Na początku czerwca odbyła się internetowa debata na temat cyfryzacji różnych dziedzin naszego życia. Jej uczestnicy podjęli próbę interpretacji tego zjawiska i prognozowali kierunki jego dalszego rozwoju. Podstawą debaty był raport przygotowany przez SpotData i Providenta „Po migracji. Człowiek w cyfrowym świecie”. Badanie objęło cztery dziedziny: pracę, życie codzienne, zakupy i finanse.

Jak wynika z raportu SpotData i Providenta, 20 proc. Polaków podczas pandemii dokonało pierwszych zakupów online. Inne opracowanie – sporządzone przez Accenture i Fashion Biznes w kwietniu 2020 – wskazuje, że aż 55 proc. respondentów zamierza ograniczyć wizyty w galeriach handlowych. 85 proc. konsumentów w Chinach wypróbowało po raz pierwszy przynajmniej jedną nową usługę w internecie, np. konsultacje medyczne online, edukację online, platformy rozrywkowe (Kantar China Insights). 

Zobacz więcej

W debacie, której punktem wyjścia był raport przygotowany przez SpotData i Providenta wzięli udział: Katarzyna Szerling, członek zarządu i szefowa marketingu firmy Provident, Przemysław Barbrich, szef komunikacji Związku Banków Polskich, Dagmara Skalska, blogerka, autorka projektu „Egoistka”, Łukasz Korycki, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu” i moderator dyskusji oraz  Marcin Przybyłek, lekarz, pisarz, twórca gier i coach.

W jakim stopniu interakcje internetowe zastąpią bezpośrednie kontakty? Czy praca zdalna zastąpi stacjonarną? Jak zmieniają się nasze nawyki zakupowe? Czy kontakt bezpośredni nie będzie nam już potrzebny przy korzystaniu z usług i produktów finansowych, skoro wszystko będziemy mogli załatwić online? Co z bezpieczeństwem naszych danych i transakcji w świecie, który jest zdominowany przez płatności w sieci? Te wszystkie pytania zadał moderator debaty, Łukasz Korycki, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”

Praca w... dobrym otoczeniu

Wydawałoby się, że większość z nas chce pracować z domu. 

– To wygodniejsze. Spokojnie zjadamy śniadanie i przechodzimy do pokoju, gdzie pracujemy, nie tracimy czasu na przejazd… Tak pracuję od pewnego czasu. Ale pisząc fantastykę, przekonałem się, że często nasze przewidywania co do przyszłości się nie spełniają – zaczął Marcin Przybyłek, lekarz, pisarz, twórca gier i coach.

Jak zauważył, większa będzie chęć do pracy w domu u osób, które dobrze się w nim czują, mają komfortowe warunki i udane relacje rodzinne. Albo jeśli pracownik jest singlem i dobrze się czuje we własnym towarzystwie i własnym mieszkaniu.

– Natomiast jeśli atmosfera w rodzinie nie jest dobra (mówię o tym, bo udany związek jest podstawą egzystencji) lub jeśli mowa o singlu, który źle znosi samotność, wtedy człowieka będzie ciągnęło do biura, będzie chciał wychodzić – interpretował Marcin Przybyłek. 

Zauważył, że w dzisiejszych czasach miejsce pracy ukradło nam trochę życia, które przeniosło się do biura. 

– Tam jest się człowiekiem kategorii A – wypoczętym, energicznym, sprawczym. A do domu wraca człowiek kategorii B – zmęczony, wyzuty z energii… W pracy spędzamy kawał życia, tam zawiązują się przyjaźnie, różne ciekawe relacje, ludzie do tego tęsknią – podsumował.

Zauważył też, że home office, będzie się popularyzował, ale trzeba pamiętać, że człowiek jest stworzeniem stadnym i być może praca zdalna nie osiągnie takiej skali, jakiej możemy się spodziewać.

Takiej sytuacji nigdy wcześniej nie było – nie byliśmy uwięzieni w domach, nie zamrożono gospodarki i nie zamknięto wszelkich instytucji.

– Cała sytuacja związana z COVID-19 jest jednym wielkim eksperymentem – zauważyła Katarzyna Szerling, członek zarządu i szefowa marketingu firmy Provident. 

– W naszej firmie przeszliśmy z dnia na dzień na pracę zdalną praktycznie w 100 procentach. Teraz zarówno pracodawca, jak i pracownik mogą ocenić, jak to działa. Pytaliśmy pracowników, jak oceniają taką pracę i – podobnie jak w badaniu – większość jest zadowolona. Ale trzeba być wyczulonym nie tylko na potrzeby pracowników, lecz także na ich rolę w organizacji, funkcje w zespole – mówiła Katarzyna Szerling. 

Jej zdaniem stuprocentowa praca zdalna to kwestia dalekiej przyszłości, natomiast znacząco przesuniemy się w tym kierunku. 

– Dla nas ważne jest to, o czym mówiliśmy przed pandemią – pozytywne doświadczenia klienta. Teraz nadszedł czas prawdy. Tak naprawdę nie ma pozytywnych doświadczeń klienta bez pozytywnych doświadczeń pracownika – kontynuowała Katarzyna Szerling.

Jak podkreśliła, organizując pracę zdalną, trzeba uważnie oglądać się na pracownika i to, co jest mu potrzebne w konkretnej sytuacji.

– Uruchomiliśmy w Providencie cały plan różnych działań w zakresie wsparcia pracowników, jak dostęp do coachów, do psychologów… Dla menedżerów narzędzia ułatwiające zarządzanie zespołem zdalnym i motywowanie go – opowiadała Katarzyna Szerling.

Dagmara Skalska, blogerka, autorka projektu „Egoistka”, zgodziła się z założeniem, że warunki środowiskowe determinują nasze decyzje. Ale podkreśliła spore znaczenie osobowościowych predyspozycji oraz wykonywanego zawodu.

– Są takie zawody, gdzie motywujemy się w kontakcie z innymi. Natomiast ci, którzy np. projektują graficznie i często pracują jako freelancerzy, nie potrzebują kontaktów w procesie tworzenia. Psychologiczne skłonności, umiejętność zarządzania czasem, dyscyplina wewnętrzna… Jest bardzo wiele czynników, które wpływają na nasze decyzje – skomentowała Dagmara Skalska.

Nowe nawyki zakupowe

Wzrosła liczba płatności elektronicznych. Zmieniły się nasze zwyczaje zakupowe. Część sieci nie wróciła do galerii handlowych, część sklepów stacjonarnych zniknęła z rynku. Czy tak już będzie? Czy tak zostanie po pandemii? 

Psychologia i neurobiologia mają swoje cezury i procesy. Jest też dostępna wiedza dotycząca kształtowania się nawyków. Na ogół utrwalają się one latami.

– Według badania University College w Londynie z 2009 r. nowy nawyk buduje się około 66 dni, ale może to trwać nawet do 254 dni, czyli trzeba prawie roku, żeby nowe zachowanie stało się zachowaniem automatycznym, odruchowym – poinformowała Dagmara Skalska. 

W czasie pandemii sytuacja zmienia się szybko. 

– Zmieniają się warunki środowiskowe, które wpływają na powstawanie nowych nawyków. Najpierw motywował nas lęk, ale po odmrożeniu gospodarki i zdjęciu zakazów ludzie nie zostali w domu i nie oglądają plaży w internecie, lecz szybko pojechali na nią. Teraz kierują nami nawyki, które powstawały i utrwalały się przez dziesiątki lat i kilkutygodniowa zmiana, wywołana przez COVID-19, nie jest w stanie tak szybko ich zmienić – podsumowała Dagmara Skalska. 

Przyjęła, że zakupy w internecie będą robili ci, którzy już wcześniej tak kupowali, bo odpowiada im ich funkcjonalność. Część osób, które zaczęły kupować online w czasie pandemii, będzie tę metodę kontynuowała z tego samego powodu. Ale tym, dla których zakupy łączyły się z psychologiczną korzyścią, szczególnie kobietom, dla których oznaczały spotkanie przyjaciółki, wspólne wypicie kawy, e-zakupy nie zastąpią spaceru po butikach. 

– Teraz, kiedy przestaniemy być motywowani lękiem, zresztą bardzo silnym motywatorem, wrócimy do starych nawyków – podsumowała Dagmara Skalska.

Tę opinię uzupełnił Przemysław Barbrich, szef komunikacji Związku Banków Polskich. Stwierdził, że mieliśmy do czynienia z szokiem. Najpierw część placówek została zamknięta, banki zrezygnowały z pewnych działań, a już w maju ruszyła sprzedaż ratalna – przypominał.

Nawiązał też do obostrzeń po zamachach na World Trade Center, kiedy na lotniskach wprowadzono dodatkowe rygory bezpieczeństwa i trwające długo procedury kontrolne.

– Wtedy myśleliśmy, że nigdy się do tego nie przyzwyczaimy, teraz jest to dla nas normalne. Do zakupów w galeriach i sklepach stacjonarnych wrócimy... to tylko kwestia czasu. A czy pojawi się COVID-19 na jesieni? Być może się pojawi, ale będziemy na to lepiej przygotowani – skomentował Przemysław Barbrich.

Finanse z doradcą i bez 

Katarzyna Szerling zaproponowała klucz do debaty, czyli tezę dla wszystkich omawianych dziedzin: – To będzie przyspieszona ewolucja – nie rewolucja. 

– Spora grupa osób przełamała barierę transakcji online, bo została do tego zmuszona przez sytuację. Ci, którzy skorzystali z usług finansowych online i uznali, że to jest dla nich funkcjonalne, że daje im korzyść, zostaną online. Jeśli nie będzie im to odpowiadać, szybko porzucą internet na rzecz placówki. Ogromną przyszłość ma koncepcja hybryd. Ten trend rysował się już przed pandemią – tłumaczyła przedstawicielka Providenta. 

Kontakt może się odbywać za pośrednictwem mediów, ale będzie on nadal potrzebny. Potrzebna będzie porada, rozpatrzenie wariantów jakiejś usługi, dobrania jej odpowiedniej wersji. Tak czy inaczej, instytucje finansowe będą musiały zapewnić możliwość bezpośredniego kontaktu. 

– Finanse to nie jest jednorodna grupa produktów. Jedne są proste, jak płacenie kartą, które można opanować przy pierwszej próbie. Inne są złożone, jak fundusze inwestycyjne, inwestycje giełdowe, nawet skomplikowane usługi kredytowe, takie z zabezpieczeniem na majątku. Trzeba więc rozróżnić te produkty pod kątem ich wdrożenia – przekonywała Katarzyna Szerling.

– Jeszcze długo się nie da skorzystać z kredytu hipotecznego bez bezpośredniego kontaktu… I kawy! – dodał Przemysław Barbrich.

Przełamanie oporu przed bankowością internetową uznał za efekt pandemii.

– To dotyczy tych, których powstrzymywała obawa o bezpieczeństwo transakcji – podkreślił. Wspomniał o oporach przy wprowadzaniu kart zbliżeniowych, które teraz używane są powszechnie. Paradoksalnie bankowość internetowa zawsze była bezpieczniejsza od tradycyjnej. 

– Klucz do swoich zasobów i dostęp do nich 24 godziny na dobę ma tylko klient. 

Jak zauważyła Katarzyna Szerling, jesteśmy w dobrym punkcie; jakiś czas po wejściu PSD II i wdrożeniu całej masy zabezpieczeń w systemie finansowym, z którymi klienci się już oswoili. Ale teraz gwałtowne przeniesienie operacji na procesy zdalne powoduje, że pączkują różne innowacje, jak potwierdzenie liniami papilarnymi, twarzą czy siatkówką oka, które są dla klienta znacznie bezpieczniejsze niż posłużenie się tylko numerem dowodu osobistego czy numerem PESEL, a więc danymi, które można zdobyć nielegalnie.

Pandemia spełniła zatem funkcję katalizatora sprawiającego, że nowe rozwiązania stają się bardziej masowe zarówno od strony firm, jak i klientów.

Odpoczynek w sieci

W kwestii kultury i rozrywki Marcin Przybyłek zaproponował, by wyraźnie odróżnić je od siebie.

– Są na Netfliksie filmy bardzo dobre, a nie polecane. Ogląda się popularne kino, seriale. Nie sądzę też, żeby pandemia spowodowała wzrost czytelnictwa najwartościowszej literatury. Po prostu ludzie oglądali więcej telewizji, bo siedzieli w domu, ale gdy wyjdą, oglądalność wróci do normy.

Dagmara Skalska zaznaczyła, że teraz, po pewnym przesycie telewizji i filmów z sieci, jest dobry moment, żeby zacząć wybierać wydarzenia, w których chcemy uczestniczyć i aktywności, które chcemy podejmować. 

– Odczuliśmy brak kontaktu z ludźmi, naturą, przyrodą i zaczęliśmy bardziej je doceniać. Część ludzi będzie świadomie wybierać – nie film, lecz spacer, nie internet, lecz rower czy wrotki. Liczę na to, że luksusem staną się miejsca bez sieci. Kontakt bezpośredni to nasza potrzeba instynktowna. Kontakt z naturą wspomaga psychikę – podsumowała.

Poznaj, wyniki badań - https://www.pb.pl/czlowiek-w-cyfrowym-swiecie/

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane