Czołg z gustownym pokryciem

  • Jerzy Turbasa
opublikowano: 25-05-2007, 00:00

Olimpie de Gousage nie zamierzała być witryną majątku męża. To z jej ust padła ta, jak na 1791 rok, herezja: „Skoro kobieta ma prawo stanąć na szafocie, winna mieć prawo stanąć na trybunie”.

Rewolucyjna młócka sprawiła, że na trybunie nie stanęła, za to jej szyja miała możność zapoznania się z humanitarnym (jak się zdawało) wynalazkiem dr. Guillotina. Historia musiała dać sobie 196-letni urlop, by kobieta mogła stanąć za najważniejszą trybuną — w roli premiera, i to po drugiej stronie kanału La Manche.

 

 

Ubiory z notesika

Mówi się, że to spokojny, klasyczny kostium w biało-granatową kratkę Margaret Thatcher wygrał wybory 1987 roku i pozwolił zamieszkać przy Downing Street 10. Perfekcyjnie dobrana garderoba sprawiła, że w plebiscycie uznano ją za najlepiej ubranego polityka, a na Wyspach ten tytuł się liczy.

Jak wielką przywiązywała wagę do budzącego sympatię wizerunku, niech zaświadczy fakt, że jeden z rozdziałów autobiografii „Lata na Downing Street” zatytułowała „Stroje”. Z wiedzy, że w Izbie Gmin świetnie prezentują się tenisy i kratki, ale na ekranie telewizorów — zupełnie się nie sprawdzają, robiła pragmatyczny użytek. Prowadziła specjalny kalendarz, w którym notowała, co miała na sobie w miejscach publicznych. To zabezpieczało ją przed powtórkami — i krytyką ze strony żurnalistów. Jeden z jej zielonych kostiumów nazwała w swoim spisie Gdańsk, doceniając wielki zryw stoczniowców, który rozsławił w całym świecie Solidarność.

„Bardzo interesowałam się modą” — pisała, ale gardziła jej kaprysami, by nie stać się ofiarą ambicji i fanaberii projektantów. Zatem: jedynie podążała za nią. Wiedziała, że angielski kostium jest właścicielem niezrównanego przymiotu: zawsze ponad modą i zawsze modny. Pragmatyczny charakter nadaje mu słynny umiar. John Redfern miał ogromny udział w jego powstaniu — i to niemal dwa wieki temu. Pierwszy zainspirował się męskim krojem i byłby zapewne dumny z wyglądu pani Thatcher.

 

 

Na pomniku

Pani premier znała zatem siłę wizerunku. Aby być bardziej przekonywającą, za radą specjalistów od socjotechniki, obniżyła — drogą ćwiczeń — nawet tembr głosu! Nosiła jakże charakterystyczną fryzurę, niemal autograf jej wizerunku. Odsłonięte czoło uwidoczniało stalową konsekwencję (nie od parady zwano ją Żelazną Lady). Jej profesjonalizm znalazł potwierdzenie zresztą nie tylko w wyglądzie.

Niegdyś Hatszepsut — kobieta faraon — musiała przyklejać sobie brodę, a głowa Marii Antoniny potrafiła dźwigać dziewięć metrów zwojów tkanin. Gdy w Izbie Gmin odsłonięto pomnik Margaret Thatcher, rzeźbiarz docenił siłę jej współczesnego, pragmatycznego wizerunku, ubierając ją w klasyczny angielski żakiet z firmy Aquascutum i spódnicę do kolan.

 

 

Luźniej

Epoka pragmatyzmu odciska piętno również w dyplomacji. Gorset protokolarny coraz częściej poluzowuje się, także w tej części ubraniowej. Żakiet zachowuje dla siebie, co prawda, dalej „pozycję kantonalną”, ale już w partii poniżej bioder coraz częściej na oficjalnych spotkaniach spodnie wypierają spódnicę — a to za sprawą Condoleezzy Rice czy kanclerz Merkel. Zasada zakrytych palców w butach dalej obowiązuje, ale już pięta coraz częściej się uwalnia. Nadal jednak ramiona i plecy winny być zakryte —czekać „w kolejce” na oficjalną wieczorną galę lub bal. Uda i głęboki dekolt — jak szok i egzaltacja — nie doczekają się miejsca w tej kolejce nigdy. W tej kwestii protokół jest jak skała Gibraltaru.

Napoleon mawiał: „tron to jedynie „kawałek drewna przykryty aksamitem”. To, co pod aksamitem bywa w różnych gatunkach, ale pokrycie winno być w najwyższym. I to pod każdym względem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jerzy Turbasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu