Cztery etapy do euro, ale jakie trudne

Kazimierz Krupa
22-08-2005, 00:00

W dokumencie poświęconym integracji Polski z Unią Europejską i perspektywom naszego przystąpienia do strefy euro Ministerstwo Finansów, biorąc pod uwagę uwarunkowania proceduralne, stwierdziło, iż od momentu podjęcia decyzji o akcesji Polski do strefy euro do jej faktycznego wejścia do Eurolandu musi upłynąć około trzech lat. Autorzy koncentrują się na ścieżce pełnego wprowadzania euro do obiegu w Polsce, wyznaczając cztery etapy.

Pierwszy, obejmujący okres sześciu miesięcy, to przygotowanie i wejście Polski do ERM II. W tym czasie toczyłyby się nieformalne konsultacje z Europejskim Bankiem Centralnym (ECB) i Komisją Europejską, dotyczące technicznych szczegółów wejścia do mechanizmu kursowego ERM II, np. określenie parytetu centralnego, czyli kursu złotego wobec euro. Koniec tego etapu uwieńczony byłby powiązaniem złotego z euro. Etap drugi, trwający minimum dwa lata, to pobyt złotego w ERM II. Zakończyłby się on uchyleniem Polsce derogacji (określenie kraju niespełniającego warunków do przyjęcia euro). Nastąpiłoby także nieodwołalne ustalenie kursu wymiany pomiędzy złotym a euro.

Kolejne sześć miesięcy poświęcone byłyby na „przygotowanie do wprowadzenia euro w Polsce” i zakończone przyjęciem Polski do Eurolandu. To czas, w którym Komisja Europejska i ECB dokonaliby oceny, w jakim stopniu Polska spełnia kryteria z Maastricht (obok). Dodatkowo wyznaczono by termin wejścia do strefy euro. Etap czwarty to „płynne wprowadzenie euro w Polsce”. Trwałby on do momentu wycofania złotego z obiegu.

Niby proste? Prawda. Tyle że raport otwarcia, jaki został dokonany w październiku 2004 roku, pokazuje dystans, jaki dzieli Polskę i inne nowo przyjęte do UE kraje oraz Szwecję od wypełnienia kryteriów konwergencji, czyli zbieżności, do dnia wprowadzenia euro. Do wykonania niektórych, co prawda, zbliżyliśmy się, ale również oddaliliśmy się od innych. Jeżeli dodamy do tego, iż wielu polityków na zachodzie Europy niepowodzenia swoich krajów zrzuca na karb wprowadzenia euro, a na naszym krajowym podwórku, choć jeszcze do wszystkiego daleko, już mówi się o zdradzie narodowej, to droga do euro jawi nam się trudniejsza od Tour de France. Mimo iż ma tylko cztery etapy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Cztery etapy do euro, ale jakie trudne