Czy trzeba się martwić dynamiką PKB w Polsce w II kwartale niższą niż zakładał konsensus prognoz?

  • Grzegorz Pułkotycki
opublikowano: 06-09-2015, 18:59

Grzegorz Pułkotycki, CFA, Zastępca Dyrektora Departament Doradztwa Inwestycyjnego, Dom Maklerski BZ WBK

Zarówno wstępny odczyt polskiego PKB za II kwartał publikowany w połowie sierpnia, jak i i jego finalna wersja pokazały, iż polska gospodarka urosła w tym okresie o 3,3% r/r, co jest wartością istotnie, bo o 0,3 p.p. niższą od rynkowych oczekiwań. W tym miejscu warto pokusić się o dwie uwagi. Po pierwsze, od czasu poprzedniego spowolnienia (kryzys zadłużenia w Europie oraz efekt Euro2012) dynamika polskiego PKB oscyluje w bardzo wąskim przedziale – ostatnie 7 kwartałów to odczyty na poziomie 3,0-3,6%. Po drugie, na tle Unii Europejskiej ten wynik wstydu nie przynosi , gdyż średnia wzrost wynosi tam 1,6%, a tylko w Czechach (4,4%) i Rumunii (3,7%) okazał się wyższy niż w Polsce. Pytanie, czy ten wynik to powód do zmartwień?

Gdy podejmiemy się analizy czynników, które stoją za słabszym odczytem to na plan pierwszy wysuwa się kwestia niższej kontrybucji inwestycji. O ile pozostałe komponenty PKB utrzymywały w II kwartale zbliżone do poprzednich okresów tempo wzrostu, to właśnie wzrost nakładów brutto na środki trwałe okazał się najsłabszy od 4 kw.`13. O tym, że ryzyko dla PKB może pochodzić z obniżonych inwestycji w pewnym stopniu ostrzegać mogły ostatnie dane o produkcji budowlano-montażowej, której roczna dynamika znajduje się w wyraźnym trendzie spadkowym, a ostatnio oscyluje na poziomie zera. Pytanie jest następujące; czy jest to efekt przejściowy, po którym nastąpi powrót na ścieżkę wzrostu czy też należy oczekiwać dalszego osłabienia i tym samym powtórki ze scenariusza lat 2012-13? Wydaje się, iż osłabienie w inwestycjach ma dwojakie przyczyny. Z jednej strony niepewność co do losów Grecji a nawet całej strefy euro mogło wywoływać wśród części przedsiębiorców awersję do podejmowania zdecydowanych działań w zakresie nowych projektów inwestycyjnych. Z drugiej strony jesteśmy w fazie przejściowej pomiędzy dwoma okresami budżetowymi UE, gdzie absorpcja środków jest minimalna, co szczególnie widoczne jest np. na kolei, gdzie branża budowlana czeka na rozpisanie kontraktów liczonych w dziesiątki miliardów złotych. Zakładając, iż sytuacja  w strefie euro ulegnie dalszemu uspokojeniu (nowy rząd będzie kontynuował reformy dzięki czemu Grecja otrzyma pomoc), a moment uruchomienia środków unijnych nie będzie się przesuwał istotnie poza pierwsze półrocze 2016 to możemy założyć, że obserwowane w ostatnich danych osłabienie ma charakter przejściowy.

Oprócz rozważanych do tej pory czynników o charakterze lokalnym warto też wziąć pod uwagę żywy w ostatnich tygodniach temat ewentualnego silnego spowolnienia chińskiej gospodarki. Jakkolwiek bezpośredni wpływ tej drugiej co do wielkości gospodarki świata na Polskę jest minimalny, to jednak pośrednia zależność wynikająca z silnych związków gospodarczych polskich przedsiębiorstw z Niemcami z jednoczesnym istotnym udziałem Chin w eksporcie naszych zachodnich sąsiadów (7%) powoduje, iż w czarnym scenariuszu groziłby nam silny spadek sprzedaży eksportowej.

W bazowym scenariuszu nie spodziewam się, by osłabienie miało trwały charakter. Roczny wzrost PKB na poziomie 3,5% w bieżącym i przyszłym roku wydaje się mieć racjonalne uzasadnienie. W środowisku stopniowo rosnącej inflacji sprzyjać to powinno umiarkowanym wzrostom cen akcji i co najwyżej stabilizacji cen obligacji. W przypadku tej ostatniej klasy aktywów dodatkową niepewność tworzy perspektywa zmiana składu Rady Polityki Pieniężnej w 2016 roku. Z jednej strony nowi członkowie RPP mogliby forsować obniżanie wysokich na tle innych krajów realnych stóp procentowych. Tymczasem z drugiej strony może pojawić się presja ze strony inwestorów, którzy po ostatnich zapowiedziach o planowanym deficycie na 2016 mogą czuć się rozczarowani.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Pułkotycki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czy trzeba się martwić dynamiką PKB w Polsce w II kwartale niższą niż zakładał konsensus prognoz?