Dane o PKB sprawiają, że możemy mówić o delikatnym rozczarowaniu

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 12-08-2016, 14:44

To dopiero wstępne dane o wzroście PKB, także nie znamy jego struktury. Jest jednak jasne, że przy dynamice tylko minimalnie wyższej niż w  pierwszym kwartale (3,1 do 3%), wzrost w całym roku będzie znacznie niższy niż założono w ustawie budżetowej (3,8%).

Silny wzrost dochodów gospodarstw domowych i niezłe dane o sprzedaży sugerują, że podobnie ja na początku roku, o niższym od oczekiwań wzroście zdecydowała niższa dynamika inwestycji. Może to niepokoić, ponieważ niewykluczone, że do efektu przejścia na nową perspektywę finansową, która wpływa na wykorzystanie środków z Unii, dochodzi efekt obaw o stabilność instytucjonalną w Polsce, co może mieć niekorzystny wpływ na decyzje inwestycyjne przedsiębiorstw prywatnych. Tym niemniej perspektywy na kolejne kwartały są na ten moment dobre. Silny wzrost dochodów gospodarstw domowych, nie tylko ze względu na program 500+, ale także na mocny rynek pracy, powinien jeszcze wyraźniej ożywić konsumpcję i nieco bardziej zachęcić firmy do inwestycji. Perspektywy wzrostu w całym roku dryfują jednak w dół i na ten moment spodziewać należy się zwiększenia PKB o ok. 3,3%.

Zgodnie z oczekiwaniami ceny konsumenta w lipcu były o 0,9% niższe niż rok wcześniej. To nieco więcej niż w czerwcu (-0,8%), a ostatnia przecena ropy naftowej, której efekty już widać na stacjach paliw, ponownie oddali wyjście ponad kreskę. Spadki cen nie szkodzą jednak gospodarce, a wręcz, przy mocnym rynku pracy, zwiększają siłę nabywczą dochodów.

Deficyt na rachunku obrotów bieżących okazał się nieco większy niż zakładał konsensus (203 wobec 85 mln euro), ale dane należy uznać za dobre. Przede wszystkim mamy odbicie w dynamice eksportu. Jest to bardzo pozytywny sygnał mając na uwadze słaby rok dla niemieckich eksporterów. W efekcie mamy sporą nadwyżkę handlową, zaś deficyt na rachunku to rezultat wyższych dochodów zagranicznych inwestorów w Polsce, co niekoniecznie jest złą wiadomością.

Dane nie są zatem tak niekorzystne, jak wygląda to na pozór i reakcja rynku jest spokojna. O 14:40 euro kosztuje 4.26 złotego.

 
 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: dr Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista XTB

Polecane