Dane z Europy rozczarowały, na chwilę…

  • Marek Rogalski
opublikowano: 22-02-2012, 11:45

Słabsze odczyty indeksów PMI ze strefy euro, to teoretycznie pretekst do większej korekty wspólnej waluty. Tyle, że wiele będzie zależeć od jutrzejszego odczytu IFO z Niemiec i oczekiwanego 29 lutego przetargu LTRO.

W centrum uwagi:
EUR/USD – Kolejna próba obrony 1,3180-1,3200?
GBP/USD – Zapiski z posiedzenia BOE zaszkodziły funtowi – na jak długo?
AUD/USD – Spadki za sprawą australijskich polityków

Wielu inwestorów spodziewało się dzisiaj kolejnej porcji pozytywnych informacji ze strefy euro – zwłaszcza po tym, jak wczoraj pojawiły się pogłoski, iż ECB zamierza zmienić nastawienie i tym samym zaplanowany na przyszłą środę przetarg 3-letnich pożyczek dla banków (LTRO) „na pewno” będzie ostatnim tego typu wsparciem. Tymczasem mieliśmy słabszy wstępny odczyt PMI dla Francji – zbiorczy indeks PMI Composite spadł w lutym do 50,6 pkt. z 51,2 pkt. Sytuacja powtórzyła się w przypadku Niemiec  (spadek PMI Composite do 52,9 pkt. z 53,9 pkt.) i ostatecznie dla całej strefy euro (spadek PMI Composite do 49,7 pkt. z 50,4 pkt.). Negatywną wymowę zmniejsza fakt, iż słabsze PMI to w większym stopniu efekt pogorszenia się nastrojów w sektorze usług, a nie przemysłu. Tym samym o ile po publikacji danych widać było ruch w dół na wspólnej walucie w relacji do pozostałych, to nie jest on duży. Inwestorzy wolą zaczekać na jutrzejsze dane IFO z Niemiec (oczekiwany jest wzrost w lutym do 108,8 pkt. ze 108,3 pkt.), głównie dlatego, iż pokaże on na ile „wiarygodny” był wcześniejszy optymizm płynący z odczytów indeksu ZEW. IFO bazuje na odpowiedziach ludzi świata biznesu, ZEW to barometr oczekiwań analityków – jeżeli IFO będzie słabszy, to będzie to mocny sygnał, że rynki finansowe nieco przestrzeliły się z „optymizmem” i tym samym będzie poważniejszym powodem do korekty. Tyle, że to dopiero jutro. Dla sporej części inwestorów kluczowy będzie też wspominany już przetarg LTRO zaplanowany na 29 lutego, gdyż tym razem spora część pożyczonej gotówki może trafić na rynki finansowe, gdyż w porównaniu z sytuacją sprzed kilku miesięcy, nastroje są zupełnie inne. Ile w tym rzeczywiście będzie prawdy, trudno powiedzieć, niemniej inwestorzy będą chcieli zawczasu zdyskontować taką możliwość. Ostatnie szacunki wskazują, że banki mogą pożyczyć kwotę rzędu 500 mld EUR, chociaż nie brakuje nawet głosów oczekujących 1 bln EUR.

Dzisiaj w nocy poznaliśmy też dane z Chin. Szacunkowy indeks PMI liczony przez HSBC/Markit wzrósł w lutym z 48,8 pkt. do 49,7 pkt. To lepsze dane, chociaż wciąż poniżej bariery 50 pkt. Dlatego też nadmiernie pozytywnych reakcji w tym względzie nie było.

EUR/USD – Kolejna próba obrony 1,3180-1,3200?
Wczoraj rano wskazywałem na silne wsparcie w postaci rejonu 1,3180-1,3200, po południu zwróciłem uwagę, iż spełniło ono swoją rolę. Do oczekiwanego ataku w górę na strefę oporu 1,3285-1,3320 jednak nie doszło – rynek nie otrzymał stosownych impulsów (słabsze PMI o których wspominam w poprzednim akapicie). Niemniej ten scenariusz wciąż jest w grze – jutrzejszy odczyt IFO z Niemiec może doprowadzić do sytuacji w której w końcu tygodnia będziemy testować okolice 1,3380. Wsparcie w strefie 1,3180-1,3200 powinno się utrzymać.

GBP/USD – Zapiski z posiedzenia BOE zaszkodziły funtowi - na jak długo?
Opublikowane dzisiaj o godz. 10:30 zapiski z ostatniego posiedzenia Banku Anglii pokazały, że dwóch z dziewięciu członków MPC (David Miles i Adam Posen) głosowało przeciwko zwiększeniu programu skupu aktywów o 50 mld GBP do 325 mld GBP, argumentując konieczność wzrostu skali QE aż o 75 mld GBP (do 350 mld GBP). W efekcie wróciły spekulacje, iż BOE mógłby w najbliższych miesiącach rozważyć zwiększenie QE o kolejne 25 mld GBP. Analitycy spodziewali się tego wcześniej, ale po ostatniej publikacji Raportu nt. Inflacji sporządzanego przez Bank Anglii, gdzie wskazano na większe prawdopodobieństwo wzrostu inflacji w średnim okresie, odsetek oczekujących zwiększenia QE mocno spadł, co wsparło funta.

Czy w takiej sytuacji można spodziewać się, że funt wejdzie w trwalszy trend spadkowy względem głównych walut. Raczej nie, gdyż stanowisko Milesa i Posena wcale nie musi oznaczać, że w całym MPC znów przeważy w najbliższych miesiącach „gołębie” nastawienie. Wiele będzie zależeć od kolejnych danych makroekonomicznych. W ujęciu technicznym GBP/USD ma szanse zatrzymać się w strefie wsparcia 1,5640-1,5680 wyznaczanej przez minima z zeszłego tygodnia, a także szeroką strefę wsparcia 1,5580-1,5680. Odbicie w górę będzie sugerować kolejną próbę zmierzenia się ze strefą 1,5780-1,5910 w perspektywie kolejnych dni.

AUD/USD – Spadki za sprawą australijskich polityków
Notowania dolara australijskiego radzą sobie ostatnio gorzej, niż można by było tego oczekiwać. Z jednej strony zaszkodziły opublikowane w nocy z poniedziałku na wtorek zapiski z ostatniego posiedzenia RBA, z których można było wywnioskować, że bank centralny mimo, że nie zdecydował się na obniżkę stóp procentowych, to pozostawił sobie taką furtkę na przyszłość. Z drugiej strony, inwestorzy coraz uważniej  przyglądają się wydarzeniom na tamtejszej scenie politycznej – rząd premier Julii Gillard stracił ostatnio większość w parlamencie, a dzisiaj swoją rezygnację ogłosił szef MSZ, Kevin Rudd. Dzisiejsze lepsze dane z Chin (indeks PMI) miały krótkotrwały wpływ na notowania AUD/USD. Ujęcie techniczne pokazuje, że strona podażowa na AUD zaczyna zdobywać przewagę. W ujęciu dziennym wypadliśmy poza strefę 1,0660-1,0760, co może sugerować ruch w stronę wsparcia na 1,0570. Niemniej potwierdzeniem tego scenariusza będzie dopiero złamanie okolic 1,0625-30.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane