Dane z USA podcięły skrzydła inwestorom na GPW

(Artur Szymański)
opublikowano: 30-11-2006, 17:02

Ostatnia sesja listopada nie przyniosła kolejnych rekordów hossy na GPW, choć na taki scenariusz wskazywała pierwsza połowa dnia.

Ostatnia sesja listopada nie przyniosła kolejnych rekordów hossy na GPW, choć na taki scenariusz wskazywała pierwsza połowa dnia. Po południu jednak humory inwestorom popsuły słabe dane z USA a czary goryczy przelało ujemne otwarcie sesji na Wall Street. Nie ma jednak powodów do paniki.

Indeksy warszawskiej giełdy dzień rozpoczęły na niedużych plusach po dobrej środowej sesji w USA. Animuszu jednak nie starczyło na długo i już po pół godzinie WIG20 naruszył poziom zamknięcia poprzedniej sesji. Inwestorzy nie kwapili się do kupna akcji przed podaniem danych o PKB w III kwartale. Okazało się jednak, że wzrost gospodarczy ma się lepiej niż oczekiwali analitycy. Prognozy mówiły o 5,6-procentowym wzroście PKB, tymczasem GUS podał, że zwyżka wyniosła 5,8 proc.

Złoty umocnił się, co pozwoliło złapać oddech giełdowym inwestorom. Ochota do handlu akcjami największych spółek jednak nie wzrosła. Obroty były umiarkowane, z czego można wysnuć wniosek, że na warszawską giełdę nie zawitał kapitał zagraniczny. Środkowa faza sesji toczyła się w atmosferze rozleniwienia. Z odrętwienia graczy wytrąciły dopiero popołudniowe dane ze Stanów Zjednoczonych. Niestety, informacje dotyczące wydatków, dochodów i cen okazały się niepomyślne i dały impuls do sprzedaży akcji na giełdach zachodnioeuropejskich.

Rozczarowanie udzieliło się też polskim graczom, którzy w obliczu wcześniejszych godzin niemocy stracili ostatecznie nadzieję na dobrą końcówkę dnia. Kolejne fale sprzedaży akcji największych spółek sprawdziły WIG20 na zamknięciu do poziomu 3217,41 pkt. Oznacza to spadek o 0,75 proc. Mimo tego nie wydaje się, by inwestorzy mieli powody do większego zaniepokojenia. Pozytywny sygnał wysłany dzień wcześniej podczas 2,3-procentowej zwyżki WIG20 , nie został zanegowany.

Spora dynamika zmian indeksu WIG20 w ostatnich dniach wynika z udzielających się emocji. Inwestorzy miotając się między chciwością a dużym ryzykiem załamania skłonni są do przesadnych zachowań. W obecnej fazie hossy, gdy indeksy co rusz biją rekordy, jest to zjawisko normalne.

O tym, że rynek jest bardzo mocno rozgrzany świadczy zachowanie akcjonariuszy spółek małej i średniej wielkości. Ta grupa graczy coraz wyraźniej bagatelizuje napływające na rynek ostrzegawcze przesłanki. Takie jak właśnie czwartkowe dane z USA, gdzie coraz śmielej mówi się o spowolnieniu gospodarczym. Tymczasem na GPW inwestorzy spekulujący akcjami giełdowego planktonu nic sobie z tego nie robią i w najlepsze windują kursy wybranych spółek. W efekcie po 1,5-procentowym wzroście indeks WIRR siódmy kolejny raz poprawił historyczny szczyt.

ASZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Artur Szymański)

Polecane