Dane z USA podcięły skrzydła Warszawie

Artur Szymański
01-12-2006, 00:00

Ostatnia sesja listopada nie przyniosła kolejnych rekordów hossy na GPW, choć na taki scenariusz wskazywała pierwsza połowa dnia. Po południu jednak humory inwestorom popsuły słabe dane z USA, a czarę goryczy przelało ujemne otwarcie sesji na Wall Street. Nie ma jednak powodów do paniki.

Indeksy warszawskiej giełdy dzień rozpoczęły na niedużych plusach po dobrej środowej sesji w USA. WIG nawet rano dotarł do rekordowego poziomu 50 630 pkt. Animuszu jednak nie starczyło na długo i indeksy zaczęły spadać. Już po półgodzinie WIG20 naruszył poziom zamknięcia poprzedniej sesji. Inwestorzy nie kwapili się do kupna akcji przed podaniem danych o PKB w III kwartale. Okazało się jednak, że wzrost gospodarczy ma się lepiej niż oczekiwali analitycy. Prognozy mówiły o 5,6-procentowym wzroście PKB, tymczasem GUS podał, że zwyżka wyniosła 5,8 proc.

Złoty umocnił się, co pozwoliło złapać oddech inwestorom. Ochota do handlu akcjami największych spó- łek jednak nie wzrosła. Obroty były umiarkowane, z czego można wysnuć wniosek, że na GPW nie zawitał kapitał zagraniczny. Środkowa faza sesji toczyła się w atmosferze rozleniwienia. Z odrętwienia graczy wytrąciły dopiero popołudniowe dane ze Stanów Zjednoczonych. Niestety, informacje o wydatkach, dochodach i cenach okazały się niepomyślne i dały impuls do sprzedaży akcji na giełdach zachodnioeuropejskich.

Rozczarowanie udzieliło się też polskim graczom, którzy w obliczu wcześniejszej niemocy stracili ostatecznie nadzieję na dobrą końcówkę dnia. Kolejne fale sprzedaży akcji największych spółek sprowadziły WIG20 na zamknięciu do poziomu 3217,41 pkt. Oznacza to spadek o 0,75 proc. Mimo to nie wydaje się, by inwestorzy mieli powody do większego zaniepokojenia. Pozytywny sygnał wysłany dzień wcześniej podczas 2,3-procentowej zwyżki WIG20 nie został zanegowany.

Spora dynamika zmian indeksu WIG20 w ostatnich dniach wynika z emocji udzielających się rynkowi. Inwestorzy, miotając się między chciwością a dużym ryzykiem załamania, skłonni są do przesadnych zachowań. W obecnej fazie hossy, gdy indeksy co rusz biją rekordy, to zjawisko normalne.

O tym, że rynek jest mocno rozgrzany, świadczy zachowanie akcjonariuszy spółek małej i średniej wielkości. Ta grupa graczy coraz wyraźniej bagatelizuje znaki ostrzegawcze. Takie jak czwartkowe dane z USA, gdzie coraz śmielej mówi się o spowolnieniu gospodarczym. Tymczasem na GPW inwestorzy spekulujący akcjami planktonu nic sobie z tego nie robią i w najlepsze windują kursy wybranych spółek. W efekcie po 1,5-procentowym wzroście indeks WIRR siódmy raz poprawił historyczny szczyt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dane z USA podcięły skrzydła Warszawie