Dane z USA przyhamowały spadek indeksów GPW

(Artur Szymański)
opublikowano: 15-11-2005, 15:07

W miarę upływającego czasu, pogarsza się sytuacja na warszawskiej giełdzie. Główny indeks traci po południu ponad 0,5 proc. WIG20 nie wybił się jednak dołem z blisko dwutygodniowej konsolidacji, więc na razie nie ma powodów do obaw.

W miarę upływającego czasu, pogarsza się sytuacja na warszawskiej giełdzie. Główny indeks traci po południu ponad 0,5 proc. WIG20 nie wybił się jednak dołem z blisko dwutygodniowej konsolidacji, więc na razie nie ma powodów do obaw.

Wtorkowa sesja na GPW przynosi powolne osuwanie się cen akcji po niezłym początku notowań. Na około półtorej godziny przed końcem sesji, obroty na walorach największych spółek wynoszą około 500 mln zł, co jak na ostatnie tygodnie jest wartością nie odbiegającą specjalnie od średniej.

Tuż przed publikacją ważnych danych z USA o 14:30 uaktywnili się sprzedający doprowadzając do kilkunastopunktowego spadku WIG20. Dane jednak okazały się lepsze od oczekiwań, co powstrzymało (jak na razie) bardziej agresywną wyprzedaż walorów na GPW. Wartość bazowa wskaźnika zmian cen produkcji sprzedanej w październiku wyniosła -0,3 proc. podczas gdy oczekiwano +0,2 proc.

Sporym zaskoczeniem są też dane o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych. Spodziewano się spadku o 0,7 proc. Tymczasem jest on mniejszy i wynosi -0,1 proc. Bez uwzględnienia sprzedaży samochodów odnotowano wzrost o 0,9 proc., choć prognozowano jedynie 0,3-proc. zwyżkę.

Indeksy giełd zachodnioeuropejskich zareagowały dynamicznymi wzrostami na informacje zza oceanu. W Warszawie wzrostu nie ma, na razie udaje się jedynie zahamować spadek, lecz trudno powiedzieć na jak długo. Do gry nie włączają się najwięksi inwestorzy, co może rodzić obawy o finisz wtorkowych notowań. Ewentualne wybicie WIG20 dołem z obszaru 2410-2470 pkt na zamknięciu wyglądałoby fatalnie.

Takiego scenariusza spodziewa się większość graczy na rynku kontraktów terminowych, co obrazuje bardzo duża ujemna baza sięgająca 45-50 pkt. Mogą oczywiście mieć rację, lecz nie należy byków od razu skazywać na porażkę. Stara giełdowa zasada głosi bowiem, że większość nie ma (zazwyczaj) racji.

Z grona giełdowych gigantów najkorzystniejsze wrażenie robi PKO BP, którego akcje drożeją od rana przy dużych obrotach, przekraczających 80 mln zł. Kiepsko natomiast prezentuje się PKN Orlen, na akcjach którego obserwuje się najwyższe na rynku obroty zbliżające się do 100 mln zł, przy czym walory rafinerii kontynuują wczorajszą złą passę. Kurs spada o prawie 1,5 proc. po wczorajszym zjeździe o 3 proc.

Najmocniej, bo o około 9 proc., spada cena walorów Banku BPH. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, bowiem na wczorajszym fixingu kurs zanotował czysto spekulacyjny wzrost o 9,5 proc. obliczony na wyciągnięcie w górę wartości WIG20. Dziś naturalną koleją rzeczy jest skorygowanie notowań banku, którego akcje dość często stają się przedmiotem służącym windowaniu bądź dołowaniu wartości indeksu, w zależności od zapotrzebowania grubych ryb GPW.

W gronie małych spółek zwraca ponownie uwagę FON. Po wczorajszej zwyżce o – bagatela – 60,7 proc., dziś spekulanci na początku sesji dołożyli kolejne +33 proc. W miarę upływu czasu kurs oddaje zwyżkę, ale to nadal jest ponad 10-proc. wzrost. Wczoraj wolumen obrotów przekroczył 12,45 mln papierów (84 proc. głosów na WZA). Dziś rekord już został pobity, wolumen przekracza 13,3 mln papierów.

Najmocniej o 14 proc. tracą na wartości akcje Redanu po wynikach za III kwartał opublikowanych po wczorajszej sesji. Po dziewięciu miesiącach odzieżowa spółka notuje 8,8 mln zł straty netto, podczas gdy przed rokiem miała prawie tyle samo skonsolidowanego zysku netto. AS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Artur Szymański)

Polecane