Dane z USA zmniejszyły popyt na giełdach Europy

Piotr Kuczyński
12-12-2003, 00:00

Amerykańscy inwestorzy dostali we środę drugą i ostatnią szansę, by zareagować na wyniki posiedzenia FOMC. Często bowiem bywa tak, że tuż po posiedzeniu indeksy idą w inną stronę niż na następny dzień, gdy inwestorzy wszystko przemyślą. Tym razem tak nie było. Już widać, że nad chęcią zarobienia przeważa strach przed utratą zysków.

Ważnych danych makro nie było, ale raport o tygodniowych zmianach indeksów kredytów hipotecznych pokazał, że Amerykanie złożyli najmniej wniosków od 1,5 roku. Dodatkowo Washington Mutual, drugi co do wielkości kredytodawca, poinformował, że zmniejsza prognozę zysku. To źle wpłynęło na cały sektor oraz na firmy związane z budownictwem. Jednak najgorzej zachowywał się nadal Nasdaq. I, co gorsza, po dobrych informacjach ze spółek. John Chambers, szef Cisco, miał tylko dobre informacje dla inwestorów, ale wpływ na rynek był żaden. Poza tym EMC podwyższył prognozę na bieżący kwartał, a J.P. Morgan podniósł prognozę dla Corninga (producent kabli światłowodowych).

Same dobre informacje i nadal spadki. To świadczy o zniechęceniu. Wzrosty indeksów po złych informacjach to objaw hossy, ale i odwrotnie — spadki po dobrych wieściach to klasyczny objaw bessy. Trend zmienia się na spadkowy, ale neutralne zamknięcie dawało wczoraj szansę na odbicie.

I dlatego wczoraj w Eurolandzie indeksy rano rosły. Poza tym kolejna interwencja Banku Japonii wzmocniła dolara, a do tego czekano na dane makro z USA. Wzrosty indeksów były jednak nieznaczne, a niepewność duża. I słusznie, bo dane makro z USA okazały się niejednoznaczne. Szczególnie martwiło to, że liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu znowu wzrosła. To nieco zmniejszyło chęć do kupna akcji.

Dziś rynki dostaną kolejne istotne dane makro. Od ostatniego posiedzenia Fed raporty o inflacji będą bardzo dokładnie obserwowane. Tym razem będzie to inflacja na poziomie cen producentów. Teraz wzrost inflacji nie będzie przyjmowany z ulgą (trwa ożywienie), ale z niepokojem — mogą wzrosnąć stopy. Również dane o bilansie handlowym zostaną potraktowane bardzo poważnie – złe dane wpłynęłyby negatywnie na dolara. W końcu wstępne dane o grudniowym indeksie nastroju Uniwersytetu Michigan pokażą, czy Amerykanie rzeczywiście uważają, że ożywienie gospodarki jest tak silne, jak to pokazują dane makro. W sumie dzień, jak na piątek, bardzo bogaty w wydarzenia. A przy małych obrotach ruchy indeksów mogą być wyższe.

Nasz rynek zachował się wczoraj całkiem przyzwoicie. Skoro w środę zachował się dobrze przy korekcie w Europie, to dlaczego miałby się wczoraj zachowywać inaczej? Przecież jasne jest, że do ogłoszenia bessy w USA jeszcze sporo czasu, a na razie wszelkie spadki będzie się tłumaczyło realizacją zysków. Poza tym im bardziej indeksy w USA spadną, tym bardziej nasz rynek będzie polował na ich odbicie. Nie jest to właściwa atmosfera do kontynuowania hossy, ale idealna do pozostawania w trendzie bocznym. Wczoraj czekano oczywiście na dane z USA.

Przed ogłoszeniem ważnych danych makro nasz rynek może się zachowywać w dwojaki sposób. Pierwszy scenariusz to marazm, czyli bezładne ruchy w górę i w dół. Drugi to podbijanie wartości indeksów wysoko przed publikacją danych. Początek sesji wyraźnie sygnalizował, że rynek wybrał mniej atrakcyjny scenariusz. Bardzo pozytywne było jednak to, że GPW zachowywała się tak, jak inne rynki Eurolandu i nie wybrała drogi na południe, którą posuwał się węgierski BUX.

Godzinę przed danymi z USA popyt zaatakował i doprowadził do przełamania ważnego oporu na poziomie 1557 pkt. Wydawało się, że na chwilę, bo dane z USA i na naszym rynku przez godzinę zwiększały podaż, ale mocne otwarcie w USA pozwoliło na dobre zamknięcie. Dzisiaj wszystko znowu zależy od danych z USA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dane z USA zmniejszyły popyt na giełdach Europy