Dawid Karkosik czaruje komórki

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 12-05-2011, 00:00

Telefon to dużo więcej niż rozmowy i esemesy — przekonują twórcy mobilnych aplikacji. IQ Partners uwierzył i zainwestował.

Spółka bratanka miliardera wejdzie na NewConnect

Telefon to dużo więcej niż rozmowy i esemesy — przekonują twórcy mobilnych aplikacji. IQ Partners uwierzył i zainwestował.

Mało kto wie, że bratanek Romana Karkosika, znanego inwestora, działa w biznesie. Ale jeśli Dawidowi Karkosikowi wypali najnowszy biznes, może przyćmić sławę stryja. Razem z Arkadiuszem Sugierem, byłym prezesem Centernetu, i Zbigniewem Opęchowskim, odpowiedzialnym za technologiczną stronę platformy prepaid Centernetu, prowadzą Advanced Telecommunications Technology Research (ATTR), spółkę, która zajmuje się tworzeniem aplikacji mobilnych. Przekonują, że mają genialny wynalazek.

Jak w excelu

— Dziś telefon komórkowy służy praktycznie tylko do dzwonienia i wysyłania esemesów. Tymczasem dzięki integracji za pomocą różnych aplikacji telefon może pełnić wiele innych funkcji. Nasza platforma sprawi, że to użytkownik będzie mógł decydować o tym, z jakich usług telekomunikacyjnych chce korzystać. A nie tylko operator — mówi Arkadiusz Sugier, prezes Advanced Telecomunications Technology Research.

Brzmi tajemniczo, więc po kolei. ATTR tworzy platformę, z której użytkownicy będą mogli pobierać aplikacje do telefonów komórkowych i umieszczać własne (na tej samej zasadzie, co Appstore należący do Apple, który dystrybuuje aplikacje na iphone’a). Aplikacje będą działać podobnie jak funkcja w excelu — jeśli wydarzy się A, to telefon zrobi B.

— My również będziemy tworzyć aplikacje, kilka mamy już przygotowanych, ale wychodzimy z założenia, że nie jesteśmy w stanie wymyślić wszystkiego. Możliwości są praktycznie nieograniczone, każdy użytkownik może znaleźć dowolne zastosowanie funkcji — mówi Zbigniew Opęchowski, wiceprezes mLife, do której należy ATTR.

Kilka przykładów zastosowania aplikacji: nagrany plik mp3 będzie mógł być wysłany jako wiadomość głosowa o określonej godzinie, zintegrowanie telefonu z elektronicznym kalendarzem sprawi, że w terminie wpisanego spotkania nikt nie będzie mógł się dodzwonić, a dzwoniący otrzyma automatyczną odpowiedź, że użytkownik jest zajęty. Z kolei zespolenie z portalem społecznościowym sprawi, że telefon zadzwoni i natychmiast odczyta informację od priorytetowej osoby. Może ją nawet przetłumaczyć na obcy język. Esemes powiadomi o emisji ulubionego serialu, gdy ten pojawi się w programie, a wykorzystanie geolokalizacji pozwoli na esemesowe powiadomienie, gdy użytkownik znajdzie się w zasięgu danej stacji bazowej.

— Dzięki temu mąż dowie się o tym, że żona zbliża się do domu i będzie mógł przygotować obiad na czas, a rodzic będzie miał kontrolę nad tym, gdzie jest dziecko — mówi Dawid Karkosik.

Zastosowań moc

Inny przykład — gdy włączy się alarm w domku na wsi i zainstalowana kamera zarejestruje obraz, platforma prześle do użytkownika telefon prześle ememesa z obrazem tego, co się stało. Technologia pozwala też oszczędzać.

— Dzięki aplikacji można na jednej karcie zapisać dwa numery, np. prywatny i służbowy, i nie trzeba nosić dwóch aparatów. Jadąc zagranicę będzie można "wypożyczyć" lokalny numer i dzwonić taniej. Firmy nie będą potrzebowały mieć centrali telefonicznej, wystarczy im aplikacja. Można sobie wyobrazić, że zamiast numeru będzie się podawało nazwę np. z profilu społecznościowego, a aplikacja w sposób niezauważalny dla użytkowników podepnie pod nazwę numer. Można też sprawić, że nazwa dzwoniącego będzie się wyświetlała, nawet jeśli odbierający nie ma go w książce adresowej — wylicza Zbigniew Opęchowski.

I tak bez końca — co kilka minut nowy przykład. I to nie tylko w teorii.

— Od roku testujemy i rozwijamy platformę w środowisku Centernetu. Wiemy, że działa i się sprawdza — zapewnia Arkadiusz Sugier.

Bez odbioru

Do pełni szczęścia spółce brakuje tylko i aż odbiorcy. Tak długo, jak żaden operator nie zdecyduje się wdrożyć platformy, pozostanie ona hitem na papierze.

— Wyzwaniem jest dla nas integracja z operatorami. Prowadzimy rozmowy — nie tylko z polskimi — i jest zainteresowanie. Z jednym operatorem w Polsce prowadzimy zaawansowane rozmowy, z dużą szansą na pozytywne zakończenie. Wdrożenie może nastąpić w ciągu kilku miesięcy od podpisania umowy. Namówienie jednego będzie dla firmy sukcesem, platforma dotrze do milionów klientów. Poza tym, gdy jeden zaoferuje klientom usługi dodane, to inni będą musieli prędzej czy później dołączyć. Nie ma przeszkód, by platforma stała się znana na całym świecie. To projekt, z którego może wyjść zero lub jeden. Ale potencjalne zyski są ogromne — mówi Arkadiusz Sugier.

Na czym firma ma zarabiać?

— Możliwe są różne modele rozliczania — część aplikacji będzie płatna i będziemy zarabiać na prowizji od sprzedaży. Aplikacje będą też napędzać ruch operatorom, bo zwiększa się przesył danych i operatorzy mogą się z nami dzielić przychodami — mówi Arkadiusz Sugier.

W wizję uwierzył IQ Partners — objął blisko 25 proc. za… 47 tys. zł. Tanio, jak na firmę, która ma być globalnym sukcesem.

— Będziemy odpowiedzialni za pozyskanie dodatkowego finansowania i wsparcie przygotowań do debiutu. Planujemy, że spółka wejdzie na NewConnect w trzecim kwartale i przeprowadzi emisję, z której pozyska co najmniej 1 mln zł — mówi Maciej Hazubski, prezes IQ Partners.

Okiem eksperta

To się da zrobić

Tomasz Kulisiewicz, analityk firmy doradczej Audyte

Tego typu platformy już są, ale wykorzystują komunikację zintegrowaną tylko w wycinkowej formie i najczęściej adresowane są do największych firm. W pewnym stopniu technologię wykorzystuje system Google czy Ovi, wdrażał British Telecom. Dla klientów detalicznych na masową skalę nikt tego dotąd nie zrobił. Z punktu widzenia technologicznego da się to zrobić, tylko że operatorzy jakoś nie palą się do wdrażania nowych rozwiązań. Ale prędzej czy później będą musieli — nasz ostatni raport pokazuje, że spadają przychody z usług głosowych i operatorzy muszą szukać dodatkowych źródeł. Aplikacje zwiększające przesył danych to właśnie ten kierunek. Komunikacja zintegrowana prawdopodobnie będzie wdrożona w dużych firmach, potem w mniejszych, aż dojdzie do klienta detalicznego. W sytuacji quasi-monopolu jaki mamy w Polsce, jeśli jeden operator wdroży taką platformę, inni szybko też będą musieli. Czy są szanse na to, że trafi do operatora zagranicznego? Dlaczego nie, jeśli tylko ktoś będzie potrafił to sprzedać. Gdyby polskiej firmie udało się to wdrożyć, np. w całym Vodafonie, to byłby wielki sukces. Należy trzymać kciuki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy