Dawka optymizmu w trudnych czasach

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 10-06-2009, 00:00

K ryzys jest w naszych głowach. Jeśli przestaniemy o nim myśleć i zaczniemy wydawać pieniądze, nie będzie źle — to zdanie powtarza wielu optymistów (realistów?), którzy — mimo finansowego sztormu wokół Polski — widzą przyszłość firm i całej gospodarki w jaśniejszych barwach. Wierzyć im? Przecież nie mamy i nie możemy mieć na to twardych dowodów. Dużo jednak daje do myślenia niedawna wypowiedź Klausa Hartmanna, prezesa Polskiej Telefonii Cyfrowej.

Szef operatora sieci Era i Heyah zauważył, że w ubiegłym roku klienci zaczęli wybierać tańsze taryfy, ale mimo to w dalszym ciągu rozmawiali dość długo. Gdy spowolnienie dotarło nad Wisłę, nie dość, że nadal oszczędzali na taryfach, to jeszcze skrócili czas rozmów. Ale wystarczyły majowe dobre wieści o dodatniej dynamice PKB, by komórki znów na dłużej się rozdzwoniły.

Jednostkowy wypadek — powiedzą sceptycy. Być może. Ale optymiści zyskali kolejny argument. To badania TNS OBOP (o których szerzej piszemy na 6 str.), które — co ważne — zostały podane jeszcze przed ujawnieniem kwartalnej dynamiki PKB. Wynika z nich, że wskaźnik nastrojów ekonomicznych obywateli naszego kraju wzrósł w II kwartale z 88,3 do 95,7 pkt. Fakt — jest na dużo gorszym poziomie niż rok temu i nadal poniżej 100 pkt, wyznaczającego granicę między pesymizmem a optymizmem. Najważniejsze jest jednak, że idzie w górę. Czyżby słowo "kryzys" powoli wyparowywało z głów naszych obywateli i otwierało szerzej ich portfele? Na to właśnie wszyscy powinniśmy liczyć.

Tadeusz Markiewicz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu